Miesięczne Archiwum: marzec 2026

0

Nie potrafię

Nie potrafię się z Tobą rozstać
I pomostów z myśli szukam
Jak za oceanem z Tobą być
Bez Ciebie trudna każda minuta

Gdybyś mogła zostać
Każda burza już dawno by ucichła
Choć nie mogę Cię zatrzymać
Twoja dłoń jak ostatnia przystań

Wiem, że moja miłość to mało
Ale sercem krzyczę by Cię zatrzymać
Bałem się powiedzieć, że Cię kocham
Bałem się, że to ostatnia wspólna godzina

Na ustach niedokończone „wróć”
I słowa tęsknoty przemilczane
Już wiem jak to jest kochać
Trudne nasze każde rozstanie

Wiem, że księżyc kiedyś odejdzie
I noc przestanie być łatwa
Ale już zawsze będę tylko Twój
Choćby miałaby być to noc ostatnia

❤️
2
👍
1
⭐
0
💡
1
❗
1
📖
2
8

Słów znaczenie

Wielka odwilż się toczy
Trwoga otwiera oczy
Człek nieśmiało się chowa
Szuka znaczenia słowa

❤️
4
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
0

Oberża bez ptaków

W oberży bez ptaków

Tym razem z premedytacją sięgnęłam po książkę Daphne du Maurier „Oberża na pustkowiu”. Lubię Alfreda Hitchcocka, a to właśnie on ekranizował utwory pisarki z angielskiej Kornwalii. Wśród nich – arcydzieło wszech czasów (dla mnie przynajmniej) czyli film na podstawie opowiadania pisarki pt. „Ptaki”. Film uwielbiam, ubóstwiam i tak dalej. Kiedyś czytałam „Rebekę” , na pewno też oglądałam film, ale jakoś nie pamiętam. Wiem, pamięć trzeba odkurzyć. Teraz trafiłam na „Oberżę…” , też sfilmowaną przez Mistrza pod tytułem „Oberża Jamajka”. Na pewno obejrzę, tym bardziej, że powieść przypadła mi do gustu.
Elementy streszczenia znajdziecie w innych opisach, zatem daruję sobie wprowadzenie do tematu. Powiem tylko, że historia zaczyna się całkiem normalnie, jak w każdej powieści typu obyczajowego. Trochę zatem nudzi. Potem jest inaczej.
Wkraczamy w przedziwny i straszny świat. Zamiast zamku, w którym straszy, jest karczma, którą wszyscy normalni ludzie omijają. A mimo to żyją w niej inni ludzie i z głodu nie umierają. Są tacy, co do niej czasami zaglądają, ale do przeciętnej społeczności nie należą. Strach się ich bać. Wokół są torfowiska. Łatwo w nich stracić życie. Czy ktoś stracił? Różnie gadają. Tam ktoś mieszka, a tu jest niebezpiecznie. Gdzie w ogóle jest bezpiecznie? W miasteczku? Może na plebani? Ale Mary dobrze sobie radzi. Dzięki temu odkrywa mroczną stronę mrocznego miejsca. Poznaje Jema i pastora. Który jest lepszy? Który podejrzany? Komu zaufać, a od kogo uciekać, gdzie pieprz rośnie czyli na torfowiska? Przeczytaj, a się dowiesz.
Jednym słowem moi kochani mamy do czynienia w thrillerem, którego akcja rozgrywa się na początki XIX wieku, a napisana została przez Daphne w 1936 roku. Na pewno jest utworem kontrowersyjnym, gdyż różni ludzie piszą o niej różnie. Ktoś twierdzi, że to zwykłe czytadło. Oj, dobrze by było, żeby czytadła takie były. Człek czyta, trochę się boi, ale oderwać się nie może. Ktoś próbuje książkę zakwalifikować do wybranego gatunku i mu nie wychodzi. Są recenzje skupiające się na warstwie obyczajowej. Niektórym nie podoba się zakończenie, że niby nie pasuje do całości. A czy musi? Może ono jest najbardziej zaskakujące? W każdym razie na pewno jest „klimatyczna” czyli swój klimat i urok, w znaczeniu mrocznym, ma i warto jej poświęcić czas. Nie jest długa, w moim wydaniu 240 stron. Czyta się łatwo. Nawet opisy maja tu znaczenie i trudno je ominąć, by nie stracić nic z atmosfery powieści.
Wróćmy na moment do Hitchcocka… Teksty Daphne musiały mieć w sobie owe „coś” skoro zwróciły na siebie uwagę Mistrza. Z tego też powodu, wszyscy miłośnicy filmów Alfreda powinni sięgnąć po utwory, które go zainspirowały i poświęcił im swój filmowy talent.

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
4

Post nie_bo

“Ciężary nasze dźwiga Bóg, zbawienie nasze”

Po całym ciężkim dniu,
wystarczy mi spojrzenie – spojrzenie w Twoją stronę (…)
Jesteś, który jesteś

❤️
2
👍
2
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
0

przemijanie:\

Dowiedziała się Wiosna że ma zastąpić Zimę
Była trochę spóźniona wiec stroiła minę
Bo Lato król Ziemi ją trochę zatrzymał
Gdy wraz z Jesienią w swym łożu przeżynał

Król jak to król lubił swawole
Często z damami wychodził na pole
A w polu kwiaty, rabaty i śmieci
Wszystko to wspólnych pór roku dzieci

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
1
📖
1
0

Żyłam sobie w PRL-u (9)

1974 (2)

Bierzmowanie (2)

Do domu wracaliśmy około dwudziestej drugiej. Było już ciemno. Wszystkich witała mama:
– Gdzie ty do cholery tak po nocach łazisz? Już na milicję chciałam iść!
– Jak to gdzie? W kościele byłam (em) – odpowiadał każdy z nas.
– Do tej pory?
– Jasne, przed bierzmowaniem trzeba się wielu rzeczy nauczyć. No, mogę przecież do tego bierzmowania nie przystępować – to był szantaż.
Oczywiście w czasach zakazu klerykalizacji takiej możliwości nikt nie brał pod uwagę.
– To proboszcz was tak długo męczy?
– No, a kto…. A jak nas wypuszcza to już robi się ciemno i trzeba wracać okrężną drogą, przez ulicę.
Fakt, była taka trasa. Nikt normalny nią do kościoła nie chodził, bo była dwa razy dłuższa. Wszyscy walili ścieżką przez ogródki.
Wyjaśnienia były precyzyjne. Wszak ustalone przy winie i papierosach, jak na dorosłych przystało.
Niestety, nasza sielanka trwała tylko trzy dni…
Jedna z mam, a była to moja, zdenerwowała się na proboszcza. Uznała, że dzieci nie mogą po nocach wracać do domu. Zwłaszcza, że rano muszą iść do szkoły. Poszła do niego i wygarnęła co jej na wątrobie leżało.
Co powiedział proboszcz? Domyślamy się. Co tam dużo gadać…. Wiemy na pewno.

Nie, kary chłosty nie było. Było gorzej. Mama poinformowała inne mamy.

Najpierw w każdym domu przeprowadzano dochodzenie, kto był inspiratorem działań i twórcą kłamstw mających zdyskredytować księdza proboszcza. Żaden z rodziców nie chciał wierzyć, iż to jego ukochane maleństwo wpadło na taki szatański plan.
– Wszyscy wpadliśmy na taki plan – brzmiało w starych poniemieckich budynkach.
Nikt nikogo nie sypnął. Może gdybyśmy byli bardziej świadomi politycznie, zwalilibyśmy wszystko na partię. Niestety, nie wpadło nam do głowy, żeby zwalić całą winę na ustrój, który jak dziś się mówi, nałogowo tępił księży.
– Co robiliście do tej dziesiątej? – brzmiało kolejne pytanie.
– Łaziliśmy.
– Gdzie?
– Tu i tam….
– I co jeszcze?
– No nic….
O papierosach, winie i cyckach nie sypnęliśmy.
Starzy ustanowili też zakaz wychodzenia na podwórko i spotykania się do czasu bierzmowania. Rano do szkoły, ze szkoły powrót zgodnie z planem, wyjście na naukę do kościoła i powrót punktualnie o dwudziestej.
Najspokojniej w całej sprawie zachował się ksiądz proboszcz. Zapytał tylko, czy wieczorni spacerowicze mają wyznaczoną karę. Przytaknęliśmy opuszczając głowy.
Smutno się zrobiło. Jednak jeszcze nie byliśmy dorośli. Zostały nam trzy lata do osiągnięcia magicznej „osiemnastki”.

❤️
1
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

czas :\

Perspektywa czasu usypia czujność przed nieuchronnym jego przemijaniem.

❤️
1
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
1
📖
0
0

…

Wiosenne ptaki
Ocieplenie klimatu –
Krążą jaskółki

❤️
3
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
1
📖
0
– 1 – 8 – 9 – 10 – 11 – 12 – 13 – 14 –