W ciszy

W ciszy, co pęka jak szkło o tej porze,
Gdy zegar wstrzymuje swój bieg w korytarzu,
Coś przychodzi z cienia, zza kresu, w pokorze,
Nie prosząc o miejsce przy ludzkim ołtarzu.

To nie cukier we krwi, nie kortyzol w żyłach,
Lecz stopy, co nigdy nie dotknęły ziemi,
W przestrzeni, gdzie noc w swej malignie się wiła,
Rozmawiasz z bytami, co są, choć nie wiemy.

Godzina wilka – to mosty otwarte,
Gdzie zasłona cienka jak oddech na szybie,
Tam wspomnienia zmarłych, w niebyt zakłócone,
Szukają przystani w tym sennym, cichym rybie.

Może to brat, co w ogrodzie wśród azalii,
Chciałby podpowiedzieć, jak pielęgnować życie,
W tej chwili zawieszenia, w tej metafizycznej fali,
Budzisz się – bo ktoś cię woła w niebycie.

Nie szukaj przyczyn w fizyce, w logice,
Nie każ ciału swojemu być maszyną czystą,
Może to echo, co w duszy ma granicę,
Spotkanie z tym, co wieczne, choć dla oczu mgliste.

06.06.2026 r.

❤️
1
👍
2
0
💡
0
0
📖
0