Miesięczne Archiwum: kwiecień 2026

0

Zmartwychwstanie

Krople do oczu
Krople do nosa
Izotoniczny marimer
Syrop i co jeszcze?
(Codzienność czasami przybiera różne stany )

Za oknem niby wiosna, ptaszyn śpiew, popularny dzwonek telefonu i jeszcze kilka scen (…)

A wewnątrz?
Wciąż jest ta chęć, by razem usiąść (niezależne od stanów)

Pogoda ducha rodzi się w głębi
Gdy dwoje serc
nawzajem się słucha
(…)

❤️
2
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
1

(….)

(…)

Przede mną
jeszcze cierpienie
łzy
rozpacz
i zło całego świata.

Jeszcze przeżyję
migotanie przedsionków
zaburzenia trawienia
wysoki poziom cukru.

Zanim umrę
wyleję morze łez
wykupię pół apteki
rozgniewam wielu ludzi.

Bo….

nie czekam
na radość
zdrowie
i stałą temperaturę ciała.

Bo….

czas senioralny
nie jest czasem
upragnionym.

Bo….

Bogu ten czas nie wyszedł….

więcej moich tekstów na mojej stronie https://www.czarownice.kosz.pl/opis-5-Rozmaitosci_wierszem_i_proza.php

❤️
3
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
1

Mijający czas pozostawia w nas ślad…
Na zawsze.

❤️
2
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
2

Listy palone w ciszy

Szum niewypowiedzianych słów
Listów spalonych nim dotarły do nieba
Miejsce znów puste przy stole
Smak życia jak ostatni kawałek chleba

Tej zimy nie ma Cię jeszcze bardziej
I nie wolno mówić jak bardzo Cię kocham
Znów brakuje mi Twoich uśmiechów
Krople łez nadal ukryte w tęsknotach

Więc kocham Cię cicho, najciszej jak umiem
By świata nie zranić tą niemożliwą miłością
Noszę Cię w sercu jak nosi się smutek
Który karmi mnie jedyną z Tobą bliskością

A gdy zły czas się zakończy
Gdzie nic już nie rozdzieli serc ani duszy
Chociaż wtedy proszę mnie przytul
Bym w kolejną podróż mógł wreszcie wyruszyć

❤️
2
👍
0
0
💡
0
0
📖
3
0

Zeszyt

Zeszyt

Kupiłam nowy zeszyt
w kratkę.
Znalazłam stary długopis.
Był pod
czarna
klawiaturą
komputera.
Postanowiłam
pisać
tworzyć
wymyślać
fantazjować.
Przelewać na papier
myśli
uczucia
pragnienia.
Tworzyć rzeczywistość
za pomocą krzywych liter.
Ukoić samotność
w myśli o tłumie.

I nic.
I cisza.
I nowy zeszyt
pozostał niemy,
wyrwane kartki trafiły do torby
na zakupy
ze zwykłym spisem
marchewek
rzodkiewek
cukru
i mąki.

❤️
0
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
1

cisza :/

Pierwszeństwo ma cisza
i to ona zwycięża
gdyż każde słowo, prośba, nakaz ,
pokazuje nasze braki, pragnienia, potrzeby.

❤️
0
👍
2
0
💡
0
0
📖
0
Zew natury | sta 0

Zew natury

Zew natury

Twórczość Williama Whartona jest w Polsce niezwykle popularna. Czytali go moi znajomi sprzed lat, czytają obecni. Mnie jakoś to ominęło. Nadszedł czas, by nadrobić lektury.
W moje ręce trafiło „Stado”, książka, której temat trudno jednoznacznie określić. Słowo „stado” ma bowiem wiele znaczeń, chociaż najczęściej kojarzy się ze światem zwierząt. A tu na początku mamy rodzinę, jako przykład stada w pozytywnym znaczeniu. Ludzie żyją w zasadzie normalnie, na ile normalne może być życie w latach wielkiego kryzysu, czyli latach trzydziestych minionego stulecia i tuż po nim. Ot taka sobie zwykła rodzina, z typowymi dla tamtych czasów problemami, kłopotami dnia codziennego. Jest też druga rodzina z synem zapowiadającym się na geniusza. Oba wątki toczą się początkowo równolegle, ale my, czytelnicy wiem, że w pewnym momencie, niczym linie proste poprowadzone z różnych kierunków w tę samą stronę, przetną się. Czekamy na ten moment z niecierpliwością. Bez problemu brniemy przez konflikty członka związków zawodowych z „gorylami” właściciela. Cofamy się nawet do czasów I wojny światowej, by przyjrzeć się tragedii żołnierza. Trzymamy kciuki za ostatniego z ocalałych kotków. Czy uda mu się przeżyć? Czy ludzkie stado przygarnie go? A co dzieje się z chłopcem, który miał być geniuszem? Czy ocaleje jego umysł? Jak wykorzysta jego możliwości? Czy ówczesny, współczesny dla niego świat, pozwoli mu na to? I co w tym wszystkim robi lew?
Akurat moje wydanie nie miało lwa na okładce, w przeciwieństwie do innych wydań. I bardzo dobrze. Pojawienie się lwa było niespodzianką. Jego życie w ludzkim stadzie pokazało, że można, wszystko można, jeśli się tylko chce, jeśli się tylko kocha.
Dla mnie książka Whartona jest właśnie utworem o miłości w stadzie, w grupie, między ludźmi i zwierzętami. Równoległe prowadzenie wspomnianych powyżej wątków pozwala na porównanie ludzkich losów. Jakże są podobne! Nie, nie w wydarzenia, osoby, ale właśnie uczuciowo. Są to dwa stada funkcjonujące osobno, nie znające się wzajemnie, a jednak bardzo sobie bliskie. W stosunku do siebie każdy robi to co robi z miłości do innego członka swojej grupy. Czasami przykłada palec do ust i nakazuje milczenie. Czasami przykłada co innego w sam środek głowy, ale to też jest gest miłości i przywiązania.
Tak, wiem, recenzenci piszą o tym, szkoda lwa. Ale nie szkoda łez, które cisną się czytelnikowi do oczu. Serce buntuje się. Rozum mówi, że tak trzeba było….
Przez pierwsze stronice opowieść nużyła mnie. Wydawało mi się, że już ją odłożę, bo nie dostrzegałam w niej nic oryginalnego. Ale jakaś siła kazała mi brnąć dalej. Do finału. Dopiero w finale czujemy siłę prozy Whartona. Przeprowadza nas przez zwyczajny świat, by dać niezwyczajny koniec.

❤️
0
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
0

Prunus cerasifera

Czasami, to co piękne – brzmi zupełnie obco.
A jednak “gdzieś tam głęboko” wiesz, że to nie tylko piękno, a przede wszystkim dobro.

Bóg jest Miłością.

❤️
3
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
123