Kategoria: 1. Poezja

1

Gdyby nie Ty

Gdyby nie Ty, mnie by nie było
W ciemności życia pomyliłbym krok
Nie wiedziałbym jak wygląda miłość
I każdy dzień to czarny mrok

Gdyby nie Ty, zamknąłbym drzwi
I jedyne zgasił światło
Do mojego serca zagubiony klucz
Tylko Ty odnajdujesz łatwo

Gdyby nie Ty, nie szukałbym drogi
Nie wierzył w jutra żaden znak
Jak żebrak byłbym ubogi
I kochałbym Cię tylko w snach

Kocham Cię mocniej niż nie powiedziałem
Kocham Cię bardziej niż umiem napisać
Bez Ciebie nawet truskawki tracą smak
I pomiędzy wierszami próbuję oddychać

Na nic mi wątpliwy sukces
I głuchy dźwięk nieszczerych braw
Bez Ciebie jak w chwili śmierci jestem bez życia
I na nic mój obecny świat

❤️
2
👍
1
⭐
0
💡
1
❗
1
📖
1
Miniatura miłosna | tu 0

Miniatura miłosna

Miniatura miłosna

Któż dziś zna, a przede wszystkim czyta utwory Iwana Turgieniewa? Proszę o podnoszenie rąk do góry…. Ktoś podniósł? Brawo! To zapewne koneser sztuki literackiej, bo taki przeciętny czytelnik pewnie zapyta, a kto to jest ten Turgieniew, pachnie z rosyjska, a to, co ze wschodu to ostatnio be…. Z literaturą stało się to już dawno.
Kiedy w szkołach obowiązkowym językiem obcym był rosyjski, za moich czasów oczywiście, uczyliśmy się o wielkich pisarzach „rosyjskich i radzieckich”. W oryginale czytaliśmy niewielkie fragmenty z Tołstoja, Dostojewskiego i oczywiście Szołochowa. Turgieniew też się przewijał. Potem bratni Związek Radziecki się rozpadł, a społeczeństwo wyżyło się na literaturze, filmie i w ogóle kulturze znad Wołgi. Radzieckie produkcyjniaki zlały się z wielkimi dziełami. Cudem ostał się Tołstoj i Dostojewski. Z naszym dzisiejszym autorem było już nieco gorzej. Tymczasem jest on twórcą rosyjskiej powieści psychologicznej. Jego utwory akurat do najłatwiejszych nie należą. Mówią, że przebił go Dostojewski, ja bym podyskutowała…
Zatem przejdźmy do tej twórczości na podstawie niewielkiej opowieści, wydanej w 1968 roku w serii „Koliber” – „Pierwsza miłość”.
O pierwszej miłości pisali chyba wszyscy literaci. Ma ona w sobie coś ciepłego, chociaż spokojna nie jest. Pierwsze porywy serca z reguły wypełniają rozterki i tragedie na miarę nastoletniego życia. Tym razem opowieść o swym pierwszym porywie snuje mężczyzna dojrzały. Wydawać by się mogło, iż patrzy na wszystko z dystansem czasu. A jednak nie potrafi obiektywnie ocenić sytuacji sprzed lat. Bo dystansu do pierwszego ważnego uczucia nie ma. Ono nadal tkwi w człowieku. Nadal jest ciepłe i niespokojne. Nieustannie niepokoi. Przyprawia serce o drżenie i kołatanie. I chociaż wypadałoby potępić tych, co zawsze taką miłość niszczą, bohater naszej opowieści tego nie czyni. „I pamiętam, że wtedy, przy łożu tej ubogiej staruszki, ogarnął mnie lęk o Zinaidę i zapragnąłem pomodlić się za nią, za ojca i za siebie.” – kończy swą opowieść.
Są tacy, którzy porównują „Białe noce” Dostojewskiego z tym opowiadaniem i wskazują „Białe…” jako utwór lepszy. Jak zwykle w takich przypadkach sprawa do dyskusji. Mnie bardziej do gustu przypadła „Pierwsza miłość”. Jest bardziej prawdziwa, naturalna, pokazuje rozterki młodego chłopaka w sposób bardziej współczesny, nie tylko dla czasów, w których powstawała. Jest bardziej bliższa współczesnemu człowiekowi. Ma oczywiście dużo z epoki romantyzmu, ale również zahacza o ideały pozytywizmu, a tę epokę literacką bardzo sobie cenię.
Sięgajmy zatem od czasu do czasu do literatury lat minionych. Nawet jeśli jest to literatura rosyjska…

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

BOGINI ZNIEWOLENIA

BOGINI ZNIEWOLENIA

Światło dzienne drży
przefiltrowane przez gęste sito natrętnych sekwencji
przestrzeń staje się polem bitwy
to schizofrenia
bogini nieprzemijającego czasu

boli głowa boli ciało
zniewolony cały

obrazy myśli natręctwa
liczby nie przynoszą ocalenia
są tylko architekturą uwięzienia
bezdusznym rytmem
który odmierza ubywające siły

głowa pęcznieje od namiaru geometrii
każdy ruch kontur mebla każdy cień na ścianie
staje się osobną groźna instancją
domagającą się natychmiastowej interpretacji

męstwo istnienia rozpada się na drobne
jak nieprzystające do siebie ogniwa

myśli nie płyną
one wysypują się jak z taczki piach
tworząc labirynt między ziarnami
w którym własny głos brzmi jak szept intruza

wszystko dzieje się naraz
teraz w gęstym stłoczeniu obrazów
które nie znają pojęci zmierzchu ani odpoczynku

pozostaje trwanie na skraju gdzie granica między
obserwatorem
a chaosem
staje się cieńsza niż włos

❤️
2
👍
2
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
Widziałam... | 2240 0

Widziałam…

Mniszek puszysty
Wyrósł wśród traw na łące –
Okaz dmuchawca

❤️
4
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
2
📖
0
0

***

Noc świętojańska
Nad nami gwiazdy świecą –
Nieba świetliki

❤️
2
👍
1
⭐
1
💡
0
❗
1
📖
1
2

Zastanawiam się :/

W czym jesteśmy gorsze,
Że umysł bystrzejszy
Że osąd trafniejszy
Że wyczucie chwili
Wszystko h…j. Kamień młyński i do wody z taką.

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
1

Koniec kolejnej wiosny

Gdy noc zapada kurtyną
Lub słońce do dłoni mi wkładasz
Gdy w radiu Twoja piosenka
I Twój smak ma poranna kawa

Kolejna wiosna Tobą się kończy
A lato o Tobie ciepłem zaczyna śpiewać
Jesienią ochronisz mnie przed złym wiatrem
Zima Twoim uśmiechem będzie ogrzewać

Zegar nie mówi dokąd wskazówka ucieka
A kalendarz świata nie podzieli na pół
Próbuję nasz wspólny czas zatrzymać
Bez Ciebie nawet uśmiech zadaje ból

Wyznaczasz rytm mojego życia
I wreszcie pewnie mogę stawiać kroki
Przy Tobie mam znowu wielką siłę
Bez Ciebie życie dożywotnim wyrokiem

I choćby nikt już nie miał litości
I rzeczywistość ktoś rozsypał w szary pył
Posklejam nasz świat z miłości
I już tylko dla Ciebie będę żył

❤️
1
👍
1
⭐
0
💡
1
❗
1
📖
1
O co kaman (come)? | apo 0

O co kaman (come)?

O co kaman (come)?

Kiedyś napisałam recenzję książki, która była o niczym. Potem trafiłam na książkę, która była nie wiadomo o czym. Nie podam ich tytułów, żeby nie reklamować tego, co moim zdaniem poniżej poziomu wodorostów. Staram się tego typu literatury unikać, ale nigdy nie wiadomo na co się trafi. Czasami coś, co się kiepsko zaczyna, potem się rozkręca. Zatem, żeby coś o książce powiedzieć, trzeba ją przeczytać. A jeśli do tego jest cienka, to ryzyko niewielkie. Ot, dwie , trzy godziny wyjęte z życiorysu.
Wiecie już do czego zmierzam. Do tekstu, któremu owe godziny poświęciłam. „Apokalipso” – Max Cegielski, 170 stron, format bliski kieszonkowemu, reklama na tylnej okładce oczywiście zachęcająca. Niby ma być o miłości, niby o Warszawie.
Zaczyna się niewinnie. Od ślubu. Kościelnego. Akurat nie jest to takie oczywiste, bo młodzi biorą go ze względu na tradycję i rodziców. Potem mamy rodzinne spotkanie, ale nie jest to wesele. Wszystko też tradycyjne. Jednak bohaterom opowieści owa tradycja nie odpowiada. A potem ponoć ma być trójkąt, taki miłosny. Nie, nie żeby od razu we trójkę razem. Ten trójkąt ma być też tradycyjny i chyba tym razem wszystkim odpowiada. A potem to już nie wiem, o czym to jest. Jakaś agencja reklamowa, jakiś produkt, który sprzedać trzeba i trzeba wymyślić jak go sprzedać. Potem ktoś śpiewa. A wszystko dzieje się w Warszawie.
Parę miesięcy temu byłam w stolicy. Na meczu koszykówki. Całe trzy dni, bo zatrzymałam się u koleżanki na ploty. Nawet na spacerze byłam. Stolica jak stolica. Ciągle taka sama. Tymczasem w tekście Cegielskiego w Warszawie roi się od korporacji, urzędasów, ćpunów i innego badziewia, zwanego ludzkim. Brrrr…. Taki od takiego korpo dzień zaczyna od porządnego kielicha podejrzanego płynu lub ścieżki nie mniej podejrzanego towaru. Potem siada za fajerę i jedzie. O dziwo, dojeżdża do celu. Potem udaje, że pracuje, bo pracują za niego inni, podczas gdy on ponownie pije i wciąga.
Niedawno po raz drugi obejrzałam film „American psycho” nakręcony na podstawie powieści Breta Eastona Ellisa z 1991 roku. Film niezwykły, przerażający i ciekawy jednocześnie, analizujący postawę człowieka wobec rzeczywistości i jej wpływ na kształtowanie obrazu samego siebie.
Jaki ma to związek z omawianą książką? Pozornie jest podobnie. I tam i tu mamy do czynienia z wizją, ze stanem umysłu, który nas samych może przerazić. Jednak jest wielka różnica między słynnym filmem a kiepską mini powieścią. Tej drugiej zupełnie nie czuję. Ot, jakby ktoś używał kiepskiego alkoholu i takowych samych narkotyków, w przeciwieństwie do innego, tego od luksusowych środków uzależniających.
Aha, część z Was nie wie, o czym właściwie jest ta recenzja…. Ja nie wiem, o czym była książka, o której piszę.

❤️
0
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
– 1 – 13 – 14 – 15 – 16 – 17 – 18 – 19 – 96 –