Zjawa senna
Sen czy jawa
zamykam oczy
widzę Ciebie
chyba sen
przywołuję
kolejny raz
Twój obraz
chcę widzieć
jak na jawie
zamykam oczy
znowu widzę
wyraźnie
…
Twoją postać
współczesna twórczość literacka w świetle historii
Sen czy jawa
zamykam oczy
widzę Ciebie
chyba sen
przywołuję
kolejny raz
Twój obraz
chcę widzieć
jak na jawie
zamykam oczy
znowu widzę
wyraźnie
…
Twoją postać
Budzę się z Tobą w głowie
Zanim słońce zdąży wstać na dobre
Gdy mam zasnąć myślę tylko o Tobie
Moje serce bez Ciebie nie umie spać spokojnie
Zabieram Cię wszędzie, gdzie jestem
Czasem w myśli ukrytej lub spojrzeniu
Tam zawsze trzymam Cię za rękę
I słyszę nawet w swoim milczeniu
Wyruszamy razem w każdą podróż
Jesteś przy mnie pośród spraw trudnych i zwykłych
Gdy nikt nie widzi zamykam oczy
Pod powiekami mogę nasz uśmiech przykryć
Wracasz ze mną do domu
Choć nie stawiasz żadnych kroków
Siadasz obok w myślach
Bym miał Cię w zasięgu wzroku
Nie wiem dokąd ta droga prowadzi
Ile zakrętów i jak bardzo na niej ciemno
Do Ciebie wrócę nawet w ulewnym deszczu
Byś na zawsze była już tylko ze mną
Schronisko po raz pierwszy
Przygodę z karkonoskimi powieściami Sławka Gortycha rozpoczęłam od trzeciej części czyli „Schroniska, które spowijał mrok”. Dostałam w prezencie jako nówkę nieśmiganą czyli nowość na rynku. Oczywiście pochłonęłam powieść, ona mnie wchłonęła. Teraz postanowiłam zacząć od początku, od „Schroniska, które przestało istnieć”. Też wchłania i pochłania. Oczywiście mnie. Oczywiście bez względu na to, który raz czytam.
Wyjaśnienie na taki stan rzeczy mam proste. Czuję się emocjonalnie związana z Karkonoszami. Moje rodzinne miasto to Wałbrzych, po niemiecku Waldenburg. Jadąc z kierunku Wrocławia do Jeleniej Góry, Szklarskiej Poręby i Karpacza, trzeba przez moje miasto przejechać. Wychowana na opowieściach o „złotym pociągu”, który wtedy jeszcze nie był złoty, znałam również historie o Liczyrzepie, po niemiecku Rübezahl, po czesku Krakonoš. Jako dziecko brałam kiedyś udział w szkolnym przedstawieniu o tymże Duchu Gór. Związek emocjonalny zatem istnieje. Tym bardziej, że w pierwszej części jedno z morderstw miało miejsce w 1960 roku…. Rety, ja już wtedy byłam na tym świecie, byłam blisko, tylko wsiąść w pociąg i już, już jestem na miejscu…. Teraz zatem Was zawiadamiam. Moje recenzje z książek Sławka Gortycha nie będą miały nic wspólnego z obiektywizmem.
Nie, nie będę oceniała intrygi kryminalnej, bo spalę powieść i zakończenie. Pochwalę autora za pracę, jaką wykonał. Starał się bardzo, by powojenna rzeczywistość ukazana w powieści była bardzo realistyczna i nawiązywała do owych przedziwnych czasów. Dolny Śląsk po 1945 roku rzeczywiście był polskim „Dzikim Zachodem”. Teren był nietknięty przez działania wojenne, zatem był to tłusty kąsek dla szabrowników. A także dla tych, co chcieli coś ukryć…. Stąd też powstało sporo opowieści o skarbach, złocie i pilnujących ich strażników. Sławek idzie tym tropem i tworzy powieść sensacyjną. I bardzo dobrze. Powtórzę to, co już pisałam w poprzedniej recenzji – nie tylko Tatry są tajemnicze, Karkonosze mają więcej mrocznych opowieści. Bo mają one w sobie dzieje trzech państw. Autor starannie dobiera zasłyszane historie, by umieścić je w książce. Jeśli nawet nie znamy Karkonoszy, to poznajemy je dzięki starym opowieściom, legendom i ponoć prawdziwym historiom. Schronisko, które już nie istnieje, rzeczywiście istniało. Można obejrzeć jego ruiny. Można nadal przejść turystycznym szlakiem od jednego do drugiego. Śnieżne Kotły też są naprawdę. Polodowcowa pozostałość po czasach nadal zachwyca klimatem, budową i niebezpieczeństwem.
Na zachętę dla tych, co to jeszcze nie czytali dodam, że jednym z bohaterów powieści jest niemiecki noblista z 1912 roku Gerhart Hauptmann, urodzony w Szczawnie Zdroju zmarł właśnie w opisywanym przez Gortycha – Jagniątkowie… W sumie ….mój ziomal…. Przyjemnej lektury!
Kołysze
dzisiaj wiatr
W porywach
wirtuoz przestrzeni
Kołysze
dzisiaj wiatr
Skutecznie
odwraca skupienie
Kołysze
dzisiaj wiatr
Pomiędzy zapachem
świeżego prania
mielonej kawy
i Innych spraw
…
Kołysze dzisiaj
wiatr
Męski los
Kiedy filmowe „Love story” zawładnęło kinami na całym świecie, byłam chyba zbyt młoda, mała, by zrozumieć fenomen filmu. Obejrzałam go wiele lat później. Zastanawiałam się, co takiego jest w prostocie fabuły, że wyciska ona łzy z oczu. Minęło jeszcze kilka lat zanim załapałam, że najpierw była książka. Przeczytałam, ale wrażenie na mnie mocnego już nie wywarła. Stąd też z niepokojem zabrałam się za czytanie kolejnej powieści Ericha Segala pt. „Absolwenci”. Ta liczyła sobie ponad pięćset stron w tzw. kieszonkowym wydaniu. Drobny druk oczom też nie sprzyjał. W ogóle wiele było znaków na niebie i ziemi, iż książka po prostu mi się nie spodoba.
Wyczytałam, że bohaterami są najpierw studenci, potem absolwenci amerykańskiego Harvardu, czyli jeden z najbardziej snobistycznych uczelni na świecie. Przynajmniej taką wiadomość miałam zakodowaną w głowie. Byli ono facetami, a męski świat to dla mnie zagadka, tak się jakoś życie ułożyło. Na dodatek na okładce była informacja, że będą też historie miłosne. To już bajka zupełnie nie dla mnie. Zaczęłam jednak czytać…. I dobrnęłam do końca. Trudno nie było. Książka mnie wchłonęła i pochłonęła. Dlaczego?
Po pierwsze została napisana przedziwnie prostym językiem. Ale nie prostackim. Bohaterowie to ludzie wykształceni, często mówią o dziedzinach nauki, w których się specjalizują, ale ich rozmowy są jasne i zrozumiałe dla przeciętnego czytelnika. Mimo swej objętości, ilość opisów i dialogów jest w normie. To oczywiście sprawia, że tekst czyta się po prostu przyjemnie.
Po drugie – kreacje bohaterów. Mimo iż cała piątka studiuje na Harvardzie, każdy z nich startuje w życie z różnego społecznego pułapu. Jeden ma za sobą wielką historię rodziny, drugi robi za kelnera w lokalu swego taty…. Każdy chce w życiu osiągnąć sukces. Dla każdego sukcesem jest co innego. A czasami sukces oznacza porażkę. Bo tak to w życiu bywa. W sumie nasi panowie, absolwenci szpanerskiej uczelni, okazują się być zupełnie normalnymi ludźmi, ze wszystkimi człowieczymi wadami i zaletami. Obok nich pojawiają się kobiety. Są tylko tłem, ale doskonale spełniają swoje role u męskiego boku. Jakoś nie ma pretensji do pisarza, że postawił je w drugim szeregu. Wszak utwór jest o mężczyznach…
Po trzecie – jest to powieść męska. Zupełnie jednak inna niż tradycyjne pojęcie tego typu literatury. Jeśli pada określenie „męska” od razu kojarzy się ono z tekstem lub filmem, w którym mamy do czynienia z facetem typu „macho”, który w imię wielkich ideałów robi porządek na dzielni. Tym razem tak nie jest. Jako nastolatka przeczytałam „Koniec wakacji” Janusza Domagalika i trochę zrozumiałam chłopięcy świat. Czy „Absolwenci” sprawią, że zrozumiem męski? Kto wie, kto wie….
Nikt nie wie czy to był przypadek
Czy los tak sam zdecydował
Odkąd Cię spotkałem
Moje życie zaczęło się od nowa
Chcę dzielić z Tobą zwykłe dni
Każdy poranek i zimne deszcze
Kocham Cię coraz bardziej
Kocham Cię, że po prostu Jesteś
Ta miłość ma Twoje imię
Ma melodię Twojego głosu
Ma Twoją twarz i Twoje oczy
Ta miłość to na życie mój jedyny sposób
Tęsknota nocami siada blisko
I nie pozwala mi zasnąć
Bez Ciebie wszystko ma szary kolor
Z Tobą czarne myśli stają się jasne
Już dawno nie jesteś tylko chwilą
Ani snem, który znika z dnia nadejściem
Jesteś w każdej mojej myśli
Na własność oddałem Ci serce
Jeśli ktoś cofnąłby czas
Nic innego nie byłoby pierwsze
Najpierw bym Cię pokochał
A potem znów pisał dla Ciebie wiersze
A gdyby przeznaczenie zmieniało kierunki
I czas jak wiatr próbował uciekać
Będę szukał Cię do upadłego
I resztę życia na Ciebie czekał
Piękne strofy! Zachwycasz... Pozdrawiam :)
Dziękuję 🧡
Lubię czytać Twoje wyjątkowe, piękne myśli. Pozdrawiam serdecznie :)
Dziękuję za ciekawy komentarz :))
Nareszcie szczęście to powiedziało :)
Poszedł do Grażyny KS ponieważ chciał poczytać ciekawych recenzji książek :)
Miło Ciebie widzieć i czytać dowcipny smoku :) Pozdrawiam serdecznie :)
Zamiłowanie. :))
_ Mam dość szukania, zapraszam - powiedziało szczęście. :))
Był u Grażyny KS od kiedy zasłaniasz okna. ;)
Zamykanie oczu nic nie da, nie warto też regulować odbiorników. Już taki yestem. :P Zimny smok.:D
Piękny wiersz. Razem... każda droga staje się lepsza, łatwa, bardziej prosta... Pozdrawiam :)
😁
U mnie wtedy jest....