Kategoria: 1. Poezja

6

Jak co dzień

Dzień, jak co dzień
W dal szybko odchodzi
Zabiera ze sobą marzenia
Niespełnione, jak zwykle
Jak co dzień.

❤️
4
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
0

Haiku Nie Haiku :)

Spoglądam w niebo
Szukam znaku jakiegoś –
Zaczął padać deszcz

❤️
3
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
3

Tylko mnie kochaj

Gdy w przepaść nie tylko kamień spada
Gdy morze kolejny pochłania okręt
Gdy palą się wszystkie domy wokół
Gdy świat we łzach cały moknie

Gdyby powietrza zabrakło
I wszystkie słońca zgasły nagle
Jak ostatni promień w bezkresnej ciemności
Twoje serce jedynym żaglem

Gdybym dalej już iść nie mógł
I gubił oddechy tego ostatniego dnia
Twoją miłość na zawsze bym ze sobą zabrał
Ukrytą w najpiękniejszych snach

Twoim uśmiechem bym się okrył
W Twoich oczach miał ostatnią przystań
Twojej dłoni poczuł dotyk
Ostatni wiersz do Ciebie wysłał

W złych kierunkach dróg plątanina
I utopione w niepewności grząskich błotach
Ale niczego już nie będę się bał
Tylko mnie choć trochę kochaj

❤️
2
👍
2
0
💡
1
1
📖
2
Polityka, polityka, polityka.... | kra 0

Polityka, polityka, polityka….

Polityka, polityka, polityka…

Nie da się ukryć, uwielbiam twórczość Kena Folletta. Pod choinkę, na urodziny lub na Dzień Matki dostaję jego książki. Rodzina wie, które mam, a które chciałabym mieć. Tym razem jednak coś mi nie zagrało…
„Krawędź wieczności” to trzeci, a zarazem ostatni tom sagi „stulecie”, uznawanej przez krytyków za słabszą od sagi „Kingsbridge”. Może i tak, może i nie. Pisałam o tym w recenzji poprzedniego tomu. Tym razem Follett opisuje czasy, w których już na świecie byłam, o których coś tam wiem. Wydarzenia rozpoczynają się w 1961 roku, kończą w 1989. Klamrą spinającą akcję jest mierzący 156 km mur berliński. Od 13 sierpnia 1961 do 9 listopada 1989 oddzielał Berlin Zachodni od Berlina Wschodniego i NRD. Obserwujemy zatem losy bohaterów poprzednich części sagi i ich potomków w czasach, kiedy wojny militarnej w Europie nie było, ale istniało zjawisko zwane „zimną wojną”. Nasi ludzie mieszkają w Berlinie Wschodnim, niektórym udaje się uciec do Zachodniego i tam rozpocząć coś, co nazywają „normalnym życiem”. Są też potomkowie rosyjskiej rodziny Peszków. Jedni w USA, drudzy w ZSRR. Poprzez ich losy patrzymy na Stany Zjednoczone, rządy Kennedy’ego, Jonhson’a i Nixona. Pozostali już nam się tylko lekko przewijają. W Związku Radzieckim rządzi Chruszczow, potem Breżniew, potem dwóch innych, ale krótko i wreszcie Gorbaczow. Na kartach powieści ważną postacią jest Martin Luther King, murzyński, sorry, afroamerykański pastor walczący o prawa ludności z jego pochodzenia, Węgrzy Janos Kadar i Karoly Nemeth. Znalazło się też miejsce dla Lecha Wałęsy i Jana Pawła II.
Dlaczego tyle pisze o politykach? Właśnie… Do polityki mam stosunek, jaki mam i zawsze mam wątpliwości co do czystych intencji działań polityków. Choćby nie wiem w jakiej akcji charytatywnej czy ekologicznej uczestniczyli, zawsze podejrzewam ich o polityczne intencje. A tymczasem w ostatnim tomie sagi „Stulecie” praktycznie wszyscy polityka się zajmują, jakby inny świat nie istniał. Niektórzy robią wielkie kariery polityczne, niektórym taka kariera jedynie się marzy. W każdym razie dążą do niej. Czy rzeczywiście stanowisko blisko przywódcy kraju jest takie ważne? A co robić, jeśli widać, kariera wodza zaraz się skończy i przyjdzie kolejny szeryf? Oczywiście trzeba tak postępować, żeby nie wywalił na zbity pysk z Kremla czy Białego Domu. Nawet Rebecca Hoffman, która swoje w poprzednim tomie przeżyła, też została deputowaną do Bundestagu. Co prawda Follett wymyślił również wątek muzyczny. I wszystko byłoby fajnie, gdyby go nie upolitycznił. Rockowa kapela jest niemiecka, ale oczywiście jeden z członków to uciekinier z Berlina Wschodniego. (Tak, wiem, na gruzach muru w 1990 roku odbył się słynny koncert „The Wall”). A jego przyrodnia siostra i matka jego córki śpiewają konspiracyjne pieśni w owym Berlinie.
Byś może tak było…. Mówiono mi, że cenzura polityczna wówczas działała i dlatego my, ludzie w Polsce z mego pokolenia, nie wszystko wiedzieliśmy…
Może być, nie zaprzeczam. Ale polityki w książce Folletta było stanowczo za dużo.

❤️
0
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
0

LAWENDOWA MIŁOŚĆ

Lawendowe pola przed nami
każde spojrzenie w ciebie jest czyste jak miód
niech kocham jak echo powraca
więc trwajmy tak razem bez tchu i lęku

świat jest
tylko teraz
niech w uściskach zastygnie
w tym oddechu ,
w tych splotach
gdzie zapach lawendowej łąki
miesza się z radością milczenia

przytul mocno
zostanie wspomnienie
głębokie westchnienie

i wiatr co rozgonił chmury nad głową
i niebo które było dziś między nami
i ziemia co od nami pulsuje

zostań tak blisko bez granic
bo w tym oddychaniu odnajduję życie

a w kocham moje ocalenie

❤️
0
👍
3
0
💡
0
0
📖
0
0

**

w zielonej komnacie
labirynty snów
w jej rogach pajęczyny marzeń

tykanie zegara
otwiera drzwi
do nieprzechodniego serca

pełnego zardzewiałych wspomnień

❤️
3
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
0

światełko

Mówią o mnie małe światełko
czy dlatego, że jestem delikatny?
a może dlatego ze odbijam blaskiem
i ze drżę przy lekkim wietrze.

Ach gdybym był dużym światłem
myślę sobie że nie drżałbym , świeciłbym mocniej
czy wtedy też mógłbym być delikatny jak mgła?

czy ja się boję?
Mam siłę żeby świecić jaśniej
czy jestem słaby?
Czy strach który tkwi we mnie
przesłania mi cały świat?
lecz to wcale nie znaczy,
że mimo ze jestem mały
nie potrafię świecić mocno i jasno

❤️
1
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
0

zasłona

ekran jak własna skóra
z nieobszytego kroju
nieba
wylewają się
echa półśnionych słów

ginąc na peryferiach
palców
czas przechodzi w fiolet

❤️
3
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
11314151617181990