Dzienne archiwum: 2 października, 2026

0

dom lampy

jedynie dzień i miejsce
na drugi by powrócić
niczym ziarenko piasku

szkło
z kompleksem zapomnianych ról
niepowtarzalnych ułożeń

poza chwilą
bogowie obejrzeli świat
do końca

pozostawiając uchylone światło
udali się do palarni opium

naszych dusz

❤️
2
👍
1
⭐
1
💡
0
❗
2
📖
0
1

(nie)równanie serca

miłość jest entropią
w fi­liżan­ce ka­wy połowa planety
dru­ga wciąż się kręci
cicho jak słowo na zewnątrz po­zos­tające zestawem
cyfr i liter
x² plus (5y/4 – √(|x|))² ≤ 1
pod­niesione do ≤ 2
≤ 3
kładzie na stro­nie mikrocienie
słone od słońca powietrze
kołyszą fa­le uderzeń cu­kier­ka o szkliwo
– spa­jają z szeptem – świer­szcz – w moim języ­ku
nie wiedząc że wewnątrz jes­tem ta­ka jak ty
w us­tach przewracasz słodko
następny ka­myk domino

❤️
1
👍
1
⭐
1
💡
0
❗
0
📖
0
0

(a)symetria

ptaki śnią o ziemi
naczyniu sklejonym z pól grawitacyjnych

na łączeniach czas skrzypi pod nogami
przez chwilę można ujrzeć przebyte drogi
do gwiazd
i zrozumieć niemożliwość odejścia

pokój wypełnia zapach drugiej strony
Boga – śpisz
z głową wtuloną w skrzydło

w oczach błękitny bez

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

schronienie

przestrzeń przetrwania
jest skończona
błękit na miarę ziemi
wytarty w równowagę
wabienia i ukrycia

między przeciwnymi kierunkami
okamgnienie
pod maską czerń
melancholii

jest ludno
jesteś blisko

uciekasz – nie wiem
przychodzisz
w snach – nie wiem
kim będziesz

pełnia pełniejsza
czuję
własną ułomność
odkąd mogę dostrzec
w tobie nieskończone
podobieństwo
spala mnie własne piękno

❤️
2
👍
3
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

dla siebie bez słów

miasto w snach pachnie czasem
budynku w stanie surowym

z sercem migającym
pośród piramidowych dróg
przytwierdzających do sklepienia

stając się
słowem coraz trudniej uchwytnym dla doczesności
drgającej w kruchej krzywiźnie klosza

bylibyśmy dla siebie
nieubłaganym szumem
hieroglifów
bez dotyku gry
świateł dawnej bliskości

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
1

Dwa zegary i jeden księżyc

Dwa zegary po przeciwnych stronach
Lecz wskazówki na tych samych miejscach
Słychać między nimi szept
To bicie Twojego i mojego serca

Odmierzają tęsknotę
Z każdym dniem coraz szybciej ona wraca
Liczą też kilometry bez Ciebie
Miłość, zwłaszcza tę na końcu świata

Tam daleko, gdy zapadnie noc
Gdy ciemność się ciszą karmi
Chyba słyszę Twój głos
Lub tylko bardzo się o Ciebie martwię

Dalszy ciąg moich myśli
I słowa, których mi brakuje
Tylko Ty potrafisz dopisać
Tylko Ty wiesz, jak bardzo Cię wtedy potrzebuję

Rozumiesz, co znaczy dobranoc
Oboje robimy przerwy za tymi słowami
Jak wtedy jest trudno
Tęsknić pomiędzy dwoma wierszami

Patrzymy na jeden księżyc
Gdy między nami nieskończona przestrzeń
Wiesz wtedy dobrze, że Jestem Twój
Wiem, że Ty też tu ze mną Jesteś

Następna sekunda też już jest Twoja
I kolejny oddech Ci nawet oddaję
Weź proszę nie tylko tę miłość
Ale na zawsze moje życie całe

❤️
2
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0