Ach, ten Złocisty….
Ach, ten Złocisty…
Chyba nie ma osoby z mego pokolenia i tego tuż za mną, która by nie wiedziała, kim był lub nie był „Złocisty”. Wiedzą również kto go zamierzył i zdemaskował. Wiadomo, pierwszy milicjant PRL – u porucznik Sławomir Borewicz, bohater kultowego serialu „07 zgłoś się”. Odcinki tego serialu powstawały na bazie często pomawianych przeze mnie „kryminałów” z serii „Labirynt”, „Jamnik” czy „Ewa wzywa 07”. Tym razem mamy adaptację książki „labiryntowej” Anny Kłodzińskiej „Złocisty przegrywa”.
Oczywiście treści zdradzać nie będę, wielu ją zna, a kto nie zna i będzie chciał poznać, niech poszuka. Tak, wiem. Tytuł zdradza zakończenie. Ale to nic strasznego. Wiadomo przecież, że „kryminał” musi się skończyć rozwiązaniem intrygi. „Złocisty” w oryginale czyli w opowieści Kłodzińskiej różni się w wielu elementach owej intrygi. Jasne, że nie ma porucznika Borewicza, bo ten jest tylko w serialu. Są inne postacie, niektóre wyglądem przypominają serialowe lub odwrotnie – serialowe przypominają te książkowe. Jako ciekawostkę można uznać, iż jedna z bohaterek nosi nazwisko „Dolecka”. Pani o tymże nazwisku pojawia się w odcinku pt. „Hieny” na podstawie opowiadania „Stabilne życie Roberta K.” autorstwa Andrzeja Gerłowskiego. Jak widać realizatorzy serialu biegli sobie po ówczesnych tekstach o charakterze „przestępczym”.
W każdym razie powieść Kłodzińskiej to dokument obyczajowości dawnych czasów zwanych PRL – em. Ludzie namiętnie kupują towary w opakowaniu z „zagranicznym” napisem wierząc, że wyprodukowano ją na „zgniłym Zachodzie”. Skupują złoto od podejrzanych typów nie licząc się z tym, że może coś w środku sztabki, zwanej tu „klockiem”, jest nie tak. Lodówki wędrują z jednej ciężarówki do drugiej. Ta druga jedzie do wybranych klientów i zostaje sprzedana po oczywiście zawyżonej cenie. Ktoś chce zwiać z majątkiem w szkatułce za granicę. Ktoś uprawia truskawki. A wszyscy spotykają się na podejrzanym bazarze. Oczywiście czasami współczesny czytelnik uśmiechnie się pod nosem komentując: „Co za czasy!”. Były takie, oj były. Oczywiście morderstwa też były, ale od czego była dzielna milicja. Przestępca zawsze poniósł zasłużoną karę, przynajmniej w powieści.
Kryminały zawsze były i są nadal chętnie czytane. Te z lat minionych różnią się bardzo od współczesnych. Cóż, każda epoka ma swoje wzorce, ideały i sposoby na życie. Warto jednak pochylić się czasami nad starymi. Są one bowiem dokumentem epoki, w której powstawały. Inna, bardziej ambitna literatura owszem opisywała rzeczywistość, stąd jej nazwa – obyczajowa. Ale dopiero „kryminał” oddawał jej klimat. Czasami się zastanawiam… gdyby w czasach Bolesława Prusa „kryminał” był tak popularny jak sto lat później, nasz mistrz prozy obyczajowej napisały „Lalkę” właśnie jako powieść sensacyjną? A może ja spróbuję? Wyobraźmy sobie, że Wysocki nie ratuje Wokulskiego, ten ginie pod kołami pociągu na trasie kolei wiedeńskiej. Rozpoczyna się śledztwo…
the tadalafil reference the tadalafil reference
... Będzie tęsknotą... ukrytą pomiędzy wierszami... Pozdrawiam :)
sildenafil treatment contexts sildenafil treatment contexts
this guide to how sildenafil works this guide to how sildenafil works
information on sildenafil and ED information on sildenafil and ED
Your observation, "Wnuk słucha z zainteresowaniem, czeka na dalszy ciąg, znakomicie pamięta fabułę." makes me wonder whether the continuing adventure…
Ciekawy wiersz. Podoba mi się! Pozdrawiam :)
Czytając Twoje wiersze mam podobne odczucia jak Lydia. Pozdrawiam :).
Cieszę się i pozdrawiam.
Bardzo mi bliski. To juz Twój kolejny. Pozdrawiam ciepło.
Sildenafil vs Avanafil Onset Profile Sildenafil vs Avanafil Onset Profile
Bez znajomości matmy ani rusz... a ja już nie pamiętam równań...
W Twojej myśli wszystko się zgadza... Tak jest po prostu...
🧡