Kategoria: 1. Poezja

Świat Zofii | swiat 0

Świat Zofii

Bez negatywów

Co napisać o książce, która nie ma negatywnych recenzji? Jest światowym bestsellerem. Została przetłumaczona na 54 języki i sprzedana w ponad 30 mln egzemplarzy (dane z wikipedii). Nie da się ukryć, jest wyjątkowa. To „Świat Zofii” Josteina Gaardera. Książkę określa się jako „wprowadzenie do filozofii” i jest przeznaczona dla młodego czytelnika. Bohaterka ma 15 lat i wędruje przez historię ludzkości poprzez rozważania filozofów ze wszystkich epok, od czasów mitycznych po współczesność. Od opowieści o legendarnym Thorze po teorię wielkiego wybuchu. Mityczne i religijne opowieści też są elementem filozofii.
Wszystko ubrane jest w opowieść o losach nastolatki oczekującej na swe piętnaste urodziny. Oprócz wiedzy od starszego pana, otrzymuje ona również znaki od tajemniczego majora, równie tajemniczej Hildy. To daje opowieści fabułę. Powoduje ona iż teksty o zagadnieniach filozoficznych też stają się fabułą. Nie są nudnymi opowieściami typu popularnonaukowego. A tak na serio, taką właśnie publikacją jest utwór Gaardera. Jego podstawowym celem jest zapoznanie czytelnika z podstawowymi nurtami filozoficznymi, sylwetkami ludzi, których rozważania o sensie życia stały się nauką.
Pierwszy raz zetknęłam się z książką jako nauczyciel. W podręczniku starszej klasy szkoły podstawowej był fragment o Heraklicie. Na studiach przez cały rok miałam przedmiot zwany „Historią filozofii” i ów Heraklit utkwił mi najbardziej w pamięci. Lekcje na jego temat poprowadziłam z przyjemnością. Oczywiście zaczęłam szukać książki. Wtedy przeczytałam ją po raz pierwszy. Teraz ponownie wpadła mi w ręce. Postanowiłam przeczytać jeszcze raz.
Nic w moim odbiorze treści się nie zmieniło. Bardziej doceniłam formę powieści jako utworu właśnie dla młodzieży. Ale do dziś nie jest to lektura, którą się czyta od razu, za jednym zamachem. „Światem ….” trzeba się delektować, inaczej pomiesza się wszystko w głowie. Jeden rozdział dziennie i wystarczy. Wtedy nie tylko historia filozofii zostanie nam w głowie. Fabuła też ma cechy filozoficzne i to właśnie ona daje najwięcej do myślenia. Kim jesteśmy? Dziećmi Prometeusza? Odyna? Boga? A może efektem ewolucji? Może tylko bohaterami powieści, którą ktoś pisze? Gdybym dzisiaj omawiała z uczniami treść książki, zaczęłabym właśnie od tego… Niestety, utworu nie ma na liście lektur. Chyba szkoda.
Cóż jeszcze można napisać o utworze doskonałym? Chyba nic więcej. Trzeba ją po prostu przeczytać. Położyć obok czytanego właśnie kryminału, by w przerwie między jednym śledztwem a drugim, podumać nad sensem życia według Kanta… Kto wie, może trzeba będzie na śledztwo spojrzeć filozoficznie?
Moje opowiadanie filozoficzne dla dzieci jest tu https://www.czarownice.kosz.pl/news-9840-Panta_rhei…._(1).php

❤️
0
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

***

Niebo nad nami
Było błękitno-białe –
Zachmurzyło się

❤️
1
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
1
📖
0
Wszędzie byli nasi | nasi 0

Wszędzie byli nasi

Wszędzie byli nasi

Kiedyś już recenzowałam tomik ze starego cyklu „Ekspres reporterów”. Tym razem kolejny, z 1986 roku. Tradycyjne trzy reportaże „o aktualnym wydarzeniu, społeczno – obyczajowy, kryminalny”. Zobaczmy, co działo się czterdzieści lat temu… Zacznijmy od „aktualności”…
Oj, widać, że minął szmat czasu. Reportaż o Polakach w Londynie ma już, a może aż, cechy tekstu historycznego. Napisał go Rafał Jabłoński, nosi tytuł „Indiańskie lato nad Tamizą”. Żyją jeszcze ci, co walczyli w II wojnie światowej. Wspominają i narzekają na współczesne pokolenie emigrantów, które jakoś nie podziela ich fascynacji przeszłością. Moja koleżanka na początku obecnego stulecia spędziła kilka lat w Londynie. Opiekowała się swymi wnukami, które tam przyszły na świat. Wyjazdu bała się jak diabeł święconej wody. Tymczasem wszystko było zupełnie inaczej. Polaków na wyspach brytyjskich było sporawo, oj było. Wszyscy ruszyli za przysłowiowym chlebem. W każdym razie koleżanka od razu znalazła polskie towarzystwo i wcale nie czuła się samotna. A przeszłość, a wojna? Nie, to nie była ta fala emigracyjna. Współczesna ciężko pracowała, by powrócić do Polski. Polityka nie miała z tym nic wspólnego, w przeciwieństwie do pokolenia wojennego. Przy tym reportażu możemy się delikatnie uśmiechnąć i zamruczeć pod nosem „Inne czasy, oj inne”.
Drugi reportaż – Zbigniewa Juchniewicza „Ten uparciuch Kowalski” opowiada o wynalazcy – konstruktorze, który znalazł sposób i skonstruował urządzenie samochodowe do oszczędzania paliwa podczas jazdy. Niby wszyscy są zainteresowani, ale tak na serio nikt nie czyni żadnego kroku, by wynalazek wprowadzić w życie. O dziwo, internet pełen jest artykułów na ten temat. Turbinka Kowalskiego miała poprawić jakość jazdy naszym „Maluchem” czyli Fiatem 126 P. W każdym tekście, tym w „Ekspresie…” też mamy sporo technicznych informacji. Niestety, ja ich nie kumam. Nie jestem kierowcą, nie znam się na autach. Moja znajomość techniki skończyła się w liceum, kiedy na blachę wykułam zasady funkcjonowania silnika cztero i dwusuwowego. Oczywiście dziś już nic z tego nie pamiętam. Muszę jednak przyznać, iż ten reportaż wydaje mi się być ciągle aktualny. Zwłaszcza jeśli chodzi o tzw. „polskie piekiełko”….
Trzeci reportaż o zabarwieniu kryminalnym Jana Tettera „Podnośnik typu TIR” opowiada o szajce włamywaczy rodem ze stolicy. Milicja nie potrafi ich namierzyć, a oni jak gdyby nic mieszkają sobie na Pelcowiźnie, konkretnie na Marywilskiej. Kiedyś była tam tam Fabryka Samochodów Osobowych i nazywano to Żerań. Natomiast dziś Marywilska znana jest z centrum handlowego. Ot jak to czasy się zmieniają. Wystarczy takie czterdzieści lat, cóż to jest wobec wieczności, i świat wokół nas jest całkiem inny…

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
1
❗
0
📖
0
1

Na dobranoc – ON

zwykłe słowo niech leży przy mnie, jak koc na ramionach,
a po świt odłóż je—już teraz niech noc prowadzi.
we śnie przyjmuję spokój, nawet jeśli go nie rozumiem,
Wszechmogący, przy mnie bądź, bo cisza też ma sens.

niech pokusa prawa natury traci głos we mnie,
niech znika aromat piekła—odkąd wybieram drogę.
bez pytań, bez wyroków, bez cierpień, co wracają,
niech dzień zamknie się łagodnie jak drzwi w domu.

we mnie jeszcze dziś zostały ślady wahania,
ale już nie muszę ich nosić jak ciężar.
palcem skazującym nie dotykam cudzych ran—
zostawiam to Wszechmogącemu, co widzi dalej niż ja.

naiwność błędnych dróg już nie prowadzi mnie za rękę,
bujanie w obłokach niech rozpuści się jak para nad szklanką.
puste serce, jeśli się zgłasza—
niech usłyszy: Ty masz do mnie wejść, a ja mam się uczyć spokoju.

dzień uchybień może szeptać, może straszyć,
lecz ja odpowiadam ciszą.
bez pytań, bez zwątpień, bez wyroku:
tylko „przy mnie bądź”, Wszechmogący.

a gdy noc się przechyli ku świtowi,
niech moje dłonie złożą się w gotowość.
Wszechmogący, prowadź mnie łagodnie jutro—
dziś tylko odpocznij we mnie.

Z ciszą mnie ułóż.
Uspokój serce.
Amen.
—————————————–
widziałem .. ……..

❤️
6
👍
1
⭐
0
💡
1
❗
1
📖
1
0

Na dobranoc – ONA

Zwykłe słowo, z którym zasypia się lepiej,
po świt—zostawiam je na brzegu dnia, na chwilę.
Niech przyjdzie cisza, co układa sprawy w łagodność,
i niech w sercu gaśnie hałas, a rośnie światło.

Wybieram sen: jak dar, nie jak ucieczkę.
We śnie przyjmuję pozy, o których nie mam pojęcia—
jak dłonie, co odpoczywają, choć nie wiedzą, jak trzymać,
jak oddech, co uczy miękkości, gdy ciało milknie.

A jednak pamiętam—że nawet w nocy nie jestem sama.
Bo w pokusie prawa natury, gdy łatwo pomylić drogę,
dostrzegłam aromat piekła: nie tylko w dymie i w grozie,
lecz w tym, co kłamie mi cicho, że sama dam radę.
Wysiłek drogi, by nie osiągnąć—
budowy muru pustego serca,
które raz po raz próbuje udawać, że jest w porządku.

I bujanie w obłokach co dużo chce,
i jeszcze więcej oczekuje—
aż w końcu naiwnym piórem nakreśla błędne drogi.
Egotyczną duchowość noszę czasem jak płaszcz,
choć pragnienie zostaje bez tchu, bez owocu, bez śladu.
Zamazuję horyzonty, gdy patrzę tylko na siebie,
palcem skazującym dotykam cudzych win,
a to, co we mnie krzyczy, udaje, że śpi.

Lecz dziś dzień cały widzę jasno—
emocje drogi uchybień, serce, co staje dęba,
i czucie serca: kiedy boli, to chce mnie ocalić.
Bez pytań, wyzwań, zwątpień—
bez wyroków, bez twardych słów,
bez kręgów cierpień, które lubią wracać do siebie.

Niech to będzie modlitwa prostsza niż mój strach:
Wszechmogący, prowadź mnie tam, gdzie nie muszę udawać.
Ustaw mnie na właściwym miejscu: w prawdzie, w pokorze, w świetle.
Złóż moje pragnienia w dłoniach,
żeby nie były już biczami, tylko drogowskazem.
Spraw, by puste serce nie było pustką—
lecz początkiem miłości, która w Tobie ma dom.

Kawa osładza mi pierwsze nuty dnia,
ale jeszcze wcześniej osłodź je Ty—
gdy wstaję, gdy myśl biegnie, gdy ręka szuka sensu.
Niech słowo, które wypowiadam szeptem, niech będzie Twoim szeptem:
„Ufaj”, „trwaj”, „jestem blisko”, Wszechmogący.

Na dobranoc zatem składam to, co we mnie trudne,
jak okno uchylone—dla światła, dla ciszy, dla nadziei.
I zanim sen przykryje mnie miękką zasłoną,
powtarzam: niech noc uczy, że zawierzenie jest spokojem,
a oddech wraca do rytmu Twojej obecności.

Amen
—————————–
widziałem na spacerze…

❤️
5
👍
1
⭐
0
💡
1
❗
1
📖
1
0

Czas nie zmieni tego

Już nie przytulę się do Ciebie
Nie podam ręki na dzień dobry
Już nie usiądę blisko Ciebie
Nie powiem, że się zakochałam

Na spacer razem nie pójdziemy
Na kawę mnie już nie zaprosisz
Już nie pobiegnę by Cię spotkać
By choć przez chwilę pobyć razem

Nic już nie będzie tak jak było
Czas zmienił wszystko wokół nas
Jednak w pamięci pozostaniesz
I nawet czas nie zmieni tego

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
1
📖
0
1

tam gdzie milczało przeznaczenie

idziemy brzegiem jeziora
jak dwa cienie szukające świtu
którego nie obiecano żadnemu z nas

woda niesie
odbicia naszych twarzy
cichsze od modlitw
których już nie umiem
zanosić do nieba

twoja dłoń
odnajduje moją bez lęku
i przez krótką chwilę
świat zapomina
kim miałem być

wiatr zbiera
popiół z mojego serca
i rozsypuje go nad falami
jakby chciał ukryć
wszystkie dawne proroctwa

gdy zapada zmierzch
wiem że znowu odejdę
lecz tej jednej drogi
wzdłuż twojego milczenia
wieczność nigdy mi nie odbierze

❤️
1
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
– 1 – 9 – 10 – 11 – 12 – 13 – 14 – 15 – 96 –