constans
Mija dzień
za dniem
Mijają kolejne
tygodnie,
miesiące, lata
A my ciągle
w uczuciach
niezmienni
Pomimo
upływu czasu
Tak samo
zakochani…
współczesna twórczość literacka w świetle historii
Gdybym mógł jutro pożyczyć od losu
Oddałbym za nie kilka lat swoich
W zamian poczuć bicie Twego serca
Za jeden dzień ciepła Twoich dłoni
Nikt nie zobaczy splecionych spojrzeń
Nikt nie usłyszy szczerych wyznań
Jednak wszystko co mam będzie Twoje
I do miłości wreszcie się przyznam
A później, gdy już czas zabierze
Potok słów, których nie usłyszę nigdy
Pozwól mi zatrzymać choć dotyk Twój
On wyleczy rany i zakryje blizny
Wtedy przez dalekie kilometry
Nie straszne będą mijać lata kolejne
Gdy czasem łzy kropla popłynie
Niemożliwego dzięki Tobie dosięgnę
I gdyby ktoś mnie skazał pojutrze
Na już ostatnią w życiu chwilę
Chciałbym pożegnać się tylko jednym słowem
Powtarzając szeptem Twoje imię
noc to czas
w którym połowa istnień opuszcza ziemię
wyobrażalne są istoty
dla których chwila może dłużej trwać
buduję most
drżący i filigranowy
z cukrowych pałeczek
po nim czmycham
nim poprószy ubiegłe dni
– mikroplanety
znalezione w cudzych śladach
w drodze do mgławic
przebijam twoją dłoń
jak kolejny pas
Arcydzieło metraforyki
Jak zabrać się za recenzję arcydzieła? Może od wspomnień? Pierwszych wrażeń? Niejasności i wątpliwości, by dojść do jednego słowa, tego właściwego, tego prawdziwego oznaczającego podziw, szacunek i uwielbienie? Ale jakie to słowo? Czy w ogóle istnieje?
„Nie – Boską komedię” Zygmunta Krasińskiego „przerabiałam” w szkole średniej. Oczywiście zgodnie z kanonami, standardami i wszelkimi narzutami przez nauczyciela i tzw. opracowania. Wmawiano mi, że w obliczu wielkości Adasia i Julka (tych od romantyzmu) Zygmunt niewiele ma do zaoferowania, wszak z paskudnej arystokracji był. Nie bardzo się z tym zgadzałam, bo dramat romantyczny, zwany wówczas niescenicznym, budził we mnie niepokój. Podczas studiów też jakoś Krasiński przeszedł bokiem. Ale niepokój stawał się coraz większy. W wieku mocno dojrzałym doszło do tego, że mój egzemplarz książki rozkleił się. Przeczytałam kilka razy i o dziwo, nie poznałam utworu na pamięć…
W wieku senioralnym wróciłam do tekstu, by sprawdzić, czy nadal robi na mnie mocne wrażenie. Nadal.
„Nie – Boska…” to utwór tajemniczy, skomplikowany i przedziwny, nie dający się jednoznacznie zakwalifikować do jakiegokolwiek gatunku tematycznego. Mówią, że mamy tu do czynienia z dramatem rodzinnym i społecznym. Czyżby? Kimże jest Orcio? Kim jego matka? Kim dziewica? A kim tak na serio hrabia Henryk? Każda z tych postaci buduje swój świat, świat nierealny, metafizyczny, który możemy interpretować na setki sposobów. To nie tylko ów słynny romantyczny poetycki duch, co zabiera wzrok. To nie tylko okrutna rewolucja, co otumania ludzi. To wnętrze każdego z nas, które skrywamy przed światem. Bo nikt nie jest taki, jaki jest. Każdy ma w sobie tajemnicę. Dobro i zło. Piękno i brzydotę. Dlatego też nie zasługujemy na potępienie. Ale możemy zasługujemy na karę, która nie musi być potępieniem?
Dramat Krasińskiego to pytania o wnętrze człowieka. O jego duszę, serce i zmysły. O ratowanie tego, co pozostało. O zmiany w nas i we wszechświecie. Czy walka w okopach Świętej Trójcy ma sens? Kolejne pytanie.
Wizja świata zaprezentowana przed blisko dwustu lat jest naszym czasom coraz bliższa. Są tacy, co twierdzą, iż tradycja warta jest śmierci. Nazywają to honorem. Ludzi dobijających się do zamku hrabiego Henryka potępiają. Zapominają jednak, że to właśnie oni ich stworzyli. Współczesna młodzież nie urodziła się z przekleństwami na ustach. Gdzieś je słyszeli. Ktoś dał im „komórki”, laptopy i w czasie tzw. pandemii zamknął w domach mówiąc, że każdy człowiek niesie zarazę i śmierć. Są odbiciem nieboskich rzemieślników, przechrztów i chłopów atakujących warownię arystokracji.
Pytacie o zakończenie, o słynne słowa Pankracego „Galilaee, vicisti”… Interpretacja? Szkolna czy dowolna? Cóż, Pankracy skonał, ale za nim byli inni…. Ci nie krzyczeli. Ci po prostu szli…. Po trupach swego przywódcy i hrabiego Henryka. Śmierć jest zawsze taką samą śmiercią.
W noc gdy księżyc na niebie pobladłym
zawisł cicho nad głębią błękitu
coś się snuje ogrodem wyblakłym
jak wspomnienie umarłych zachwytów
Wiatr porusza konary bezlistne
w czarnych szybach drży światło nieznane
a w oddali gdzie pola mgławiste
słychać kroki
od wieków wstrzymane…
Nie wiem, czy to dusz przeszłych westchnienia
czy noc sama tak dziwnie oddycha
czy też z głębi mojego milczenia
czyjaś obca przemawia mi cisza…
Figi z camembertem
nie z makiem
a z miodem
Orzechy
Przyjaciele pamięci
o człowieku
o jego duszy i ciele
O człowieku
który jest
wystarczający
By być i żyć
I każdego dnia
oddychać głęboko
(…)
Myśli o Tobie
To białe obłoczki
Na błękitnym niebie
Krążą wokół Ciebie
Wspomnienia płyną
Porwane nurtem
Targane czasem
Chwile niezapomniane
To magiczny czas…
more at clindamedx.com more at clindamedx.com
SemaGLP product overview SemaGLP product overview
😊
Przeczytałam też od końca do początku - pięknie się uzupełnia 👋
Dziękuję🧡 Pozdrowienia 👋
Dzisiaj sobota i świeci piękne słońce, więc dajmy jej szansę. Pozdrowienia 👋
tadalafil exposure over time tadalafil exposure over time
read about online tadalafil access read about online tadalafil access
Piękna myśl/wiersz :) Pozdrawiam serdecznie.
Myślałam podobnie, jak m.M, że to byłoby nadużycie wpisywanie swoich przemyśleń w kategorię wierszy. Pozdrawiam :)
tadalafil ED information tadalafil ED information
Swoich przemyśleń, nie traktowałam nigdy jako wierszy, bo uznałam, że to spore nadużycie, chociaż forma zapisu może na to wskazywać.…
Piękny tekst. Piękna muzyka Szeptuchy. Miałam okazję zobaczyć i usłyszeć zespół na żywo. Są cudowni.
Miło Ciebie widzieć i czytać... Pozdrawiam :)