włókno
pod zielonym piętrem
zaciska się czas
podrywając do lotu
kwiaty gwiazdnicy
nieważkie przestrzenie
w pętli istnienia
współczesna twórczość literacka w świetle historii
odtwarzany moment
mieści więcej
ewentualności
zegar tkwi
w nim jak ostrze
naprzeciw zabliźnieniu
znikamy
w najmniejszej jednostce czasu
jak w drzwiach zbyt dużych
dla przestrzeni
pozaziemskiej agonii
Zapach truskawek
Wspomnienia przywołuję –
Zamykam oczy
Na środku morza ciszy już noc
Wkłada mi rozpacz w puste dłonie
Bicia serca nikt tu nie słyszy
Nikt nie widzi jak mój cały świat płonie
Może tylko kilku słów potrzeba
Może tylko uśmiechu na wyciągnięcie ręki
By pustkę zapełnić miłością
By wreszcie zapisać jej wszystkie dźwięki
Sens jeszcze się przed porażką broni
Dnia nie rozróżniam już od nocy
Między palcami kolejna szansa ucieka
Przede mną już tylko strach kroczy
Jak stać się komuś potrzebnym
By zostawić za sobą troski
Jak ocalić niespodziewaną miłość
Gdy nawet cukier jest już tylko gorzki
Bądź proszę zatem blisko mnie
Pozwól mi choć z wiatrakami o Ciebie walczyć
Tylko Ty dajesz mi ostatni nadziei gram
Może do rana mi to wystarczy
Nie kumam, ale fajnie jest
Rzadko mi się zdarza, by ocenić wysoko książkę, której w połowie nie zrozumiałam. A tak wydarzyło się w przypadku „Ghost Fleet. Następna wojna światowa” P.W Singera i Augusta Cole. Zacznijmy od tego, co zrozumiałam.
Jest to powieść o charakterze wojennym. Nie jakiś tam kryminał, jak twierdzą co niektórzy. Wybucha wojna, oczywiście ta następna, której jeszcze nie było. Na okładce napisano kto z kim przeciwko komu. Przeciwnicy akurat nie są wyjątkowi. Sojusz Chin i Rosji przeciwko USA jest prawdopodobny. Do tego oczywiście dochodzą losy paru osób ukazane na tle działań wojennych, nawet konflikt rodzinny jest. Partyzanci również walczą. A najbardziej ciekawą osobę jest piękna dziewczyna, która zabija z premedytacją wrogów. Ale pojedynczo. Sprytnie. Skutecznie. Część akcji rozgrywa się na Hawajach, część w San Francisco. Trafiamy na Alaskę, do Pentagonu, do Moskwy też. Ba, penetrujemy Rów Mariański na Pacyfiku i lecimy w kosmos. Oczywiście jeśli mamy tzw. listy kaperskie, jakie posiada pewien bogacz. Trafia się również polski smaczek. To okręt wojenny ORP „Orzeł”, który dzielnie wspiera wiadomo kogo. Na pewno nie Rosję.
Zrozumiałam również, iż w przyszłości, kiedy technika stanie na wysokim poziomie, jest szansa, że pokona ją tylko …. technika przeszłości jako odporna na różne współczesne wynalazki. To coś w stylu, że oczywiście panele fotowoltaiczne „wytworzą” prąd, który ogrzeje nas w zimny czas, ale kiedy ktoś je zniszczy, jedynym wyjściem, żeby nie zamarznąć, będzie rozpalenie ogniska.
Zrozumiała też, że w przyszłości człowiek nie będzie mógł się obyć bez tabletek zwanych symulantami, które na przykład pobudzą go do działania, lepszego myślenia i wielu innych rzeczy.
Czego nie zakumałam…. Jak na stuprocentowego humanistę przystało, nie zakumałam nowinek technicznych. A książka jest nimi naszpikowana do granic wytrzymałości. W celu ewentualnego zrozumienia zadzwoniłam do kuzyna, który też nałogowo czyta, ale właśnie utwory o przyszłości. Podałam tytuł. Usłyszałam zachwyt za zachwytem. Poprosiłam o wyjaśnienie, co ci marynarze robią na tym niszczycielu USS „Zumwalt” i co to jest działo szynowe. Oczywiście, że kuzyn wyjaśnił, stosując przy tym terminologię prosto z politechniki. Wiadomo, magister inżynier. Wie, co mówi, w przeciwieństwie do mnie, bo nie rozumiem, co słyszę. W każdym razie moja rozmowa z przedstawicielem rodziny, a raczej jej monolog, utwierdził opinię, że powieść jest naprawdę dobra. „Doskonała!” – ryknął przez telefon kuzyn. Wierzę mu na słowo, bo nie zamierzam zagłębiać się w techniczne aspekty utworu literackiego. Nie jego (utworu znaczy się) wina, że magister filologii polskiej nie zrozumiał o co chodzi w teorii Czerenkowa, a chodzi o to, że „Teoria Czerenkowa opisuje zjawisko, w którym promieniowanie elektromagnetyczne emitowane przez naładowane cząstki, takie jak elektrony, gdy poruszają się w ośrodku materialnym z prędkością większą od prędkości fazowej światła w tym ośrodku”. Jasne? Ponoć jasne.
za stalking, darvo, cienie życia – osiem lat
w murach milczenia, gdzie czas nie płynie
za każdy dzień gaslightingu, blame-shiftingu, blamingu
za wszystko, co zostało złamane bezpowrotnie
osiem zimnych lat, za ostatnie lata cierpienia
za każdy dzień, zbrukaną łzę, zgaszony uśmiech
za każdy brak, odebrany oddech, pozostały cień
osiem lat wstydu za każdy źle zaprojektowany dzień
wywieziony płacz, rozpacz, nie tylko ich, za ból
za każde skradzione imię, za pustkę po nim, za kpinę
system został domknięty. audyt zakończony. każdy dzień
ma wysoką cenę. składaj ręce w modlitwie kajdan
niewiele ci zostało, niewiele masz na obronę
zamazane lustro, nieotarte łzy, osiem lat niebytu,
za każdą stratę, za każdy dzień, stracone oczy, oddech,
za każdą nieobecność. składaj już ręce, wyrok idzie
jak wilk z sąsiadującego lasu – cicho, niepostrzeżenie.
07.06.2026 r.
W ciszy, co pęka jak szkło o tej porze,
Gdy zegar wstrzymuje swój bieg w korytarzu,
Coś przychodzi z cienia, zza kresu, w pokorze,
Nie prosząc o miejsce przy ludzkim ołtarzu.
To nie cukier we krwi, nie kortyzol w żyłach,
Lecz stopy, co nigdy nie dotknęły ziemi,
W przestrzeni, gdzie noc w swej malignie się wiła,
Rozmawiasz z bytami, co są, choć nie wiemy.
Godzina wilka – to mosty otwarte,
Gdzie zasłona cienka jak oddech na szybie,
Tam wspomnienia zmarłych, w niebyt zakłócone,
Szukają przystani w tym sennym, cichym rybie.
Może to brat, co w ogrodzie wśród azalii,
Chciałby podpowiedzieć, jak pielęgnować życie,
W tej chwili zawieszenia, w tej metafizycznej fali,
Budzisz się – bo ktoś cię woła w niebycie.
Nie szukaj przyczyn w fizyce, w logice,
Nie każ ciału swojemu być maszyną czystą,
Może to echo, co w duszy ma granicę,
Spotkanie z tym, co wieczne, choć dla oczu mgliste.
06.06.2026 r.
Dziękuję 🧡
Lubię czytać Twoje wyjątkowe, piękne myśli. Pozdrawiam serdecznie :)
Dziękuję za ciekawy komentarz :))
Nareszcie szczęście to powiedziało :)
Poszedł do Grażyny KS ponieważ chciał poczytać ciekawych recenzji książek :)
Miło Ciebie widzieć i czytać dowcipny smoku :) Pozdrawiam serdecznie :)
Zamiłowanie. :))
_ Mam dość szukania, zapraszam - powiedziało szczęście. :))
Był u Grażyny KS od kiedy zasłaniasz okna. ;)
Zamykanie oczu nic nie da, nie warto też regulować odbiorników. Już taki yestem. :P Zimny smok.:D
Piękny wiersz. Razem... każda droga staje się lepsza, łatwa, bardziej prosta... Pozdrawiam :)
😁
U mnie wtedy jest....
Słowa proste są najlepsze, najpiękniejsze, najprawdziwsze, są naj... Pozdrawiam :)