Miesięczne Archiwum: sierpień 2026

0

O niczym (…)

Krem do rąk
o zapachu wiśni,
Earl Grey
w powietrzu,

Oddech (…)

Nie wszystko
musi mieć nazwę
Te chwile,
momenty zatrzymania
One są
nagie
(tzn. ubrane)
Tylko
nie w fikcję
A
w prawdę

❤️
3
👍
1
0
💡
0
1
📖
0
0

Listy

Wiatr morski porwał listy
Teraz fruwają, jak ptaki po niebie
Może kiedyś, gdy wiatr ucichnie
Z nieba spadną wprost do rąk…

(insp. Adiunkt :))

❤️
5
👍
1
0
💡
0
1
📖
0
Łzy dzieciństwa | an 0

Łzy dzieciństwa

Łzy dzieciństwa

Na pewno zdarza się Wam powrót do książek, które już czytaliście. Ja oczywiście też wracam. Przyczyny są dwie. Pierwsza – „stare” książki muszą na półce zrobić miejsce nowym. Te pierwsze powinny zatem zmienić właściciela. Druga – z potrzebny serca. Czuję, że muszę do utworu wrócić. Tak było w przypadku „Anielki” Bolesława Prusa…
Właśnie brałam udział w pasjonującej dyskusji na temat „Pana Tadeusza”, czy nadaje się do szkół, czy tylko na studia. Jako że za romantyzmem, zwłaszcza polskim, nigdy nie przepadałam, moja odpowiedź była jaka była. Wolałam pozytywizm, a zwłaszcza Młodą Polskę. Z półki wyjęłam powieść Prusa, którego „Lalki” nie lubię. „Anielkę” natomiast kochałam.
Za moich czasów była to lektura klasy szóstej. Pani od polskiego powiedziała, że to taka polska Ania z Zielonego Wzgórza. Oj oberwało się pani, oberwało. Od dziewczyn oczywiście. Bo my, kobiety, zawsze czytałyśmy więcej i byłyśmy bardziej wrażliwe na losy bohaterów. Ania nas bawiła, a Anielka wycisnęła łzy, których zabrakło potem dla innych literackich bohaterów.
A dziś, po latach…. ??? Sama byłam ciekawa własnej reakcji.
Oczywiście przypomniał mi się nastrój sprzed laty, wszystkie nieszczęścia, jakie spłynęły na dziewczynkę i jej dobre uczynki. Pamiętacie jak bawiła się przed wiejską chatą z Magdą, córką ubogiego chłopa Gajdy? Jak tego samego człowieka prosiła, by nie bił Magdy za to, że zwierzęta weszły w tzw. szkodę? A pamiętacie jak śmialiście się z jej mamy i brata? A złość skierowana w stronę ojca? Wszystko było bardzo niesprawiedliwe.
Po latach odczytałam „Anielkę” jako utwór współczesny, oczywiście czasom Prusa. Carska reforma rolna z 1863, z późniejszymi zmianami w 1864 nie przyniosła korzyści ani właścicielom ziemskim, ani chłopom. Ci pierwsi, żyjący dotychczas z pracy chłopów pańszczyźnianych, nie radzili sobie bez nich. Ci drudzy otrzymali zbyt mało ziemi, by mogła ona wyżywić liczne rodziny. Wielu Polaków straciło również swe majątki poprzez konfiskatę, za udział w powstaniu styczniowym. Jeśli zaś chodzi o rodzinę bohaterki Prusa, to po prostu tatuś przehulał wszystko lub jak to się ongiś mówiło, żył ponad stan.
W tej powieści nie mamy żadnych polityczno – patriotycznych wątków, żadnych wzorców ani wzorów do naśladowania. Być może dlatego w „moich” czasach tak mocno podkreślano wątek panienki z dworu i chłopskiego dziecka?
Wielbiciele zwierząt znajdą tu natomiast coś ekstra dla siebie. Są to losy pieska o imieniu Karusek. Metaforycznie rzecz ujmując, to są właśnie wszystkich, pokrzywdzonych przez los istot. Każda czuje się bezpieczna jedynie wśród najbliższych. Jeśli ich zabraknie, szuka, szuka… A kiedy znajduje, życie płata jej kolejnego figla… Mnie spłatało pół roku temu…. Mój pies odszedł za Tęczowy Most… Na pewno jest to jeden z powodów, który sprawia, iż powieść klasyka pozytywizmu wzrusza mnie do dziś…

❤️
2
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
1

List z nadchodzących wakacji

Nie było czasu na ostatnie słowa
Na wspólny dotyk dłoni
Ta podróż zamknęła wszystkie drogi do Ciebie
Nim wieczór przed świtem się ukłonił

Listy na piasku patykiem
Każdy piszę, jak ten ostatni
Czy kiedyś je przeczytasz
Czy dostaniesz choć puste kartki

W każdym proszę nieśmiało
Może odpowiedź wiatr przyniesie
Poczekaj na mnie jeszcze ten jeden tydzień
Może to już ostatnia bez Ciebie jesień

A jeśli fale odbiorą mi wszystko
I czas zetrze mój ślad z kamieni
Zostawię dla Ciebie miłość na plaży
Ukrytą wśród słonecznych promieni

Może ją kiedyś zabierzesz
Może nawet zapiszesz jej słowa
Pokochaj mnie wtedy choć na chwilę
A później na zawsze tę miłość schowaj

❤️
2
👍
1
0
💡
1
1
📖
1
0

A na imię jej – Wdzięczność

O zachodzie słońca, już od samego patrzenia
łagodnieje wnętrze.
Trudno nazwać ten stan, gdy ta pomarańczowo-różowa poświata otula serce.

Momenty, chwile, krótkie kadry – niczym mgła, nachodzą, przenikają i odchodzą “gdzieś tam głęboko” – by o wschodzie słońca wstać, ponownie przyciągnąć źrenice, przyjąć ten dar, spacerem przejść przez wnętrze (…)

Jesteśmy w drodze, każdego dnia.
A o zachodzie słońca, już od samego patrzenia łagodnieje wnętrze (…)

❤️
3
👍
1
0
💡
0
1
📖
0
Żyłam sobie w PRL - u (29) | zaproszenie 1 0

Żyłam sobie w PRL – u (29)

Żyłam sobie w PRL – u (29)

Armia (1)

We wrześniu 1981 roku mój brat otrzymał bilet do wojska. Normalna sprawa. Taki jesienny pobór. Dwuletnia zasadnicza służba wojskowa była obowiązkowa dla każdego faceta. Większość chciała się z niej „zwolnić” starając się o kategorię C, D lub E zwaną „do schronu przed kobietami i dziećmi”. Czy ta ostatnia była – nie wiem.
Pobyt w wojsku jedni nazywali wyrokiem, drudzy dziurą w życiorysie, a inni – męską szkołą życia. W każdym razie człowiek znikał na dwa lata ze swego naturalnego środowiska, trafiał do koszar, które stawały się dla niego drugim domem.

Mój brat miał kategorię A, zatem służba mundurowa i koszary były mu pisane. Tradycyjną imprezą w przypadku otrzymania owego biletu było pożegnanie. W domu poborowego zbierali się przyjaciele. Pili. Płakali. Śpiewali piosenki patriotyczne typu „Przyjedź mamo na przysięgę”, „Do woja marsz, do woja”, oraz partyzanckie „Dziś do ciebie przyjść nie mogę”, „Idą leśni, kompas mają z gwiazd”. Obowiązywał repertuar z ówczesnych festiwali piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu.

Rodzice oczywiście wyrazili zgodę na wielkie pijaństwo, pod warunkiem, że o północy gości już w domu nie będzie. Sami udali się na swoją imprezę.

Tak więc impreza się odbyła. Goście o oznaczonej godzinie mieszkanie opuścili. W zlewozmywaku zgromadziliśmy brudne naczynia. Pod taboretami stanęły puste butelki, towar cenny, bo można go było sprzedać. Rodzice wrócili. Wszyscy zasnęliśmy w swoich pokojach.
Pech chciał, że rano ok. dziewiątej zgoniła mnie z łóżka potrzeba fizjologiczna. Kiedy opuszczałam łazienkę, rozległ się dzwonek u drzwi. Wyjrzałam przez dziurkę, czyli tzw. „judasza”. Po drugiej stronie stałą kobieta wieku średniego.
Zaspana, skacowana w koszuli nocnej, otworzyłam.
– Taaakkkk…. – zamruczałam pod nosem.
– Czy tu mieszka ten a ten? – zapytała zupełnie normalnie.
– Taaakkkk …..
– To proszę go poprosić – poprosiła łagodnie.
Zapukałam do pokoju brata.
– Ktooooś … doooo …. ciebie…. wstawaj…
Zaspany, skacowany brat wyszedł w samych slipach.
– Ktoooo…. tam….
Pani spojrzała obojętnie.
– Pan ten a ten?
– Nooooo….
– Ma pan bilet do wojska?
– Nooooo…. naaa jutroooo….
– Jestem z WKU (taki organ zwany Wojskową Komendą Uzupełnień), proszę oddać mi ten bilet. Nie idzie pan do wojska.
Z pokoju rodziców wyszła mama. Zaspana, chyba też skacowana.
– Co się dzieje? – zapytała w miarę normalnie przecierając oczy.
– Pani przyszła po bilet. Mówi, że nie idę do wojska – oznajmił brat.
– I bardzo dobrze. Oddaj i wracajcie do łóżka. Niedziela jest. Spać trzeba. – odezwał się z pokoju skacowany tato.
Brat poszedł do pokoju. Z portfela wyciągną kawałek papieru.
– A to nie jest jakiś numer kumpli? – upewniał się.
– Nie, proszę jutro przyjść do WKU, to dowie się pan więcej. Dziś zbieramy bilety od ludzi, którzy jutro mieli stawić się w jednostkach.
Pani powiedziała jeszcze „do widzenia” i poszła sobie. Rodzice ponownie zamknęli się w pokoju. Brat usiadł na taborecie w kuchni. Spojrzał na stertę brudnych naczyń. Potem na rząd pustych butelek pod kolejnymi taboretami.
– Cholera, tyle gorzały poszło na marne….
Dziwne czasy….

Sprawa wkrótce się wyjaśniła. Oto osiemnastego października Rada Ministrów przedłużyła o 2 miesiące służbę wojskową żołnierzy wojsk lądowych, którzy kończyli drugi rok służby. Mówiąc normalnie – stary rocznik do domu nie wrócił i został w koszarach, w związku z czym zabrakło miejsca na nowy rocznik.
Stary rocznik wył i płakał. Nowy pił z radości. Przynajmniej do osiemnastego grudnia miał spokój. Liczył również na to, że przed świętami nikt nie będzie miał czasu na zajmowanie się młodymi żołnierzami. Odpowiednie służby zajmą się sprzątaniem koszar po starych żołnierzach. Zagrożenie zasadniczą służbą wojskową nadejdzie w styczniu. A do tego czasu wiele się jeszcze może wydarzyć.

❤️
1
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
13456