Nasze publikacje - twórczość i wpisy

Wrażenie | sw 1 0

Wrażenie

Wrażenie

Jakże trudno mi we współczesnej literaturze znaleźć utwór, który wywrze na mnie wrażenie… Tak, wywrze wrażenie. Uważam bowiem, że każda sztuka czy to obraz, czy spektakl, czy film, czy książka musi w pierwszym rzędzie pozostawić mocne wrażenie, przyprawić czytelnika lub widza o drżenie serca. Może to być nawet protest przeciwko dziełu, ale coś musi być. Jak ja nie lubię książek, przy których usypiam… takich nijakich filmów lub przedstawień teatralnych, podczas których zerkam na zegarek…
Tym razem udało mi się trafić na tekst wyjątkowy. Akcji praktycznie nie ma, a jeśli jest to taka krótka, nijaka. Dialogów brak. Trochę opisów. Dużo rozważań i myśli trójki bohaterów. Jest co prawda zagadka, ale jakoś dziwnie ukazana. Utwór zupełnie niewspółczesny. A jednak… Oderwać się od niego nie mogłam… „Święto ognia” Jakuba Mateckiego…
Co tam ja, wyjątkiem nie byłam. Książka ma znakomite recenzje i zupełnie się z nimi zgadzam. Na pewno jest to rzecz wyjątkowa. Dla mnie tym bardziej cenna, iż pracowałam z osobami po porażeniu mózgowym, a taką jest jedna z bohaterek utworu. Pełni tu funkcję wnikliwego obserwatora rzeczywistości. Widzi więcej, czuje więcej. To nic, że nie wszystko potrafi przekazać ludziom wokół siebie. Ci, co są najbliżej, rozumieją. Patrzą na oczy, na nieskładne gesty rąk i rozumieją. Nastka jest dla nich wzorem przetrwania. Łucja tęskni do siostry, kiedy w jej życiu zachodzą zmiany, nie zawsze na lepsze. A Tata ma swoją tajemnicę. Dręczy go, ale zachowuje ją dla siebie. Bo tak trzeba.
„ Święto ognia” to opowieść o trudach życia. Chwilami bywa tragiczna. Chwilami chce się płakać nad losem rodziny. Chwilami pytamy, dlaczego życie jest tak niesprawiedliwe i popycha ludzi do czynów potępianych przez innych. A może ten świat właśnie taki jest i taki być musi, by docenić to, co się akurat w tej chwili ma? Bo tak na sero, to chyba tylko czytelnik wyciera łzę. Bohaterowie tego nie robią. Może Łucja, kiedy cierpi z powodu bólu, uniemożliwiającego jej tańczenie? To są jednak inne łzy.
Z reguły jeśli widzimy osobę niepełnosprawną, budzi się w nas uczucie litości. Większość z nas chce pomagać. I bardzo dobrze. Odruch godny człowieka. Ale nad bohaterami książki Małeckiego nie chcemy się litować. My ich wspieramy, trzymamy za nich kciuki, żeby się powiodło, żeby się udało. Bo oni mają siłę, której należy im zazdrościć.
W sumie, po przeczytaniu, po przemyśleniu, utwór, który pozornie powinien być tragedią, okazuje się tekstem pogodnym, dającym nadzieję na lepsze jutro. Jakże płytkie są czasami powody naszej rozpaczy, naszych łez wobec tego, co rozpaczą być powinno, a jednak nie jest… Zadajemy sobie wówczas pytanie, czy tak może być naprawdę, czy to tylko literacka fikcja? I przy tak postawionych pytaniu już mamy problem…
Pewnie wiecie jaki… Czy życie z człowiekiem niepełnosprawnym zawsze jest pogodne? Ale to już temat na inną książkę….

❤️
0
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

O miłości Pana Boga

Gdyby człowiek w swej mądrości
zawsze wygrywał i nagrody wszystkie możliwe zdobywał
A spokoju ducha nie miał
-Cóż to za życie?
Gdyby człowiek wspinał się po najwyższych wierzcholkach świata
A spokoju ducha nie miał
-Cóż to za życie?
Gdyby człowiek kosztował z najsmaczniejszych potraw
A spokoju ducha nie miał
-Cóż to za życie?
Gdyby człowiek drugiego człowieka
posiadał i spijał tylko dla siebie
A spokoju ducha nie miał
-Cóż to za życie?
Gdyby człowiek był bogaty i syty cały
A spokoju ducha nie miał
-Cóż to za życie?

A Miłość Pana Boga
wolna jest (…)
Ona przemienia nasze serce
by pragnęło takiej miłości dla drugiego,
tzn. wolności
Od tego wszystkiego, co życie (spokój ducha) zabiera
(…)

❤️
0
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
Fikcja staje się prawdą | si 0

Fikcja staje się prawdą

Fikcja staje się prawdą

Gdybym przeczytała tę książkę w roku, kiedy się ukazała – 1983 – pomyślałabym, że to surrealistyczna wizja świata i w sumie nie ma w nim realizmu na tamte czasy. Tymczasem przeczytałam ją w XXI wieku i wizja stała się rzeczywistością. Sztuka czyli na przykład literatura, malarstwo potrafi przewidzieć przyszłość i to nie tylko w warstwie technicznej.
„Sieć” autorstwa Paddego Chayefskyego i Sama Hedrina to utwór powstały na bazie scenariusza filmu z 1976 pod tym samym tytułem, który to otrzymał trzy Oscary. Ponoć jest gdzieś dostępny. Nie oglądałam. Książeczka jest niewielka, format kieszonkowy. Ciekawe jest to, iż wstęp do niej napisał Krzysztof Teodor Toeplitz (1933 – 2010), znany i ceniony dziennikarz polski. Wstęp cenny i ważny, wszak pisany w roku polskiego wydania opowieści.
A historia w niej opisana już od początku wzbudza zainteresowanie. Tytułowa sieć to stacje telewizyjne podporządkowane jednej korporacji. Dla najważniejszych członków zarządu korpo liczy się przede wszystkim oglądalność. Za tym idą bowiem pieniądze sponsorów czyli reklamodawców. I oto spada owa oglądalność dziennika telewizyjnego, zwłaszcza jeśli na ekranie pojawia się Howard Beal, mający już pięćdziesiąt osiem lat komentator telewizyjny. Mówiąc językiem współczesnym, Howard staje się nierentowny, a takich osób trzeba się pozbywać. Wszak liczy się ilość widzów przed ekranem… Howard dostaje wymówienie z pracy. Prosi o kilka minut dla siebie, chce na wizji pożegnać się z widzami… „Dokładnie za tydzień w czasie nadawanie tego programu wpakuję sobie kulę w łeb” – mówi. Rusza machina. Zaczyna się loteria. Zabije się na wizji czy nie? Na pewno nie od razu, bo to dopiero siódma strona książki….
Kto nie czytał, zapewne się domyśla. Oglądalność wzrasta. Howard występuje jako prorok nowych czasów. Pozostali dziennikarze dostają wiatr w żagle i rzucają pomysł za pomysłem jak jeszcze ową oglądalność podnieść. A może tak skontaktować się z grupą przestępczą, która nagrywa swe działania, napady? I puścić taki materiał w telewizji? A tak w ogóle to może zrobić z tego serial? Trwa liczenie pieniędzy i widzów. Ci ostatni wierzą w to, co widzą i słyszą w „Dzienniku Telewizyjnym” . Robią to, co narzuca im kilkunastocalowy ekran w domu. Człowiek mówiący w odbiorniku każe krzyczeć: „Krew mnie zalewa! Mam tego dość!”, więc krzyczą.
Skąd my to dziś znamy? Kto dziś narzuca nam swoją wizję, manipuluje nami, każe wierzyć w wizje, które prawdą nie są? A może jednak są?
Zakończenia nie zdradzę. Przeczytajcie, obejrzyjcie. Czy jest szokujące? Może tak, a może nie. W każdym razie pół wieku temu raczej wydawało się niemożliwe. Chociaż… może w USA nie… tam wszystko bywało inaczej, a nasz naród do takie USA tęsknił.
Surrealizm XX wieku stał się normą w XXI wieku.

❤️
0
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
1

Oddech

Świat spada z zawiasów
noc zaciska pięści
a drzewa milczą
jak po modlitwie

Lecz jeśli jeszcze żyjemy
jeśli pod żebrami
wciąż mamy oddech
to może nie jest za późno

Może nie oddychamy
skorumpowanymi płucami świata
lecz wciąż szukamy
powietrza
które należy
do nas

❤️
1
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

dom lampy

jedynie dzień i miejsce
na drugi by powrócić
niczym ziarenko piasku

szkło
z kompleksem zapomnianych ról
niepowtarzalnych ułożeń

poza chwilą
bogowie obejrzeli świat
do końca

pozostawiając uchylone światło
udali się do palarni opium

naszych dusz

❤️
2
👍
1
⭐
1
💡
0
❗
2
📖
0
1

(nie)równanie serca

miłość jest entropią
w fi­liżan­ce ka­wy połowa planety
dru­ga wciąż się kręci
cicho jak słowo na zewnątrz po­zos­tające zestawem
cyfr i liter
x² plus (5y/4 – √(|x|))² ≤ 1
pod­niesione do ≤ 2
≤ 3
kładzie na stro­nie mikrocienie
słone od słońca powietrze
kołyszą fa­le uderzeń cu­kier­ka o szkliwo
– spa­jają z szeptem – świer­szcz – w moim języ­ku
nie wiedząc że wewnątrz jes­tem ta­ka jak ty
w us­tach przewracasz słodko
następny ka­myk domino

❤️
1
👍
1
⭐
1
💡
0
❗
0
📖
0
0

(a)symetria

ptaki śnią o ziemi
naczyniu sklejonym z pól grawitacyjnych

na łączeniach czas skrzypi pod nogami
przez chwilę można ujrzeć przebyte drogi
do gwiazd
i zrozumieć niemożliwość odejścia

pokój wypełnia zapach drugiej strony
Boga – śpisz
z głową wtuloną w skrzydło

w oczach błękitny bez

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
1 – 2 – 3 – 4 – 136 –