Dzienne archiwum: 29 marca, 2026

1

Post nie_bo

Czasami nawet w Słowie Bożym
odczuwam pustkę (…)
Tak – czasami tak bywa
A mimo to, nie gasisz tego knotka,
którego sam(a) w sobie nie dostrzegam
Czasami trafiam na to krótkie zdanie
I niosę dalej, bo wiem, że jest ważne:

“Nie upadajcie na duchu”

Nawet jak ja nie słyszę, nawet jak ty nie słyszysz, wierzę – że Bóg naprawdę słucha.

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
1

Déjà vu — z mgły na moście

Zanim rozstania ustalą brzegi,
lubię ostatnie kroki, co zsyłają wiatr —
proste, wolne, jak oddech przed skokiem.
Most jeszcze płonie; pachnie chwilami:
cudownymi, ważnymi, przylepionymi do pamięci
jak mokry papier.
Może nie wiesz, że mosty mają serca —
belki pulsują, rdza opowiada, szyny chichoczą.
Płoną długo, powoli; żar nie spada nagle,
rozgrzewa dni, rozciąga pamięć,
aż słowa stają się lekkie jak popiół.

Na moście wdech waży jak przysięga,
krok to świadectwo, że odejście może smakować świtem.
Widziałem to na spacerze — cień twojego płaszcza
przemykał między słupami i znów wracał do kształtu.
Poczułem wtedy ingerencję — drobną, bez hałasu:
czyjaś dłoń poprawiła linę, czyjaś cisza rozwiała mgłę.

Może to Bóg — może imię bez twarzy —
schodzi z nieba jak płachta światła,
dotyka pękniętych guzików wspomnień.
Jego opieka nie daje huków; to miękka naprawa dnia:
podkłada podpórkę pod drzemiący pomost,
dotyka mapy twojej drogi, odwraca wiatr,
by list nie poleciał wprost do rzeki.

Most płonie dalej, ale inaczej —
ogień spala lęk, wykuwa pamięć, otrząsa uczucia,
by z popiołu wyrósł nowy most.
W opatrzności jest miejsce na niepewność:
Bóg nie prowadzi za rękę jak przewodnik,
on śpiewa cicho, kładzie kamień, pozwala skrzypieć belkom —
byś znał ich siłę.

Kiedy odchodzisz — krok po kroku —
most zostawia świetliste nitki,
ktoś inny je zbierze i zwiąże z powrotem.
Na zawsze — mówi most — ale na zawsze
to obietnica, która pozwala iść.

I znów idziesz. Ktoś cicho doprowadza drogę do światła.

❤️
7
👍
0
⭐
0
💡
1
❗
1
📖
0