Dzienne archiwum: 8 maja, 2026

1

KRÓL

Żyłem jak chciałem
chciałem tak żyłem
usłysz moją historie jakże podobną do twojej
mój każdy krok,
każdy dzień pamiętam

nie patrze wstecz
tylko przyszłość się liczy
przeszłość nie ma znaczenia
to tytko mgła ulotna
ulotna jak myśl
może być jak kotwica która nie powala ruszyć z miejsca

na białej serwetce rozpostartej na stole
jak całun dla słów
zapisuję sens istnienia

to co nazwaliśmy wolnością
okazuje się ciasnym kręgiem
w którym każdy krok
był już dawno wydeptany przez kogoś innego

czy walczyć o przeszłość?
zrób to coś co przyniesie tobie ukojenie
nie zatrzymuj rzekę dłońmi
zaakceptuj to co nieuniknione

a refleksja szczera do bólu może być taka?
czy walczę o to by coś uzyskać
czy dlatego że boje się pustki , która zostanie
gdy przestanę myśleć?
A przecież chcę i myśleć i działać

❤️
2
👍
1
0
💡
4
1
📖
0
Żyłam sobie w PRL - u (21) | gest 3 0

Żyłam sobie w PRL – u (21)

Żyłam sobie w PRL – u (21)

1980 (3)

Pociąg przyjaźni (2)

Ale przede wszystkim tato przywiózł wspomnienia.
– Wielki stadion w moskiewskich Łużnikach…. Ludzi masa… My też siedzimy… Lekkoatletyka… Cholera jasna, nie wiadomo w którą stronę patrzeć, jak to na takich zawodach. Blisko nas skocznia do skoku o tyczce. Póki co pusta. No to siedzimy nadal. Wreszcie idą zawodnicy. Są, są nasi! I się zaczęło!
– Wiemy, widzieliśmy w telewizji – oznajmia ojcu pozostała część rodziny.
Tato macha lekceważąco ręką:
– E tam w telewizji, a ja na żywo! Ja na żywo! Widziałem jak skoczył i pokazał im wała! O takiego! – tu ojciec zgiął lewą rękę, przełożył przez zgięcie prawą i pokazał uznawany do tego czasu za wulgarny gest, znany od 30 lipca 1980 roku jako gest Kozakiewicza.
Taki bowiem gest, pokazujący bratniemu narodowi, że ma się go gdzieś, pokazał nasz skoczek o tyczce Władysław Kozakiewicz zdobywając złoty medal olimpijski. Ile potem było z tego powodu krzyku, wrzasku, interpretacji, o tym wie do dziś cały internet. Wystarczy wpisać „gest Kozakiewicza” i wszystko jasne.
Przez kolejne lata swego życia, przy każdej okazji, podczas każdego oglądania w telewizji owego gestu, mój ojciec wykrzykiwał, że był naocznym świadkiem. Podbiegał do telewizji i pokazywał tłum ludzi siedzących za skocznią:
– O, tu siedziałem, tu siedziałem! – krzyczał do czarno-białego ekranu.
Przywiózł ze sobą również ciekawą wiadomość.
Otóż w Charkowie wyszedł z hotelu po papierosy. Przed czymś podobnym do kiosków dawnego polskiego „Ruchu” spotkał ….. kolegę z Wałbrzycha. Też szarego, zwykłego pracownika biurowego, który też otrzymał propozycję nie do odrzucenia, żeby jechać „pociągiem przyjaźni” na igrzyska. Obaj panowie rozejrzeli się wokół ludzi jadących z nimi i stwierdzili, że spora grupa to taki zwykły proletariat… A chodziły słuchy, że pociągi przyjaźni tylko dla wybrańców i aktywistów. …
Dziwili się więc dwaj przyjaciele z Wałbrzycha, oj dziwili popijając „Stolicznają” procent 40, dlaczego są tu gdzie są, dlaczego piją z butelki radzieckiej a nie polskiej…

Po tym, co wydarzyło się w kraju w kolejnym miesiącu, można wysunąć teorię spiskową, że owi zasłużeni aktywiści czuli lub wiedzieli, że coś się szykuje i trzeba być w Polsce, a nie szlajać się po jakiś igrzyskach….

Zanim jednak wszystko walnęło, ja pojechałam na obóz wędrowny z ukochanym Robertem….

❤️
1
👍
0
0
💡
0
0
📖
0