Życzenia
Cokolwiek świętujecie w tych dniach, mam nadzieję, że jesteście otoczeni dobrymi ludźmi 🌷Najlepszego!
współczesna twórczość literacka w świetle historii
W ciszy poranka, gdy świat budzi się do życia,
przychodzi Światło – ciche, ale prawdziwe.
Nie pyta, kim jesteś.
Nie waży Twoich słów ani dróg, którymi szedłeś.
Po prostu jest –
i przypomina, że nadzieja nie przemija.
W Zmartwychwstaniu jest coś więcej niż pamięć wydarzeń –
jest obietnica, że dobro ma sens,
że miłość trwa,
że w sercu człowieka zawsze może zamieszkać pokój.
Niech te Święta będą chwilą zatrzymania,
oddechem od codzienności,
spojrzeniem w głąb siebie – tam, gdzie najciszej,
a jednocześnie najprawdziwiej.
Niech Boża obecność odnawia w nas siłę i pokój,
a światło prowadzi nas łagodnie przez każdy dzień.
— Emilia
W wieku senioralnym….
Tytuł powieści Hakana Nessera „Półmorderca” zdecydowanie zachęca do czytania. Zwłaszcza osoby, które lubię sensację, kryminał i tego typu różne akcje. Jeśli dodać do tego, że człek poza domem, na wyjeździe, w cichym hoteliku w środku miasta średniej wielkości, o nie, błąd – Białystok to duże miasto, prawie 300 tysięcy mieszkańców, to wszystko jest już jaśniejsze. A jeśli wyjazd na kilka dni to i walizka. W pewnym wieku, i nie jest to XXI, taka walizka musi być jak najlżejsza, zatem nie książka w wersji papierowej, ale nowoczesny czytnik. Całkiem fajny, bo w formacie A5 i lekki jak piórko.
Kiedy więc przychodzi wieczór lub człowiek pije pierwszą poranną kawę, można taki czytnik wziąć do ręki, legnąć w hotelowym wyrze z miękkim materacem i oddać się lekturze.
Tak więc zaczęłam czytać… I nudno się zrobiło. Za oknem mgła, mżawka, wcale nie grudzień, tylko nadal listopad, a w opowieści o kryminalnym tytule dwóch seniorów, z czego jeden to główny bohater. Wloką się ulicami, jeden z balkonikiem, spotykają się co jakiś czas i nadużywają alkoholu, co w ich wieku wskazane nie jest, ale jakoś leczą tego kaca i wegetują dalej….
Już miałam wyłączyć książkę, kliknąć w coś innego, ale machnęłam ręką. Jak wygląda starość oczami kobiety, wiem z autopsji, ale na facetach się nie znam. Dobra, skoro zostałam skazana na tę książkę, to czemu nie. Przeczytam.
I oto główny bohater spotyka ją. Kogo? No sam jeszcze nie wie. Wysyła tego z balkonikiem, żeby ją szpiegował, bo może ona to ona. Balkonik oczywiście się psuje, jego właściciel zostaje unieruchomiony, a główny wspomina. Rozdziały z akcji bieżącej zaczynają się mieszać z tymi o latach minionych. Główny był kiedyś młody i zakochany, ale jak to w czasach młodości bywa, miłość natrafia na przeszkody. Czy można je pokonać? Różnie to bywa. W powieści Nessera jest rozwiązanie. Oczywiście pod koniec, żebyś czytelniku przebrnął przez kolejne strony na swym czytniku i doczekał wreszcie wyjaśnienia tytułu. Ale niestety, całość nie wciąga. Chwilami jest powolna jak facet idący z balkonikiem. Czasami nudna jak opisy przyrody w dawnych powieściach. Nic, tylko je ominąć, bo niczego istotnego do treści nie wnoszą. Czyli wstęp do akcji – nic ciekawego, akcja – bez blasku i tempa, rozwiązanie akcji – do przewidzenia. Treść niczym nas nie zaskakuje. A szkoda, bo tytuł fajny. Zatem widzimy, jak właśnie tytuł potrafi przyciągnąć czytelnika. Pamiętam lekcje w szkole, kiedy interpretowaliśmy tytuły utworów. Taki Żeromski był mistrzem w ich tworzeniu. Aż chce się zacytować… „Rozdziobią nas kruki, wrony…”, „Ludzie bezdomni”, nieszczęsna „Siłaczka”… Wszędzie metafora nawiązująca do treści utworu.
A tu proszę – zwykła komercja, na którą ja też dałam się nabrać.
Jeżeli w tym Wielkim Poście
udało się choć przez chwilę zbiżyć sercu do Serca – to chwała!
…
Są jeszcze inne przemyślenia, jak chociażby te, że czasami potrzeba wielu lat, by uciszyć ten krytycyzm w sobie i
zamiast mycia okien oddać się o wiele ciekawszej książce (…)
Z pozdrowieniami i życzeniami – Dobroci dla siebie i dla drugiego napotkanego człowieka.
Jesteśmy w drodze (…)
Obudził się wcześniej
Niż czajniki szeptały w kuchniach
Zanim pierwszy tramwaj zwiedził miasto
Zatęsknił już do jutra
Na krześle siedziała sobota
W skarpetkach nie do pary
Czytała książkę
A może to był stos gazet starych?
Niedzielny płaszcz założył
I zapiął guziki na deszczu
W kieszeni pilne sprawy
Wiatr rozwiał na zimnym powietrzu
Poniedziałkowe słońce wziął do ręki
I białą na wtorek koszulę
Ze środy dodał kilka trosk
Czwartkowych porażek dołożył pulę
W piątek już usiadł spokojnie
By wreszcie się do Niej uśmiechać
Na miłość spojrzał choć na zdjęciu
Mimo, że wszystko wokół jest nie tak
I pomyślał smutny jak nigdy
Nie chcę by nadeszła kolejna sobota
Wtedy najbardziej za Tobą tęsknię
I najmocniej Cię wtedy kocham
Bez zachwytu
Jest problem. Z tą książką. Opinie o niej są pozytywne, niektóre wręcz rewelacyjne. Ponoć prawdziwe dzieło sztuki. Lepsze niż utwory Folletta czy Forsytha. Tak się czytelniczo złożyło, że przeczytałam (może nie do końca dosłownie) „Inkarnację” niejakiego Leopolda zaraz po „Zimie świata” Folletta. I zdanie mam odmienne. Sporo odmienne.
W internecie doczytałam, że ów Leonard to Leonard Zagórki, twórca czterech bestsellerów – thrillerów, które zawojowały polską literaturę w na przełomie lat 80/90. Widocznie wówczas coś mi umknęło, bo nie spotkałam się nigdy z twórczością tego pisarza. Postanowiłam ten brak nadrobić.
Niestety, nie było to bardzo udane spotkanie. Owszem, cała intryga, fabuła jest naprawdę dobrym pomysłem. Pasuje na sensacyjną treść, nadaje się na scenariusz filmu w stylu „Dział Navarony” czy nawet „Złota dla zuchwałych”. Jest opowieścią, która powinna trzymać w napięciu jak prawdziwy wojenny thriller. Ale nie trzyma. Żeby tak było, należało by skrócić powieść o co najmniej jedną trzecią. Książka jest po prostu przegadana. Zdarza się, iż na jednej stronie trzykrotnie powtarzana jest ta sama informacja. Tak, wiem, że to ma swój cel. Autor chciał w ten sposób coś powiedzieć. Ale czytelnika może to zdenerwować.
Do tego życiorysy wszystkich bohaterów…. Wiem, pogłębienie psychiki bohaterów, poznanie przyczyn ich postępowania…. Zawsze jakoś można to uzasadnić. Do tego ich rozważania, rozmyślania, podczas każdej minuty… Jeśli chodzi o mnie nic do akcji i charakterystyki nie wniosły. Wprost przeciwnie. Omijałam je szerokim łukiem czyli nie czytałam. Oczywiście od momentu, kiedy zakumałam, że mnie nudzą. Człowieku, zdecyduj się, albo książka sensacyjna, albo psychologiczna. Połączyć obu jakoś się nie udało. Na tylnej okładce mego wydania jest informacja, że autor „każdą powieściową postać (i tu (…) wyższość tego autora nad Forsythem) jej socjalno-egzystencjalnym kontekstem”. Bardzo mądre słowa, które do mnie zupełnie nie docierają.
Wśród wielu recenzji pojawiają się słowa o tym, iż w prozie Leopolda nie widać granicy między wydarzeniami realnymi a fikcją. Też mi odkrycie…. Proza, jeśli nie jest fantasy ( bo co do science – fiction możemy mieć wątpliwości), zawsze jest złudzeniem rzeczywistości. Do tego tak wiarygodnym, że czynimy często z niej prawdę historyczną, czego dowodem jest nasz ukochany Sienkiewicz.
Słowem, powieść „Inkarnacja” nie przypadła mi do gustu. Wiem, że są tacy, co się nadal będą nią zachwycać. Ja zachwycam się sagami historycznymi Folletta, inni nie. Wszyscy mamy prawo do wyboru odpowiadającej nam literatury. Dlatego też tak różnorodna powstaje.
Czasami nawet w Słowie Bożym
odczuwam pustkę (…)
Tak – czasami tak bywa
A mimo to, nie gasisz tego knotka,
którego sam(a) w sobie nie dostrzegam
Czasami trafiam na to krótkie zdanie
I niosę dalej, bo wiem, że jest ważne:
“Nie upadajcie na duchu”
Nawet jak ja nie słyszę, nawet jak ty nie słyszysz, wierzę – że Bóg naprawdę słucha.
ABXMedX prescription resources ABXMedX prescription resources
Flagyl and generic metronidazole Flagyl and generic metronidazole
more at clindamedx.com more at clindamedx.com
SemaGLP product overview SemaGLP product overview
😊
Przeczytałam też od końca do początku - pięknie się uzupełnia 👋
Dziękuję🧡 Pozdrowienia 👋
Dzisiaj sobota i świeci piękne słońce, więc dajmy jej szansę. Pozdrowienia 👋
tadalafil exposure over time tadalafil exposure over time
read about online tadalafil access read about online tadalafil access
Piękna myśl/wiersz :) Pozdrawiam serdecznie.
Myślałam podobnie, jak m.M, że to byłoby nadużycie wpisywanie swoich przemyśleń w kategorię wierszy. Pozdrawiam :)
tadalafil ED information tadalafil ED information
Swoich przemyśleń, nie traktowałam nigdy jako wierszy, bo uznałam, że to spore nadużycie, chociaż forma zapisu może na to wskazywać.…