Kategoria: 1. Poezja

0

tafla czasu

lękamy się dróg
częściowo odkrytych wróżbą

rosnący w dół las
zamieszkują odmowne istoty

na chwilę
wypełniające się nami

❤️
4
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
1

zbieżność

jeśli śmierć istnieje
jest tylko chwilą

niemy film
jak przez dziurkę od klucza
uchwycony w dogasaniu świat
sprzed odsłonięcia

zanurzamy się sennie
w osobliwym punkcie drzwi
pośrodku równania
i nierówności wyrazów

❤️
4
👍
1
0
💡
0
0
📖
1
0

zabieg

może tylko uciąć
wyrosłą z głowy gałąź
podnieść liść
zawieruszony pośród myśli

jak wyschnięty zalążek
przytrzymać pod światło
pozaziemskiej wyroczni

i wyglądać jej
za zasłoną dnia
na którejś z kruchych dróg promieni

❤️
3
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
0

ścisk

w odłamku chwili
bezmiar uniesień

między nami raj
niczym bagaż

na wątłych plecach
ostatniego tchnienia

❤️
3
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
Głupota nie ma granic | ko 2

Głupota nie ma granic

Głupota nie ma granic

Po kilku ambitnych i starszawych książkach, postanowiłam odpocząć. Przydałoby się coś lżejszego, świeższego, coś na złapanie oddechu. „Kobieta i małpa” Petera Hoega wydała mi się propozycją właściwą. Na okładce pojazd, a w nim tytułowa baba i zwierzę. Na tylnej okładce oczywiście mini recenzja. Ma to być ekothriller albo filozoficzny zoothriller. Eko jestem, zwierzęta lubię, zatem zabieramy się za czytanie.
I trochę tego kroku żałuję. Mogłam nie zaczynać. A przynajmniej nie brnąć dalej kartka po kartce. Niestety, ciągle czekałam na ten thriller, bez względu na to jaki ma być. A co dostałam?
Najpierw małpa uciekła. W porządku. Jak to zwierzę wolne prowadzone do niewoli. Potem ją złapano. A wszystko to było w Londynie. A więc jak już pojmano małpę, to zamknięto. W prywatnym domu. W celu przeprowadzenie badań i eksperymentów „biomedycznych” (to słowo z „Seksmisji”). W domu tym mieszkała kobieta, zwana alkoholiczką, bo piła nałogowo alkohol. Kobieta poznała małpę, która była rodzaju męskiego, zatem był to małp. Małp spodobał się kobiecie i ona mu też. Zwłaszcza, że był to mądry małp, szybko się uczył, a do tego nie był wielkim King Kongiem. Ważył co prawda 150 kilo, ale wzrostem nie przewyższał przeciętnego Kowalskiego, przepraszam, chyba jednak Browna, bo to w Anglii było.
W ten oto sposób zamiast zoothrillera mamy zoofilię, która to Światowa Organizacja Zdrowia umieściła w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10 jako rodzaj „innych zaburzeń preferencji seksualnych”, Kto jest zaburzony, małp czy kobieta, w pewnym momencie już nie wiadomo. W każdym razie romans trwa w najlepsze. Małp się rozwija intelektualnie, kobieta ma satysfakcję seksualnie. I niby wszystko gra. Przynajmniej dla autora i wydawnictwa. Przyjrzałam się zatem temu drugiemu. Wygląda przyzwoicie „Noir sur blanc” zapowiada „oryginalne osobowości twórcze, nieporównywalne style i poetyki pisarskie. Wspólnym mianownikiem jest tu talent i nowatorstwo, które wzbudziły nasz entuzjazm i które tworzą wyjątkowy literacki pejzaż”. Wśród książek wydanych przez nie – „Imię róży” Umberto Eco. Małpa i baby jakoś nie udało mi się znaleźć. Źle szukałam? Wydawnictwo nie przyznaje się? W sumie może to i dobrze. Nieudane pozycje literackie powinny zniknąć. A ta na pewno do nich należy.
W sumie jeśli chodzi o małpy i kobiety, wole tradycyjnego King Konga. Ten małp przynajmniej kochał i bronił. Takiego małpa można, a nawet trzeba polubić. Uczyniły to Fay Wray w 1933, Jessica Lange w 1976, Noami Watts w 2005 i pewnie jeszcze inne aktorki w filmach o Kongu. Pozostańmy więc przy starym, dobrym potworze z wyspy Czaszki i jego obrońcach, którzy z zoofilią nie mają nic wspólnego.

❤️
3
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
1

drogi deszczu

w spiętrzonym cieniu
Hekate

jak spojrzenia widziane od środka

do lustra chwili
wpadają słońca
wszystkich dni

❤️
4
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
Cudowna podróż | c 0

Cudowna podróż

Cudowna podróż

Jeśli wierzyć Wikipedii, Selma Lagerlof napisała „Cudowną podróż” na zamówienie, jako podręcznik do nauki geografii Szwecji, oczywiście dla dzieci. Musiał być genialny, skoro przetłumaczona go na ponad 50 języków. „Cudowna…” ukazała się w 1907 roku, a pierwsze jej wydanie w języku polskim było w 1910. Niezwykle szybko jak na początek dwudziestego wieku. Od tego czasu napisano o niej bardzo dużo. Autorka w 1909 otrzymała literacką nagrodę Nobla i jako pierwsza kobieta została członkinią Akademii Szwedzkiej, przyznającej od 1901 właśnie Nobla w dziedzinie literatury. Czy można więc napisać coś nowego, odkrywczego o przedziwnej opowieści o podróży Nilsa, zamienionego w krasnoludka, niesionego na skrzydłach gąsiora Marcina przez Szwecję? Na pewno należy potwierdzić, że jest to książka genialna, niezwykły podręcznik pozwalający na poznanie swego kraju przez dzieci w czasach, kiedy internetu nie było, ba, kiedy wynalazek braci Lumiere, zwany filmem, dopiero raczkował.
Ubranie wiedzy w płaszcz legend i baśni nowością właściwie nie był nawet wówczas. Właśnie tego typu opowieści uczyły dzieci odpowiedniego zachowania, pokazywały świat „za górami, za lasami”. Baba Jaga z opowieści o Jasiu i Małgosi, spisanej w 1812 roku przez braci Grimm, nadal straszy dzieci i uczy – „Nie rozmawiaj z nieznajomymi”. Mądrość ważna do dziś. Utwór Lagerlof idzie o kilka kroków do przodu. Autorka umieszcza w nim opowieści związane bezpośrednio z obszarem Szwecji, który opisuje. Oprócz świata fantazji, jest również świat realny. Oto gęsiarka Aza i jej braciszek Mats szukają swego ojca. W czasie długiej wędrówki chłopiec umiera. Ale dobrzy ludzie wskazują dziewczynce kierunek dalszej wędrówki. Docieramy wraz z nią do Laponii. Patrzymy na ciężka pracę rybaków, poznajemy dobrych ludzi i odnajdujemy Jona Assarssona. Wzruszająca opowieść o miłości, tęsknocie i radości odnalezienia.
Po „Cudowną podróż” sięgnęłam będąc już … na emeryturze. Dlaczego tak późno? Jako dziecko przerażała mnie objętość książki, dwa duże tomy formatu prawie A4, stały na półce z baśniami w dzielnicowej bibliotece. Pani bibliotekarka wielokrotnie zachęcała mnie, bym wypożyczyła, bo warto, bo to piękna opowieść. A potem przestałam czytać baśnie, bo to obciach. Wiadomo człowiek był już w wyższych klasach szkoły podstawowej. Często patrzyłam na wznawiane wydania, czytałam o książce, ale po nią nie sięgałam.
Dobrze się stało. Jako dziecko zapewne nie uchwyciłabym pełnego sensu opowieści. Do nich trzeba po prostu dorosnąć lub czytać je powoli. Co jakiś czas jedną, dwie… Najlepiej gdyby robił to jakiś dorosły, który usypia dziecko czytaniem bajek. Jest wtedy czas na spokojne delektowanie się pięknym tekstem. Są bowiem utwory, które trzeba czytać tylko w dzieciństwie i takie, do których dziecko musi dorosnąć…

❤️
1
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
11617181920212290