Old school
Old school
Ktoś napisał, że ta powieść to „old skul jak chole…”. Pewnie miała rację. Napisany w 1976 roku przez Czesława Chruszczewskiego „Fenomen Kosmosu” nowością nie jest. Książka została zapomniana, tak samo jak jej autor. A był to pisarz czasów science – fiction, czyli przełomu lat 60/70, drugi po Stanisławie Lemie twórca polskiej powieści fantastyki zwanej wówczas naukową. Czasy się jednak zmieniły i dziś książki Chruszczewskiego możemy znaleźć przede wszystkim w miejscu, gdzie ludzie zostawiają niepotrzebne już im egzemplarze słowa drukowanego. Czy starsi czytelnicy pamiętają autora omawianej powieści? Ja nie. Nigdy nie przepadałam za tego typu prozą. Mój kuzyn natomiast zna je doskonale. Do dziś czytuje głównie dzieła w stylu „Diuny”.
Wróćmy jednak do Kosmosu… Oto mamy czasy pełne spokoju, odkryć naukowych, znakomitej techniki i dobra wszelkiego. Człowiek wykorzystuje wreszcie cały swój mózg, myśli i wymyśla cuda i dziwy. Pozornie wszyscy są zadowoleni. Z wyjątkiem kobiet. Te nadal pełnią tzw. tradycyjną rolę pani domu, uśmiechają się do swych mężów – naukowców, którzy nieustannie myślą, a wreszcie baby mają wszystkiego dosyć. „Mężczyźni przestali być mężczyznami” – mówią coraz głośniej. „Wasze sukcesy naukowe są nudne” – dodają. Dochodzi do tego, że przejmują statek, który zabrał je na wycieczką kosmiczną, zaplanowaną przez facetów w celu uspokojenia kobiet. Lądują na Marsie, gdzie Nadzorca Maszyn Kserkses dzielnie walczył z maszynami i narażał swoje życie, by je pokonać. Działał. Robił. Wykonywał. To zaimponowało kobietom i zaczęły domagać się działania od swych mężczyzn.
Tak to się wszystko zaczyna. Myślałam, że pójdzie wszystko w kierunku wojny płci i będzie na wesoło. Nic z tego. Potem było tylko poważnie.
Panowie owszem pań posłuchali i postanowili zorganizować wyprawę w nieznane, czyli w odległe części Kosmosu, w celu poszukiwania istot nawet od siebie Rozumniejszych, tak, pisanych wielką literą.
Rozpoczęły się więc działania przygotowujące wyprawę. Potem gwiazdoloty wyleciały i poleciały, a czytelnik śledzi ich losy.
Zgadzam się, że tekst w dzisiejszych czasach brzmi naiwnie. Ale mimo tego będę go broniła. Mamy w powieści wiele elementów, nazwijmy je naukowymi, do których się dziś uśmiechamy. Pamiętajmy, fantazja ludzka nie zna granic. W powieściach Verne’a też są nowinki techniczne, które w końcu człowiek skonstruował. Natomiast w utworach „oldskulowych” na pierwszym planie jest człowiek. Człowiek myśli i wymyśla. Człowiek rusza w przestrzeń kosmiczną, by szukać innych myślących. Maszyny owszem są, ale w służbie człowieka. Jeśli się buntują, człowiek potrafi je poskromić. Człowiek jest najwyższym dobrem.
Myślę, że czasami warto pokłonić się przed starą literaturą s-f. Daje ona bowiem nadzieję, że jednak coś w nas ludziach szczególnego jest i nie damy się zawładnąć maszynom.
more at clindamedx.com more at clindamedx.com
SemaGLP product overview SemaGLP product overview
😊
Przeczytałam też od końca do początku - pięknie się uzupełnia 👋
Dziękuję🧡 Pozdrowienia 👋
Dzisiaj sobota i świeci piękne słońce, więc dajmy jej szansę. Pozdrowienia 👋
tadalafil exposure over time tadalafil exposure over time
read about online tadalafil access read about online tadalafil access
Piękna myśl/wiersz :) Pozdrawiam serdecznie.
Myślałam podobnie, jak m.M, że to byłoby nadużycie wpisywanie swoich przemyśleń w kategorię wierszy. Pozdrawiam :)
tadalafil ED information tadalafil ED information
Swoich przemyśleń, nie traktowałam nigdy jako wierszy, bo uznałam, że to spore nadużycie, chociaż forma zapisu może na to wskazywać.…
Piękny tekst. Piękna muzyka Szeptuchy. Miałam okazję zobaczyć i usłyszeć zespół na żywo. Są cudowni.
Miło Ciebie widzieć i czytać... Pozdrawiam :)