Nasze publikacje - twórczość i wpisy

Rewelacja i tyle | sch 0

Rewelacja i tyle

Rewelacja i już

Czwarty tom z karkonoskiej serii Sławka Gortycha „Schronisko, które zostało zapomniane” nie zawodzi. Oczywiście miłośnicy serii schemat już znają, a autor nie zamierza rezygnować z tego, co się sprawdziło. I bardzo dobrze. Jak seria, to seria. Jak dobra, to po co szukać lepszej, która wiadomo, jest wrogiem dobrego.
Zacznijmy od mapy. Oczywiście, że jest, a na niej zaznaczone miejsca szczególne dla powieści. Odręcznie rysowana sprawia wrażenie autentycznej i starej. O to właśnie chodzi. Nie jest oryginalna, sporządzona przez speców, bo taka dla treści nie jest konieczna. Prawdziwe dokładne szlaki dla turystów zaznaczone są na mapach profesjonalnych lub – w dzisiejszych czasach – mają je słynne GPS – y.
Potem początek. Cofamy się do roku 1944. W Krummhubel czyli Karpaczu odbywa się nazistowska konferencja. To część prawie dokumentalna powieści. Jej temat dotyczy Żydów, a jeśli rozmawiają o niej faszyści, to od razu zakładamy, o czym jest. I nie mylimy się. Nie wiedzieliśmy jednak do tej pory, że takie oto spotkanie miało miejsce właśnie w Karkonoszach. Wiele o tych górach nie wiedzieliśmy. Wiele dowiadujemy się od autora powieści. Legendy, plotki, stare, schowane gdzieś tam dokumenty odsłaniają niezwykłą historię tego regionu.
Następnie wkraczamy w lata dziewięćdziesiąte. W twórczości Gortycha jest to czas łączący okres wojenny ze współczesnością. Jeszcze żyją ci, co pamiętają początek Polski na tym terenie. Jeszcze ukrywają wiele faktów i jeszcze potrafią o nich opowiadać. To pokolenie odchodzi. Autor powieści wyłapuje ulotne wspomnienia i na ich bazie buduje swój utwór. Ten czas jest już też czasem historycznym. To, co się wówczas dzieje również urasta do legendy. Nikogo nie dziwi, że ktoś był Niemcem, że ktoś coś widział, brał udział w tworzeniu tajemnic górskich, a teraz przekazuje je młodszemu pokoleniu.
Może nie tak znowu młodemu, bo granice logiki muszą być zachowane. Kolejny plan akcyjny, ów współczesny, to rok 2008. Gdyby był za bardzo współczesny, babcia nie mogłaby wnukowi opowiedzieć wojennej historii. Wszystko jest ze sobą powiązane. Jedno wydarzenie wynika z drugiego.
Intryga fabuły rozwiązywana jest stopniowo. To nie wielki trumf sprawiedliwości czy nagłe odkrycie. Czytelnik w sumie zaskoczony nie jest. Przeżywa jednak te same emocje, co bohaterowie utworu. Od strachu po chwile ulgi, że to nareszcie koniec. Nie, nie opowieści, bo ta toczy się nadal. Jest kolejna książka, może będą następne….
Następny element schematu to posłowie. Pisarz informuje czytelnika, co było na serio, a co jest elementem jego wyobraźni. Likwiduje zatem tradycyjne pytanie na spotkaniach autorskich „Co jest prawdą?”. Nie likwiduje jednak zainteresowania tekstem. Wprost przeciwnie – potęguje je. Bo Karkonosze i całe Sudety to nadal wielka tajemnica. Wiem coś o tym. Mieszkałam w Wałbrzychu….

❤️
0
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Listopad – Rok 2026

Smutno mi Boże
zupełnie inaczej
Niż wtedy, gdy Juliusz Słowacki
przemierzał morze
Smutno mi Boże
a może wcale nie tak inaczej
Bo w każdym z nas
jest ta tęsknota za tym
co piękne i dobre
Co ogrzewa duszę
i wzmacnia ciało
Co wzrusza, cieszy
i tworzy wspólnotę
…
Jak widok słońca
O wschodzie i zachodzie
(…)

❤️
0
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Kilka pytań

Czym byłby świat
bez słów?
bez poezji?
bez prozy?
bez piękna?
bez ducha?
Czym byłby świat?
bez emocji?
bez mądrości?
bez skazy?
bez trudu?
bez błędu?
Czym byłby świat
bez muzyki?
bez dźwięków?
bez bębnów?
bez elektrycznej
i eklektycznej nuty?
Czym byłby świat
bez nieba?
bez kawy?
bez prostych gestów?
bez wspólnych myśli?
bez drugiego człowieka?
…
Czy(m) byłby świat bez Boga?

❤️
0
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

…

W otoczeniu
promieni
czarna sobota
Krakowski Rynek
Zbrodnia
ludzkie życie
Karabinem
zabiło
drugiego człowieka
…
smutno mi Boże…

❤️
0
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

…

Spacer
w promieniach słońca
wokoło liście
w kolorach
miedzi, zieleni i złota
Dzisiaj sobota
Listopad
Ale nie słota
Spacer
rześkie powietrze
słońce ogrzewa
także nasze wnętrze
Spacer
w kolorach jesieni
Nawet
w otoczeniu bloków
Zyskuje status
złotej Alei
…
Promenada cieni
(Wszystko się mieni)

❤️
0
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Myśl

Nie jesteś pustką, którą ktoś powinien wypełnić. Jesteś całym światem, który zasługuje na odkrycie.

❤️
0
👍
2
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Powoli umiera ten

Powoli umiera ten, kto kochać nie umie
Kto drugiego serca nie słyszy
Kto tęsknoty za kimś nie rozumie
I szczęścia nie szuka w zwykłej ciszy

Powoli umiera ten, kto w drogę nie rusza
Nie pragnie zobaczyć co jest tam, w oddali
Kto nigdy podróżą nie nakarmi duszy
Nie tęskni za szumem morskiej fali

Powoli umiera ten, kto książek nie czyta
Nie szuka nadziei w nich i wzruszeń
Kto nigdy o bohaterów nie pyta
Kto nie zabiera ich marzeń do własnej duszy

Powoli umiera ten, kto pomocnej dłoni nie poda
Gdy ktoś obok upada w cierpieniu
Kto nie wie, że dobro to nagroda
Kto nie wie, że miłość dojrzewa w milczeniu

Powoli umiera ten, kto innego się obawia
Wciąż chodzi tą samą drogą
Kto kolorów nigdy nie zmienia
Kto boi się być przez chwilę kimś nowym

Chodź ze mną tam, gdzie drogi nieznane
Gdzie księżyc oświetla kolejne książki strony
Będę Cię trzymał mocno za rękę
A przed złem miłością Cię obronię

Nie chcę umierać bez Ciebie, powoli
Tonąc w beznadziei ulewnych deszczach
Chcę Cię kochać całym sobą
I czuć w każdym wdechu powietrza

❤️
1
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
Patriotyzm to nie wszystko | uroda 0

Patriotyzm to nie wszystko

Patriotyzm to nie wszystko

„Będzie to dzieło mego życia. Zaprzeczenie wszystkiemu, co na mnie szczekano” – pisał Żeromski do żony latem 1909 roku, wspominając właśnie o „Urodzie życia”. Tak się nie stało. Tymi dziełami życia zostały inne utwory. Ktoś w jednej z recenzji zaznaczył, iż zakładanie, że będzie to najlepsza książka, najczęściej się nie sprawdza. Dlaczego sprawdziło się w przypadku tej powieści? Zacznijmy od początku.
Powieść ma walory patriotyczne. Oto wychowany w duchu rosyjskim, bo za czasów zaborów to było, Piotr Rozłucki staje się na nowo Polakiem. Odkrywa polskość, literaturę i historię kraju, do którego należy. Wszystko odbywa się powoli, ale systematycznie. Pozornie zatem powieść jest „prawidłowa” i należało by się nią zachwycić. Ale Żeromski nie byłby sobą, gdyby trochę nie zagmatwał. Kazał swojemu bohaterowi zakochać się w Rosjance, dziwnej Rosjance. Miłość romantyczna połączona z naturalizmem. Też wydawałoby się niezłe. Ale… rzuca ona cień na patriotyczne postępy Piotra. Dlaczego nie zakocha się, ze wzajemnością oczywiście, w Polce? Niby szansę ma.
Tak, wiem, byłby to romans, a nie dzieło życia. Mimo to patriotyzm bohatera można podważyć. Nie jest wzorcem dla pokoleń wychowywanych na dziejach kolejnych przegranych powstań. Nie cierpi z ich powodu. Przyczyną jego cierpień jest owa miłość. Zakończona tragicznie każe mu cierpieć przez całe życie. Dokonuje co prawda czynu iście bohaterskiego, ale tak jakoś nie bardzo chcemy wierzyć w jego patriotyczne zapędy. Bardziej wydaje się być znudzony swoim dotychczasowym życiem. Chce je odmienić. Jakoś odmienić i trafia mu się okazja.
Kolejna sprawa to losy pozostałych postaci. Pozornie wydają się być tajemnicze, nie do końca jasne. Można oczywiście powiedzieć, że całkiem sprawnie zarysowane psychologicznie. Ich życiorysy pełne są ciekawych wydarzeń. W sumie, czemu nie, mogą być.
Wątek zagraniczny też wydaje się być niezły. Spełnienie marzeń oczywiście też. Słowem kompozycja powieści jest jak najbardziej ciekawa i staranna. Dlaczego zatem nie jest to owa wymarzona przez autora „powieść życia”?
Może właśnie dlatego, iż Żeromski stara się napisać zbyt wiele. Bez wątpienia jest mistrzem krótkiej formy. Jego opowiadania np. „Zapomnienie” czy „Zmierzch” to prawdziwe arcydzieła. W przypadku „Urody…” porusza zbyt wiele spraw, zbyt wiele tematów. Każda z trzech części osobno mogłaby być znakomitą opowieścią z gatunku tych krótkich. Połączone razem, jakoś się nie sklejają. Przynajmniej mnie. Nie czułam w tym tekście owej „poezji” pisarza, którą ujął mnie w innych utworach. I tytuł…. Pisarz zawsze tytułował swoje utwory symbolicznie. Metafory przykuwały uwagę. Interpretowano je. Tym razem mam wrażenie, że tytuł jest na przekór powieści. Nie ma urody życia, życie nie ma urody, jest tylko coś latającego wpadającego do Bałtyku, by jego pilot mógł napisać „Wiatr od morza”….

❤️
0
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
1 – 2 – 3 – 4 – 142 –