Nasze publikacje - twórczość i wpisy

2

Duch wieje tam gdzie chce (…)

I jak tu nie wierzyć
w Anioły?
Nie wszystko
ma sens
Nie na wszystko
jest zgoda
Nie pora jednak
na zamartwienia
Dusze utkane
z połączeń Nieba
Przenikają się
nawet nie wiedząc
Nie widząc
I jak tu nie wierzyć
w Anioły?

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
2
📖
3
6

tyle z mojej strony

te niedokończone wiersze
ciągną się za nami
jak mosty
zatarte w porannej mgle
zaklęte kamienie wyznań
w skrzydeł szumnym potoku

tyle razy mijałam bez słowa
czekającego anioła
wieczność…
to jednak za długo

przystaję na podniebnej kładce
wsłuchując się w przechodniów stacatto
wiem że tej nocy nie przyjdziesz
nie słyszę znajomej melodii
a jednak od twojego brzegu
nie mogę oderwać wzroku

❤️
4
👍
2
⭐
0
💡
0
❗
1
📖
3
Zaginione treści.... | wy 0

Zaginione treści….

Zaginione treści….

Literatura rosyjska i radziecka była ongiś bardzo znana naszym kraju. Potem czasy politycznie się zmieniły. Bo niby sztuka polityczna być nie powinna, a jednak jest. Taki Mickiewicz był tak polityczny, że zakazano mu powrotu do rodzinnych stron. Nim akurat się zachwycamy, bo politycznie był poprawny według naszych kryteriów oczywiście. Natomiast literatura byłego ZSRR uznawana jest za „be” i zniknęła z horyzontu naszych zainteresowań. Już kiedyś o tym pisałam…. Dziś przypominam. W nawale sprzeciwu politycznego oberwało się nawet hrabiemu Tołstojowi…. A w tej literaturze są prawdziwe perełki, które dziś można znaleźć w punkcie pozostawiania książek przez czytelników.
Do tego grona należy twórczość Aleksandra Bielajewa (1884 – 1942), nazywanego rosyjskim, a może nawet radzieckim, Juliuszem Verne, autora ponad 70 utworów w stylu fantastyki, naukowej też. Przejdźmy zatem do książki, która wpadła mi w ręce.
„Wyspa zaginionych okrętów” to właściwie dwa teksty, które można gatunkowo zaliczyć do większych opowiadań lub mini powieści.
Pierwszy, tytułowa „Wyspa…” Vernem pachnie. Czytając miałam skojarzenia z „Tajemniczą wyspą” i chwilami „Dziećmi kapitana Granta”. Ludzie sobie statkiem płyną, płyną, a tu nagle katastrofa na Morzu Sargassowym, gdzie są pływające wodorosty sargassum. Widać to już po okładce i tytule. Treść jest pomiędzy Vernem a tzw. powieścią piracką. Dzieje się sporo. Rozdziały krótkie, w sumie na 150 stronach – cztery części, trzydzieści sześć rozdziałów. Dialogi i opisy w sam raz. Niby nic nie odkrywczego, ale czyta się przyjemnie. Taka lektura do obiadu lub przed snem, żeby koszmarów nie było.
Drugi utwór „Koniec świata” jest już fantastyką, powiedzmy naukową. Oto dzieje się coś dziwnego. Ludzie najpierw coś słyszą, a dopiero, po pewnym czasie, który nieustannie się wydłużą, widzą. Zapowiada to oczywiście koniec świata. Mamy naukowe uzasadnienie owego zjawiska. Czy możliwe? Nie wiem. Akurat te zagadnienia były dla mnie w szkole średniej typową kulą u nogi. Choćby nie wiem jak kto tłumaczył i tak nie zakumam. Stąd też moje opowiadania nawiązujące do tematyki s-f przepadały zawsze w konkursach literackich… Wiadomo, brak wiedzy. W każdym razie jest to niezły temat na opowieść. Jak będą zachowywać się ludzie w takiej sytuacji? Czy w miarę normalne funkcjonowanie w takim świeci jest możliwe? Bielajew próbuje nam takową rzeczywistość przedstawić. Tekst nie jest zbyt długi. Też duża ilość rozdziałów. Czyta się go przyjemnie. Nie trzeba się zastanawiać nad jakimikolwiek ideami, bo ich po prostu nie ma. Jest kolejna wizja końca świata. Każdy pisarz ma do takiej prawo.
Na podstawie tych utworów oraz znanej mi wcześniej powieści „Człowiek – ryba” (jest film produkcji radzieckiej według tekstu powieści pt. „Diabeł morski”, dostępny w sieci) trudno mi ocenić twórczość Bielajewa. Miał człowiek fantazję. Jest dowodem na to, że nawet w ZSRR nie wszyscy pisali o komuniźmie….

❤️
1
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
1
📖
0
0

…

Niebo
Jest dzisiaj
białe
Jakby ktoś przykrył je
mglistą kołdrą
Ulotne chwile
nie trwają
(zbyt długo)
Wiatr
wzmaga drżenie liści
A blask latarni
iskrzy promieniami

❤️
2
👍
2
⭐
0
💡
0
❗
2
📖
1
Bankier na wyścigach | ba 0

Bankier na wyścigach

Bankier na wyścigach

Wyczytałam, że Dick Francis, wł. Richard Stanley Francis, autor książki „Bankier” był dżokejem. Oczywiście po przeczytaniu powieści, jak zwykłam to czynić. W wyniku tej informacji, treść kryminały stała się jaśniejsza i oczywiście bardziej prawdopodobna. W sumie to lubię jak pisarz opisuje coś z tzw. własnego podwórka. Posiada merytoryczno – tematyczną wiedzę i można mu zaufać. Teraz dowiedziałam się, na czym polega różnica między końmi, które gnają szybko, a tym, co skaczą przez przeszkody. Do tego nabyłam trochę wiedzy na temat zagadnień rozwojowych i sposobów tego, co fachowo nazywa się „krycie” klaczy. Cóż, konie, zwłaszcza te najlepsze, nie mają czasu na miłość. Mają się rozmnażać, szczególnie wtedy, gdy kupiono je w tym celu. Za grube miliony. Na tyle grube, że trzeba było wziąć kredyt z banku. Poważny kredyt. Wysoki kredyt. I tu wkraczamy na kolejne terytorium powieści – do banku, co ma związek z tytułem.
Akurat o bankowych powiązaniach autora niczego się nie dowiedziałam, ale w tej dziedzinie też mamy tu sporo wiedzy. Tytułowy bohater pracuje oczywiście w banku i zajmuje się przydzielaniem owych kredytów. Zagłębiamy się więc w tajemnice pracy wnikliwego urzędnika, który najpierw musi wszystko dokładnie sprawdzić. Wszak sprawa dotyczy milionów. Czy przyszły kredytobiorca jest wiarygodny? Czy koń rzeczywiście jest tyle wart? Trzeba poznać jednego i drugiego. Ba, może się nawet zaprzyjaźnić z klientem? Wszystkie chwyty, oczywiście w stylu brytyjskim, dozwolone. Przy okazji zawsze poznaje się ciekawych ludzi. Z każdym można porozmawiać, na temat koni oczywiście. Lekarz – cudotwórca sprawia wrażenie lekko zakręconego, ale farmaceutka wydaje się być spoko. Z kobiet najważniejsza jest jednak żona kolegi z banku. Wątek miłosny, nie mylić z erotycznym, być musi.
Na tylnej okładce książki mamy fragment sugerujący, iż jest to kryminał, bo ktoś ma kogoś rzuca się z nożem. Rzeczywiście, po wielu stronach wprowadzających nas w świat banku i koni, rozpoczyna się intryga kryminalna.
Nareszcie, westchnęłam, kiedy ktoś kogoś zabił. Zarówno forsa w banku jak i wyścigi w Ascot zupełnie mnie nie kręcą. Kręci mnie koszykówka, w której dziecięciu facetów chce trafić do kosza. Innych ona nie kręci. Zatem z pełną wyrozumiałością traktowałam całe strony tekstu o koniach i bankowych kredytach na miliony.
Książka liczy sobie 336 stron. Dużo, jak na prostą akcję kryminalną. W momencie kiedy się rozpoczyna, można już domyśleć się końca. Wszystko ciągnie się i wlecze, w przeciwieństwie do końskich wyścigów. Tak po angielsku, tak powoli, żeby tylko czytelnika przytrzymać. I o dziwo, mnie obrazy w zwolnionym tempie jakoś przy tekście zatrzymały. Nawet trochę uspokoiły. Może dlatego, że bardziej kibicowałam wątkowi miłosnemu, który też ma swój finał?

❤️
0
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
1

Spacer bez mapy

Wiatr splątał włosy z oddechem
Nasze oczy połączone ciszą
Mamy dla siebie najpiękniejszych kilka słów
Fale tęsknoty delikatnie nas kołyszą

Morze gra naszą piosenkę
Wschód słońca ma kolor nadziei
Na piasku ślady bosych stóp
Nic już nie może nas rozdzielić

Czy możemy plażą sami dalej iść
Nie widząc tej drogi żadnego końca
Nasze dłonie splecione choćby milczeniem
Nie tylko do kolejnego zachodu słońca

Karmimy się każdym uśmiechem
Może to jedyne chwile, które mamy
Na końcu świata w ciepłym słońcu
Tylko tutaj możemy być wreszcie sami

Opowiadam Ci o wierszach
Ty o najpiękniejszej muzyce
Uśmiechamy się do siebie już nie tylko w snach
Wspólne bicie serc można usłyszeć

I jeśli świat musi się kiedyś skończyć
Gdzieś za linią miłości oceanu
Jutro też chodźmy na spacer bez mapy
Tak, jak pokochałem Cię bez żadnego planu

❤️
2
👍
1
⭐
0
💡
1
❗
1
📖
1
0

Opatuleni JESTEM

I znowu
nastał wieczór
I znowu
niebo w granacie
I znowu
czerwone dachy
(przykryte ciemnym płaszczem)
I znowu
pachnie powietrze
ziemią,
letnim wiatrem
i delikatnym deszczem
A wokół?
A wokół – świerszcze
I jeszcze (…)

I jeszcze
światła latarni
(spód których skrapla się)

Sierpień

❤️
4
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
1
📖
1
1

Boska – Zielna

niebem
do­pełniona cała
mat­ka niemowlęcia

uf­ność dusz
za­nurzasz w dziele –
zdro­ju miłosierdzia

Tyś królową – zielna

Bożym owocem
karmisz

cierpisz

nie pomijasz
nieuf­ności serc

czy i ja – dziś
spojrzałem
zbyt wysoko?

❤️
6
👍
1
⭐
0
💡
1
❗
3
📖
2
– 1 – 8 – 9 – 10 – 11 – 12 – 13 – 14 – 138 –