Autor: silvershadow

0

dom lampy

jedynie dzień i miejsce
na drugi by powrócić
niczym ziarenko piasku

szkło
z kompleksem zapomnianych ról
niepowtarzalnych ułożeń

poza chwilą
bogowie obejrzeli świat
do końca

pozostawiając uchylone światło
udali się do palarni opium

naszych dusz

❤️
2
👍
1
⭐
1
💡
0
❗
2
📖
0
1

(nie)równanie serca

miłość jest entropią
w fi­liżan­ce ka­wy połowa planety
dru­ga wciąż się kręci
cicho jak słowo na zewnątrz po­zos­tające zestawem
cyfr i liter
x² plus (5y/4 – √(|x|))² ≤ 1
pod­niesione do ≤ 2
≤ 3
kładzie na stro­nie mikrocienie
słone od słońca powietrze
kołyszą fa­le uderzeń cu­kier­ka o szkliwo
– spa­jają z szeptem – świer­szcz – w moim języ­ku
nie wiedząc że wewnątrz jes­tem ta­ka jak ty
w us­tach przewracasz słodko
następny ka­myk domino

❤️
1
👍
1
⭐
1
💡
0
❗
0
📖
0
0

(a)symetria

ptaki śnią o ziemi
naczyniu sklejonym z pól grawitacyjnych

na łączeniach czas skrzypi pod nogami
przez chwilę można ujrzeć przebyte drogi
do gwiazd
i zrozumieć niemożliwość odejścia

pokój wypełnia zapach drugiej strony
Boga – śpisz
z głową wtuloną w skrzydło

w oczach błękitny bez

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

schronienie

przestrzeń przetrwania
jest skończona
błękit na miarę ziemi
wytarty w równowagę
wabienia i ukrycia

między przeciwnymi kierunkami
okamgnienie
pod maską czerń
melancholii

jest ludno
jesteś blisko

uciekasz – nie wiem
przychodzisz
w snach – nie wiem
kim będziesz

pełnia pełniejsza
czuję
własną ułomność
odkąd mogę dostrzec
w tobie nieskończone
podobieństwo
spala mnie własne piękno

❤️
2
👍
3
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

dla siebie bez słów

miasto w snach pachnie czasem
budynku w stanie surowym

z sercem migającym
pośród piramidowych dróg
przytwierdzających do sklepienia

stając się
słowem coraz trudniej uchwytnym dla doczesności
drgającej w kruchej krzywiźnie klosza

bylibyśmy dla siebie
nieubłaganym szumem
hieroglifów
bez dotyku gry
świateł dawnej bliskości

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

przycisk

składam czas
w ścianę
aż zacznie pachnieć
sztucznym jabłkiem
czym więcej jest człowiek

kiedy wiatr jak kartki
unosi wszystko
czego się trzymamy

pozostaje miłość
– powierzchnia z połyskiem
kości słoniowej

❤️
3
👍
1
⭐
1
💡
1
❗
1
📖
1
0

tarasy

podróże kształcą
pociągi formują roślinność

nasze labirynty
połączyły się w jeden
lubimy miasta
podobne do naszych wnętrz

niekiedy o początku lub końcu
stanowi jedynie komunikat:

– proszę zwrócić uwagę na różnicę
wysokości między wyjściem
a krawędzią peronu

czekamy
między stałymi i ruchomymi oknami

❤️
1
👍
2
⭐
0
💡
1
❗
1
📖
0
1 – 2 – 3 – 4 – 14 –