Miesięczne Archiwum: lipiec 2025

0

przytuleni

Zamiast jego
tuli kubek ciepłego kakao.

❤️
0
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
6

obecność



najpiękniej brzmi wieczorem
między wersami trudów dnia
gdy kładzie policzek tuż obok
na poduszce z naszych palców

i kołysze w ciszy tak lekko
w swoim dotyku bez słów
spokojnym znanym rytmem
ciepłych pocałunków poszewki

oplatamy się nią czule
patchworkiem ociężałych ramion
i dziękujemy w modlitwie
za czas który nam dano

❤️
4
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
5

feniks

wzbił się w powietrze feniks popielaty
świeży nibynowy
nie jak przed laty
choć tak samo łatwopalny i wybuchowy
nie ma już w sobie brylantu spalonego
wygląda jak z salonu feniksowego
lecz lont coraz krótszy u serca i głowy

❤️

1

👍

1

⭐

0

💡

0

❗

1

📖

0

4

lipa

ma suknię z kory

mrówki plotkują o niej

to przecież lipa

❤️

4

👍

0

⭐

0

💡

0

❗

0

📖

1

2

miłość

Miłość, to nie zdobywanie szczytów, ale zdobycie się na odwagę.

❤️

1

👍

0

⭐

0

💡

0

❗

0

📖

0

0

Gienia

Gienia nie miała lepiej. Kiedyś lubiła bawić, rozweselać, pomagać. Każdemu ocierała łzy, dawała ciepłe słowo, miły gest, spojrzenie, uśmiech. Miała empatii za stu. Podnosiła na duchu, wspierała, ale nie wszyscy byli przychylni. Spotykała i takich co drwili, mówili z sarkazmem “matka Teresa”. Nie przeszkadzało jej to, do czasu. W końcu przesadzili.

Obserwowali co robi, mówi, komentowali każdy ruch. Dotrzymywali kroku. Nie chciała tego. Czasami byli krok przed nią, a kiedy umyślnie się zatrzymała, zmieniła kierunek robili głupie miny, irytowali się, jakby zmieniła ich plany.

Czasami zdawało jej się, że nie ma gdzie uciec, wiedziała o tym. Pokazywali umyślnie, drażnili. Pewnego razu postanowiła wyjechać do miasta, w którym nigdy nie była. Wyobrażała sobie wszystko, jak jedzie, urządza się na nowo, zawiera znajomości. Pewnego dnia spakowała walizki, zabrała co mogła i pojechała wynajętym autem, w kierunku znanym tylko sobie, w kierunku innym niż planowała.

Kiedy spacerowała alejami niezwykłego parku, zadzwonił telefon. – “Dzień dobry” – usłyszała – “Chciałbym zapytać jak pani mieszka się w naszym mieście (tym do którego planowała pojechać). Czy czuje się pani tutaj bezpiecznie…?” – usłyszała. Gorąca fala spłynęła po jej ciele. Planowała tam pojechać, ale nie zrobiła tego, w jednej chwili zmieniła plany, a “oni” dzwonili pewni siebie. – Nie wiem, czy jest tam bezpiecznie. Nigdy nie byłam w tym mieście – odpowiedziała spokojnie, w odpowiedzi słysząc zaskakują krzyk przerażenia, przepraszanie, niezręczne tłumaczenia…

❤️

0

👍

0

⭐

0

💡

0

❗

0

📖

0

NOWY POCZĄTEK | np 0

NOWY POCZĄTEK

RANY NA TYM SERCU ZAGOIŁY SIĘ … BLIZNY BYŁY, ALE ZNIKŁY JUŻ … DRZWI PRZESZŁOŚCI W KOŃCU ZATRZASNĘŁY SIĘ A ZA NIMI ZOSTAŁ TAKŻE KLUCZ. A Z TYCH RAMION OPADŁ CIĘŻAR, KTÓRY DŁUGO TAK Z MOIM SZCZĘŚCIEM WCIĄŻ ZWYCIĘŻAŁ JAK ZŁY KAT. SZCZODRA PANI WSZELKIEJ ŁASKI, KTÓRA WSZYSTKO WIESZ … PRZED TWYM WZROKIEM NIKT NIE SCHOWA SIĘ, O NIE … JA SPOD RUIN MOJEJ KLĘSKI WYGRZEBAŁEM SIĘ I TY W KOŃCU DZISIAJ NAGRODZIŁAŚ MNIE. DZIŚ Z TYCH RAMION OPADŁ CIĘŻAR, KTÓRY DŁUGO TAK Z MOIM SZCZĘŚCIEM WCIĄŻ ZWYCIĘŻAŁ JAK ZŁY KAT. A Z TYCH PODŁYCH OCZU WĘŻA ZNIKŁ NIKCZEMNY BLASK I STRACIŁY JEGO ZĘBY WSZELKI JAD. {x2} … … WSZELKI JAD.

❤️

0

👍

0

⭐

1

💡

0

❗

0

📖

0

0

Ślady Jej stóp

Może przyjdzie taki czas
Gdy droga będzie prosta
Nawet boso przemierzyć świat
Lub na zawsze już pozostać

W mokrej trawie ślady stóp
Wyznaczą wzór na szczęście
Będzie można pokonać próg
Nie potrzeba niczego więcej

Jeszcze przyjdzie do mnie ktoś
Kto może mało powie
Kto będzie tu twardo stał
By bronić mnie przed słowem

Oswoi we mnie strach
Sam sprawdzi co zranione
Zrozumie co w sercu mam od lat
Gdzie wszystko we mnie płonie

Kto powie: śmiało idź
Nie musisz się oglądać
Złapie mocno za dłoń
Nie będzie nic w zamian żądać

Wtedy maskę zdejmę wreszcie
I przestanę uciekać
Może właśnie przyjdziesz Ty
Bo na Ciebie już tylko czekam

❤️

1

👍

1

⭐

0

💡

0

❗

0

📖

0

– 1 – 6 – 7 – 8 – 9 – 10 – 11 – 12 – 13 –