Nasze publikacje - twórczość i wpisy

0

Morze

Pod nogami sypki piasek
Szumiące fale dotykają stóp
Pływają przeźroczyste meduzy
Stoję i patrzę w dal za horyzont

Moje myśli płyną z falami
Z błękitem, z morskim wiatrem
Może kiedyś dotrą do Ciebie
Tylko na to czasu potrzeba

❤️
0
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
1

Herbata na tarasie

Bez burzy i krzyku
Bez skarbu nawet złotem obsypanym
Spokojnie, po środku dnia
Poznałem miłość przy zapachu kawy

Później niezwyczajnie
Karmiła mnie każdą ukrytą myślą
Jedno spojrzenie, słowa dwa
I bezsennych nocy tysiąc

Los też bardzo tajemniczy
Czy realizuje czyjeś plany
Czy tak będę kochał Cię już zawsze
Czy jednak wspólnie jest nam coś pisane

Czasem budzę się z tej miłości
I już nie wiem co jest prawdą
Czy jesteśmy już razem
Czy tylko nie widziałem Cię zbyt dawno

Więc chociaż o zachodzie słońca pomilczmy
Ale wcześniej dam Ci kwiaty
Na tarasie potrzymam Cię za rękę
I niech miłość ma znów smak herbaty

❤️
1
👍
0
0
💡
0
1
📖
1
0

Autorytet

Autorytet nie znika pod wpływem wiatru, burzy.
To niemożliwe. Istnieje, jak świat, który nie rozpadł się
pomimo wojen.

Nie zniknie. Istnieje. Prostuje kark.
Czasu nie cofnie. Wiatru nie zatrzyma. Blasku nie straci.
Życie trwa. Bez zawieszenia.

14.07.2026 r.

❤️
0
👍
2
0
💡
0
0
📖
0
0

bieżąca aporia

kanki napełniane Bogiem
jak wodą z osadem
eupelagicznym pierwszych dusz

płacz ukryty w zenicie
zamkniętych gondoli
niesionych przez raj

w ciemności
u końca ramion
jeszcze raz
obierasz mnie ze szkieletu

❤️
2
👍
2
0
💡
1
1
📖
1
0

ciąg

mózg oblicza
we śnie ruch
cienia na skamieniałej twarzy

okrążam witrynę z okien
na świat
w pokoju z czasu

rozgęszczającego się
z twoim oddechem

do dna

❤️
3
👍
1
0
💡
0
1
📖
1
Szpieg w PRL - u | por 0

Szpieg w PRL – u

Szpieg w PRL – u

Poprzednią książkę Gertrudy R. Sławek (czyli spółki autorskiej Jerzego Bojarskiego i Romana Jarosińskiego) wychwaliłam, pochwaliłam i zachwalałam. Był to pełnokrwisty kryminał na miarę powieści kieszonkowych w PRL-u, doskonały do czytania w pociągu, który wówczas stukał jadąc po torach, gwizdał przy każdym przejeździe i w ogóle był super. Teraz dotarła do mnie kolejna pozycja duetu – „Portret bez twarzy”. I trochę mi tak głupio, bo muszę się trochę pośmiać.
Opowieść porusza bowiem temat, który zawsze wywoływał u mnie „banana” na twarzy. Szpiegostwo. Oczywiście, macie rację. Taki Hans Kloss też szpiegował. O Jamesie Bondzie nie wspomnę…zaraz, zaraz… chyba jednak wspomnę. Jeśli 007 nie ścigał wyimaginowanych przestępców w stylu doktora No, to inwigilował największego swego wroga czyli ZSRR. W jednym z filmów to nawet jakąś maszynę, deszyfrującą chyba (i nie była to enigma) jakaś Rosjanka wyniosła z ambasady i mu dała. Jednym słowem, Zachód, nazywany przez pewien czas Zgniłym Zachodem, bez nowoczesnej technologii socjalistyczno – komunistycznej obejść się nie mógł. Z tego tez powodu każda tematyka szpiegowska nawiązująca do dawnych czasów, rozśmiesza mnie. Bo według propagandy owego zachodu (tym razem przez małe z) w krajach demoludu panował smród, brud i ubóstwo, a na półkach stał tylko ocet.
Wróćmy do omawianej książki. Treść tradycyjna. Obcy wywiad werbuje do współpracy młodą Polkę. Ta dostaje zadanie przekraczające jej możliwości – musi oczarować i uwieść inżyniera – naukowca. Facet konstruuje urządzenie, bez którego technika nawet w Berlinie Zachodnim nie ruszy z posad. Oczywiście robi to w Polsce, już w epoce octu (książka wydana w 1979) i pustych sklepów rzeźniczych. Ma siłę ten polski ocet, wegetarianizm też swoje robi. Niestety, facet jest brzydki i zadanie jest praktycznie nie do wykonania. Dziewczyna woli przystojnych. Ale akcja jakoś powoli się toczy. Tak jak te pociągi w PRL-u. W końcu jest długo oczekiwany trup. Wszak książka wydana w serii kryminalnej „Labirynt” więc ktoś umrzeć musi. Oczywiście pojawia się dzielny milicjant, który we współpracy z innymi dzielnymi, mordercę ujmuje i zatrzymuje. Morderca też pokazuje się być agentem, który szpiegował i przemycał na Zgniły Zachód bezcenne zdobycze polskiej myśli technicznej, które ten zachód miały ratować.
I dlatego kochani mam „banana” na twarzy. Zastanawiam się, skąd wzięły się u nas opowieści o niezliczonej ilości szpiegów, przemycaniu owej „myśli technicznej” lub unikalnych wyników badawczych. Na prawdę byliśmy aż taką potęgą w epoce panowania socjalizmu? Jeśli tak to brawo my. Jeśli nie, to oznacza, że opowieściami o szpiegowaniu i werbowaniu leczyliśmy własne kompleksy…. No to głosujemy…. Kto za pierwszą opcją, kto za drugą?

❤️
1
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
1234124