Dzienne archiwum: 10 marca, 2026

9

naiwność…

ile razy
można być

tak głupim
by ko­lej­ny raz

dać się z a b i ć…

——————-
……… .. ……..

❤️
6
👍
1
0
💡
3
2
📖
0
0

reszta ziemi – p o z a rajem

opowiem ci
co na drodze

śniłam
że człowiek człowiekowi
w ogrodzie rozkoszy
z moim szczęściem

w obfitości owoców
zakazanych

moje nogi
mają zgrabne kłamstwa
a ja leżę odłogiem
umywam ręce

zaiste

wyraźny to znak
że nie jestem
w raju

umywam nogi

————————-
widziałem na spacerze

❤️
5
👍
3
0
💡
4
2
📖
2
0

Post nie_bo

Zobaczyłam Ciebie dzisiaj (…)
W osobie starszej Pani, lekko już przygarbionej, w chustce na głowie, z trzęsącymi dłońmi, w których trzymała plastikowy kubek (…)
Nie nagabywała… Nie wołała…Nie prosiła
Po prostu stała tak, z plastikowym kubkiem w dłoni (…)
Kiedy podeszłam, zobaczyłam jej oczy (…)
Piękne brązowe oczy, o ciepłym spojrzeniu, zawstydzonym i szczerym do bólu (…)

Jesteś, który jesteś

❤️
0
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
Kolczyk nie do pary | kol 0

Kolczyk nie do pary

Kolczyk nie do pary

Właściwie to już nie wiem, jak recenzować stare kryminały, te z epoki PRLu o dzielnych policjantach i kiepskich przestępcach. Wszystkie są, ogólnie i potocznie mówiąc, fajne i lubię je. Kiedy obecnie trafiają do mych rąk, pochłaniam je w jeden wieczór. Potem najczęściej wędrują do pojemnika z makulaturą, bo rozsypują się. W sumie niczym się od siebie nie różnią. Tak też jest w przypadku „Trzeciego kolczyka” Józefa Szczawińskiego.
Jest dzielny kapitan Jedyński, który tradycyjnie musi zrezygnować z urlopu na rzecz przeprowadzenia solidnego śledztwa. Znawcy tematu, czyli wielbiciele serialu „07 zgłoś się” doskonale pamiętają Dorotę Stalińską, która w odcinku „Przerwany urlop” zagrała samą siebie i ironicznie wypowiedziała się na temat schematu …. właśnie przerwanych lub zawieszonych urlopów milicjantów. Wiadomo przestępca nie śpi.
Kolejny element powielający schemat też jest – dziewczyna albo nawet dojrzała kobieta, która zawsze jakiś związek z prowadzonym dochodzeniem ma. W tekście Szczawińskiego jest to na dodatek dziennikarka.
Brnijmy dalej. Oczywiście zabójstwo. Może nawet nie jedno. Morderca ostro poszukiwany. Jasne, że się znajdzie. Kryminał nie miałby sensu.
I to, co zwykle napędza akcję – szpieg ze zgniłego zachodu, który nie może przeżyć bez wiadomości z krajów dawnego „demoludu”. To mnie zawsze rozbawia. Przez czas trwania PRLu byliśmy nieustannie inwigilowani przez kapitalistów, co to sięgali po nasze zdobycze naukowe, podczas kiedy my przemycaliśmy z zachodu taką na przykład „kremplinę” – tkaninę – to też wiadomość z „07 zgłoś się”.
Oczywiście jest też tajemnica. W przypadku omawianego kryminału to tytułowy trzeci kolczyk. Po co komu trzy takie same kolczyki? Tak, wiem, można go umieścić w pępku lub innych częściach ciała. Ale za moich czasów, a było to w PRLu, jeszcze czegoś takiego nie praktykowano. Zatem trzecia sztuka biżuterii stanowi zagadkę wokół której toczy się milicyjne śledztwo.
Słowem, jest wszystko, co w każdym kryminale być powinno. Wystarczy tylko usiąść w fotelu, nalać wina do kielicha i odpoczywać w mroczny listopadowy dzień.
Na tym moglibyśmy zakończyć recenzję. Wypada dodać, że „Trzeci kolczyk” liczy sobie 208 stron, format zwany dziś kieszonkowym, ukazał się w serii „Labiryntu” prowadzonej przez Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej w 1980 roku w nakładzie 120 000 – sto dwadzieścia tysięcy – egzemplarzy. Takiego nakładu trzeba pozazdrościć.
Aha, rozsypał mi się przy czytaniu. Wrzuciłam do pojemnika z makulaturą. Zapewne wróci do mnie w postaci kartonu, w który zapakowane zostaną zamówione przeze mnie nowe książki….

❤️
1
👍
0
0
💡
0
0
📖
0