Autor: silvershadow

0

akt

schowani jak śnieg
w miejscu cieni
od nowa trwamy

pośród ciał
kwitnących na niebie
niewidoczni

między lustrami

❤️
6
👍
1
1
💡
0
1
📖
0
0

wcielenie

ślady
jak słowa i pragnienie
przekazujemy sobie znak
by iść

po powierzchni
jak bańka
rosnącej chwili

❤️
3
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
0

Kiedy…

w obrocie wokół nas
zetrą się już gwiazdy
usiądź obok na dachu nieba
powiedz: jestem
– to wystarczy

❤️
5
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
0

Przemiana

patrz
jak wrastając w nią
przemienia się
w materię

w pomnik
oraz zbroję
w której tylko kurz
i żużel

❤️
4
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
0

W zenicie

Metaliczny krzyk
płonie falistym żarem
duszący błękit
*
W objęciach źrenic
skamieniałych trumien miast
trzeszczy martwica
*
W spłowiałe usta
uderza przelotny kurz
ściera sól i krew

❤️
4
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
0

alibi

sękata gałka Jowisza
w drzwiach do szafy

bambusowych pastwisk
trzeszczy
poplamione niebo

w filiżance jak z ołowiu
monoksiężyc

połknął odpowiedź

kiedy otworzy brudne usta
powie że nic nie wie

❤️
5
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
0

9

oni są tam
na dziewiątej planecie
gdzie w dryfującej łodzi
spokojnie śpi czas

nie wiem o co walczyć ze sobą będą
nienarodzone jeszcze dzieci

lecz kiedy jeszcze będziesz tu
spójrz w listopadowe niebo

a znajdziesz tam i mnie
za dziesięć tysięcy lat

❤️
3
👍
0
0
💡
0
1
📖
0
0

talizman

kolorowy pył węgla
nad polem drewnianych kwiatów

supernowa
„Rosa Schanina” —
ile ciebie jest w tobie
jeszcze

odpieram (o)lśnienie
aby przeżyć
zaciskam powieki
kiedy wchodząc od drugiej strony czasu
przez kartkę
do serca wkładasz nowy
kwitnący kamień

❤️
3
👍
0
0
💡
1
0
📖
0
12348