Autor: Leonard
Bez zachwytu
Jest problem. Z tą książką. Opinie o niej są pozytywne, niektóre wręcz rewelacyjne. Ponoć prawdziwe dzieło sztuki. Lepsze niż utwory Folletta czy Forsytha. Tak się czytelniczo złożyło, że przeczytałam (może nie do końca dosłownie) „Inkarnację” niejakiego Leopolda zaraz po „Zimie świata” Folletta. I zdanie mam odmienne. Sporo odmienne.
W internecie doczytałam, że ów Leonard to Leonard Zagórki, twórca czterech bestsellerów – thrillerów, które zawojowały polską literaturę w na przełomie lat 80/90. Widocznie wówczas coś mi umknęło, bo nie spotkałam się nigdy z twórczością tego pisarza. Postanowiłam ten brak nadrobić.
Niestety, nie było to bardzo udane spotkanie. Owszem, cała intryga, fabuła jest naprawdę dobrym pomysłem. Pasuje na sensacyjną treść, nadaje się na scenariusz filmu w stylu „Dział Navarony” czy nawet „Złota dla zuchwałych”. Jest opowieścią, która powinna trzymać w napięciu jak prawdziwy wojenny thriller. Ale nie trzyma. Żeby tak było, należało by skrócić powieść o co najmniej jedną trzecią. Książka jest po prostu przegadana. Zdarza się, iż na jednej stronie trzykrotnie powtarzana jest ta sama informacja. Tak, wiem, że to ma swój cel. Autor chciał w ten sposób coś powiedzieć. Ale czytelnika może to zdenerwować.
Do tego życiorysy wszystkich bohaterów…. Wiem, pogłębienie psychiki bohaterów, poznanie przyczyn ich postępowania…. Zawsze jakoś można to uzasadnić. Do tego ich rozważania, rozmyślania, podczas każdej minuty… Jeśli chodzi o mnie nic do akcji i charakterystyki nie wniosły. Wprost przeciwnie. Omijałam je szerokim łukiem czyli nie czytałam. Oczywiście od momentu, kiedy zakumałam, że mnie nudzą. Człowieku, zdecyduj się, albo książka sensacyjna, albo psychologiczna. Połączyć obu jakoś się nie udało. Na tylnej okładce mego wydania jest informacja, że autor „każdą powieściową postać (i tu (…) wyższość tego autora nad Forsythem) jej socjalno-egzystencjalnym kontekstem”. Bardzo mądre słowa, które do mnie zupełnie nie docierają.
Wśród wielu recenzji pojawiają się słowa o tym, iż w prozie Leopolda nie widać granicy między wydarzeniami realnymi a fikcją. Też mi odkrycie…. Proza, jeśli nie jest fantasy ( bo co do science – fiction możemy mieć wątpliwości), zawsze jest złudzeniem rzeczywistości. Do tego tak wiarygodnym, że czynimy często z niej prawdę historyczną, czego dowodem jest nasz ukochany Sienkiewicz.
Słowem, powieść „Inkarnacja” nie przypadła mi do gustu. Wiem, że są tacy, co się nadal będą nią zachwycać. Ja zachwycam się sagami historycznymi Folletta, inni nie. Wszyscy mamy prawo do wyboru odpowiadającej nam literatury. Dlatego też tak różnorodna powstaje.
Flagyl and generic metronidazole Flagyl and generic metronidazole
more at clindamedx.com more at clindamedx.com
SemaGLP product overview SemaGLP product overview
😊
Przeczytałam też od końca do początku - pięknie się uzupełnia 👋
Dziękuję🧡 Pozdrowienia 👋
Dzisiaj sobota i świeci piękne słońce, więc dajmy jej szansę. Pozdrowienia 👋
tadalafil exposure over time tadalafil exposure over time
read about online tadalafil access read about online tadalafil access
Piękna myśl/wiersz :) Pozdrawiam serdecznie.
Myślałam podobnie, jak m.M, że to byłoby nadużycie wpisywanie swoich przemyśleń w kategorię wierszy. Pozdrawiam :)
tadalafil ED information tadalafil ED information
Swoich przemyśleń, nie traktowałam nigdy jako wierszy, bo uznałam, że to spore nadużycie, chociaż forma zapisu może na to wskazywać.…
Piękny tekst. Piękna muzyka Szeptuchy. Miałam okazję zobaczyć i usłyszeć zespół na żywo. Są cudowni.