Miesięczne Archiwum: sierpień 2026

0

Marzenia…

Ciepłym słowem mnie przytul
Z gwiazd srebrnych otul szalem
Niech księżyc nam przyświeca
Na dalszej drodze życia…

❤️
2
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
1

Deszcz na słonecznym tarasie

W pamiętniku jeszcze niezapisane
Nasze myśli po ostatnich wakacjach
W innych miejscach na ten sam księżyc patrzymy
I czekamy na odległych od siebie stacjach

Może zatrzymujesz się właśnie teraz
I może nawet się do mnie uśmiechasz
Cały czas myślę o Tobie
I kocham Cię nawet z tak daleka

A gdyby ciepła jesienią zabrakło
W szare niebo popatrzę nad dachów linię
Gdy deszcz spadnie na Twoim tarasie
W jego kroplach moje imię

Choć przemierzam całe miasta
Przez wieczory ciemne i poranki złote
Wierzę, że jest jeden tego cel
Bym kiedyś wrócił do Ciebie z powrotem

I gdy już dotrę we właściwe miejsce
W Twoich oczach zobaczę nadzieję
Słońce złączy nasze dłonie
I przytulonych raz na zawsze ogrzeje

❤️
2
👍
1
0
💡
1
1
📖
1
1

Gdy Sierpień spotyka Jesień

Niedokończone
śniadanie
Nadgryziony
kawałek chleba
Kilka łyków
herbaty z cytryną
Poczeka (…)

Teraz jest chwila
Dla słońca
Dla jego promieni (przechodzących po trójkolorowych iściach)
Mieni się (…)
Mieni się chwila
znad krawędzi lata
Po spojrzenie jesieni
Chwila dla ciszy
Chwila dla ducha
Chwila dla codziennej
przestrzeni
(…)

❤️
2
👍
2
0
💡
0
1
📖
1
Dzieciństwo nie do likwidacji | przez 0

Dzieciństwo nie do likwidacji

Dzieciństwo nie do likwidacji

W miejscu, z którego biorę książki do czytania, ktoś zostawił tzw. literaturę dziecięcą z moich lat. Czyżby ktoś likwidował dzieciństwo? Wybrałam kilka. Ustawiłam na półce w kolejce do przeczytania. Zapewne ponownego, chociaż kilku zupełnie nie pamiętałam. Chodzi oczywiście o treść, bo bohaterowie, okładka taka jakby znajoma… Od czasu do czasu wrzucę Wam zatem recenzję z krainy mego dzieciństwa…
Zacznijmy od „Przez różową szybkę” Ewy Szelburg – Zarembiny. Pamiętam chwilę, kiedy w bibliotece wpatrywałam się w kolorową okładkę, wiadomo – ilustracje Jana Marcina Szancera, mistrza obrazów z lat szczenięcych. Książka była rozchwytywana przez dzieci z klas I – IV. Musiałam trochę poczekać, aż trafiła do mnie. Podobała mi się. Wkrótce jednak o niej zapomniałam. Przyszły inne lektury. W pamięci na zawsze pozostała okładka.
W recenzjach z dnia współczesnego przeważają ochy i achy oraz wspomnienia z dawnych lat. „Przez…” uznawana jest za książkę kultową. Oczywiście dla określonego pokolenia. To pokolenie nadal się nią zachwyca. Bezapelacyjnie opowieści powodują powrót pamięcią do czasów, które czasami dobre nie były, ale na pewno już nie wrócą.
Dziś najbardziej przypadły mi do gustu opowiadania z pierwszej części „Najmilsi”. Są to obrazki z życia ludzi opiekujących się zwierzętami. Ciepłe, sympatyczne pieski, zajączek, wróbelek są obiektem troski człowieka. Dziś nazwalibyśmy te opowieści ekologicznymi. Wtedy były tylko i aż tekstami o więzi człowieka z przyrodą.
Druga część „Wesołe historie” wydają się być przeznaczone dla zupełnych maluchów, do czytania przez rodziców przed snem. Lekko naiwne, napisane dziecięcym językiem powinny uśpić maluchy. Czy mojego wnuka – 7 lat – też. Wątpię. Mój wnuk od dwóch lat jest na etapie książek typu „Dziennik cwaniaczka” i „Przygody Mikołajka”. Tkliwa opowieść o zajączku, który psa Burka wywiódł w pole nawet dwa lata temu nie zrobiłaby na dziecku wrażenia.
I wreszcie trzecia część „Rzemieślniczek i wędrowniczek”…Tu moje ambicje byłego nauczyciela zostały całkowicie zaspokojone. Niektórzy zarzucają autorce, że czerpała pomysły z innych bajek i baśni. Jeśli nawet tak było, to zasługą pani Ewy jest przeniesienie bardzo wychowawczych treści na mój język dziecięcy. Z tamtych lat oczywiście. Jeśli nawet odnajduję dziś w jej utworach elementy innych opowieści, to też mi nie przeszkadza. Wszystkie teksty mają olbrzymi ładunek pedagogiczny. Mojemu pokoleniu przekazywały coś, co nazywamy obecnie „wartościami”. I to było wartościowe.
„Przez….” przeczytałam wzdychając za latami dzieciństwa, podwórkiem, Krysią, która jest już po drugiej stronie, zabawą w sklep, dom, kanapką z masłem, która upadła na trawę, ale i tak się ją zjadło…. To był świat, który oglądamy dziś właśnie przez różową szybkę….

❤️
1
👍
3
0
💡
0
0
📖
0
0

kuso

w przeddzień
kosztuję jesieni

słońce
spaliło świerszcze

dwa motyle jak jeden
grosz

❤️
3
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
0

na ramieniu

nici snujące się w kosmosie
po miliardach muśnięć
splotły w ponadczasoprzestrzenny węzeł

którego nie sposób rozluźnić
nie zaciskając bardziej
sęków galaktyk w pamięci drewna
nie wbijając głębiej skrzyżowanych gwoździ

w tobie
życie czekające naprzeciw okna
jak przewiew
mija w kącie okamgnienia
jak pistolet na skroni

❤️
3
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
0

splot

w sklepowym magazynie
przed świtem

łamana skrzynia
olej na płótnie

dusza o pulchnych rączkach
odmieńca jaskiniowego

wymyka się
przez kłódkę

❤️
3
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
12346