Rajski trójkąt
Rajski trójkąt
Ernest Hemingway to dla mnie przede wszystkim autor „Starego człowieka i morze” oraz „Pożegnania z bronią”. Po pozostałe sięgam bardziej z obowiązku wobec pisarza niż fascynacji jego twórczością. Kiedy w moje ręce wpadł „Rajski ogród” postanowiłam niezwłocznie przeczytać. Według swego zwyczaju dopiero po przeczytaniu tekstu, zapoznałam się z wiadomościami na jego temat.
Ukazał się w roku 1986, długo po śmierci autora. Krytycy piszą, że jest nieukończony, że autor ciekawie naszkicował postacie głównych bohaterów, ale nie ukończył, z sobie znanych powodów, prezentacji ich losów.
Jak dla mnie tekst jest pełny, ukończony, zamknięty…. To znaczy otwarty. Bo „Rajski ogród” to nie opowieść kryminalna, która musi mieć akcję, fabułę i zaskakująca rozwiązanie. Nie jest też sagą o losach człowieka i jego otoczenia. Jest tekstem psychologicznym, pozwalającym analizować zachowanie postaci, ich motywację i działania. A jako takowy zakończenie ma w każdej chwili. Zakończenie, które może być również początkiem. Stąd też moja opinia o otwartym zakończeniu. Tu wszystko może się zdarzyć. Czy musimy koniecznie o tym wiedzieć? Wszystko w rękach, głowach i psychice czytelnika. Ktoś uśmierci bohatera (bohaterów?), bo jak długo można żyć tak jak żyje (żyją?). Ktoś wybierze jedną z bohaterek. Ktoś każe facetowi uciec do takiej Ameryki.
Opowieść o trójkącie małżeńskim, bo o tym jest ta książka, zawsze stwarza różne możliwości finału. Z reguły każde jest złe, bo zawsze kogoś ktoś krzywdzi. Ale skoro mamy tu do czynienia z życiem trójki ludzi wbrew ogólnie przyjętym zasadom, jak interpretować tytuł?
Właśnie to zaintrygowało mnie najbardziej. Początkowo owszem, życie młodej pary wydaje się rzeczywiście życiem w rajskim ogrodzie. Jest miłość, są czułe słówka, wzajemnie przywiązanie, patrzenie w oczy. Otoczenie też sprzyja młodym. Słowem wszystko, co na początku każdej miłości, każdego małżeństwa jest obecne. Kiedy pojawia się ta trzecia, to wszystko nadal istnieje. Moglibyśmy się spodziewać awantur, ostrej wymiany słów, wyrzutów na przykład sumienia. A tu praktycznie nic się nie zmienia. Czyżby to był właśnie rajski ogród?
Książka Hemingway’a jest o miłości, o związku kobiety i mężczyzny, potem kobiet i faceta. Jest spokojna, chwilami może wydawać się nudna, ale takie cechy mają właśnie powieści psychologiczne. Niedawno po raz trzeci obejrzałam film „Piknik pod Wiszącą Skałą” Petera Weir’a. Widz nawet po kilkakrotnym obejrzeniu nie będzie wiedział, o co autorowi w filmie chodziło, jeśli będzie traktował film jako tzw. normalną opowieść. Ten film też psychologiczny, otwarty na każda interpretację i każe zakończenie. „Rajski ogród” też taki jest. Nie potrzebuje owego zakończenia, którego mu Hemingway nie dał.
A może właśnie takie miało być? W sumie jednak…. To nie ten Hemingway, którego lubię….
Piękne słowa... Podróż w nieznane bagaż pełen tęsknoty - smutne widoki
Kolejna perełka! Pozdrawiam :)
Tak :)
Adiunkt, czy dotarła do Ciebie na poczcie w. moja odp.?
Wyjątkowy, jak zawsze. Pozdrawiam. PS. Proszę o polecenie kolejnej pozycji książkowej :)
Pozdrawiam.
orlistat drug price orlistat drug price
liraglutide cost plus drugs liraglutide cost plus drugs
xenical savings card xenical savings card
🙂
Nie jest za późno. Pozdrawiam.
bupropion naltrexone reddit bupropion naltrexone reddit
Pisząc... myślałam o dobrych, pozytywnych, empatycznych uczuciach, o miłości do drugiego człowieka, do innych... Dziękuję za Twój komentarz, pozdrawiam :)
Do miłości trzeba dwojga.... chyba że .... kocha się samego siebie.... to często jest trudniejsze niż kochać kogoś...