Wciąż
Krąży wokół cień
pod wskazówką zegara
ściera się światło
*
Głęboko na dnie
spojrzenia zastygają
ruchy koron drzew
*
W dotyku sekund
ostatnich na klamce drzwi
nadal otwarte
współczesna twórczość literacka w świetle historii
Oparci o siebie
plecami
chłód lustra
pomiędzy
twarze
łupiny miłości
Nie dojadałam
byś ty
mogła żyć
dzisiejszej nocy
sama
odejmę go od twoich ust
siostro
Hare Kryszna
Tytuł może sugeruje powieść kryminalną…. Okładka – bardziej horrorowata. Treść – religijna. Jednym słowem mieszanka wybuchowa. Ale tylko pozornie. Książka jest bowiem wykładnikiem religii Kryszny, Boga (boga?) rodem z hinduizmu.
W naszej szerokości geograficznej Kryszna kojarzy się z ludźmi z bębenkiem, ubranymi oczywiście po hindusku, czyli ciuchy z Indii. Ludzie chodzą, są weseli, ich radość udziela się innym. Śpiewają.
Hare Kryszna Hare Kryszna
Kryszna Kryszna Hare Hare
Hare Rama Hare Rama
Rama Rama Hare Hare.
Często spotykałam ich w czasie pobytu w różnych miejscowościach typu wypoczynkowego. W październiku byli w Szczawnie Zdroju. Z uśmiechem podszedł do mnie jeden z nich i ofiarował dwie książki. Właśnie przeczytałam pierwszą.
Napisał ją Abhay Charanaravinda Bhaktivedanta Swami Prabhupada (1 września 1896 – 14 listopada 1977), duchowy, filozof i religijny nauczyciel z Indii, który rozpowszechniał mantrę Hare Kryszny oraz nauki „świadomości Kryszny” na całym świecie. Jak podaje wiele źródeł dzięki niemu ta religia znana jest na całym świecie. Napisał kilka książek, w których przedstawił jej założenia. Omawiana dziś przeze mnie jest jedną z nich. Treść ma fabułę. Oto Ajamila leży na łożu śmierci. Prowadził grzeszne życie. Nie przestrzegał czterech podstawowych zasad Kryszny. Są to: zakaz jedzenia mięsa, ryb i jajek, zakaz uprawiania hazardu, środków odurzających i używek oraz nielegalny seks.
I ile trzy pierwsze są doskonale rozumiane, to ostatni może u współczesnego człowieka z cywilizacji zachodniej wzbudzić nawet uśmiech. Kryszna bowiem zezwala na współżycie jedynie wówczas, kiedy jego celem jest spłodzenie potomstwa. Wszelkie inne cielesne zabawy, w celu uzyskania na przykład przyjemności, są nielegalne, zakazane i potępiane. Ale… jeśli w obliczu śmierci zaczniesz intonować święte imię boskie, może cię ono ocalić.
Oto do grzesznego Ajamila przybywają Yamaduci, pomocnicy Yamarajy, pana śmierci. To są ci źli. Chcą wywlec duszę i zabrać do swej krainy. Lecz nagle przybywają ci dobrzy – Visnuduci i mówią „Stop’. Umierający w ostatniej chwili żywota wypowiedział zaintonował święte imię Kryszny. To wystarczyło, by ocalał, a dla autora książki jest punktem wyjścia do omówienia zasad religii. Intonowanie boskiego imienia likwiduje grzechy i prowadzi ku … lepszemu światowi poprzez reinkarancję. Bo nie wiem jak inaczej to nazwać.
Oczywiście nie będę wyjaśniała ani streszczała. Kto chce to przeczyta. Kiedy jednak spotkacie na swej drodze radosnych ludzi z bębenkiem śpiewających słynne „Hare Kryszna” pamiętajcie, że poprzez ten śpiew ludzie chcą dostąpić najwyższych łask. Mandra ma im w tym pomóc.
Piękne strofy! Zachwycasz... Pozdrawiam :)
Dziękuję 🧡
Lubię czytać Twoje wyjątkowe, piękne myśli. Pozdrawiam serdecznie :)
Dziękuję za ciekawy komentarz :))
Nareszcie szczęście to powiedziało :)
Poszedł do Grażyny KS ponieważ chciał poczytać ciekawych recenzji książek :)
Miło Ciebie widzieć i czytać dowcipny smoku :) Pozdrawiam serdecznie :)
Zamiłowanie. :))
_ Mam dość szukania, zapraszam - powiedziało szczęście. :))
Był u Grażyny KS od kiedy zasłaniasz okna. ;)
Zamykanie oczu nic nie da, nie warto też regulować odbiorników. Już taki yestem. :P Zimny smok.:D
Piękny wiersz. Razem... każda droga staje się lepsza, łatwa, bardziej prosta... Pozdrawiam :)
😁
U mnie wtedy jest....