Żyłam sobie w PRL – u (29)
Żyłam sobie w PRL – u (29)
Armia (1)
We wrześniu 1981 roku mój brat otrzymał bilet do wojska. Normalna sprawa. Taki jesienny pobór. Dwuletnia zasadnicza służba wojskowa była obowiązkowa dla każdego faceta. Większość chciała się z niej „zwolnić” starając się o kategorię C, D lub E zwaną „do schronu przed kobietami i dziećmi”. Czy ta ostatnia była – nie wiem.
Pobyt w wojsku jedni nazywali wyrokiem, drudzy dziurą w życiorysie, a inni – męską szkołą życia. W każdym razie człowiek znikał na dwa lata ze swego naturalnego środowiska, trafiał do koszar, które stawały się dla niego drugim domem.
Mój brat miał kategorię A, zatem służba mundurowa i koszary były mu pisane. Tradycyjną imprezą w przypadku otrzymania owego biletu było pożegnanie. W domu poborowego zbierali się przyjaciele. Pili. Płakali. Śpiewali piosenki patriotyczne typu „Przyjedź mamo na przysięgę”, „Do woja marsz, do woja”, oraz partyzanckie „Dziś do ciebie przyjść nie mogę”, „Idą leśni, kompas mają z gwiazd”. Obowiązywał repertuar z ówczesnych festiwali piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu.
Rodzice oczywiście wyrazili zgodę na wielkie pijaństwo, pod warunkiem, że o północy gości już w domu nie będzie. Sami udali się na swoją imprezę.
Tak więc impreza się odbyła. Goście o oznaczonej godzinie mieszkanie opuścili. W zlewozmywaku zgromadziliśmy brudne naczynia. Pod taboretami stanęły puste butelki, towar cenny, bo można go było sprzedać. Rodzice wrócili. Wszyscy zasnęliśmy w swoich pokojach.
Pech chciał, że rano ok. dziewiątej zgoniła mnie z łóżka potrzeba fizjologiczna. Kiedy opuszczałam łazienkę, rozległ się dzwonek u drzwi. Wyjrzałam przez dziurkę, czyli tzw. „judasza”. Po drugiej stronie stałą kobieta wieku średniego.
Zaspana, skacowana w koszuli nocnej, otworzyłam.
– Taaakkkk…. – zamruczałam pod nosem.
– Czy tu mieszka ten a ten? – zapytała zupełnie normalnie.
– Taaakkkk …..
– To proszę go poprosić – poprosiła łagodnie.
Zapukałam do pokoju brata.
– Ktooooś … doooo …. ciebie…. wstawaj…
Zaspany, skacowany brat wyszedł w samych slipach.
– Ktoooo…. tam….
Pani spojrzała obojętnie.
– Pan ten a ten?
– Nooooo….
– Ma pan bilet do wojska?
– Nooooo…. naaa jutroooo….
– Jestem z WKU (taki organ zwany Wojskową Komendą Uzupełnień), proszę oddać mi ten bilet. Nie idzie pan do wojska.
Z pokoju rodziców wyszła mama. Zaspana, chyba też skacowana.
– Co się dzieje? – zapytała w miarę normalnie przecierając oczy.
– Pani przyszła po bilet. Mówi, że nie idę do wojska – oznajmił brat.
– I bardzo dobrze. Oddaj i wracajcie do łóżka. Niedziela jest. Spać trzeba. – odezwał się z pokoju skacowany tato.
Brat poszedł do pokoju. Z portfela wyciągną kawałek papieru.
– A to nie jest jakiś numer kumpli? – upewniał się.
– Nie, proszę jutro przyjść do WKU, to dowie się pan więcej. Dziś zbieramy bilety od ludzi, którzy jutro mieli stawić się w jednostkach.
Pani powiedziała jeszcze „do widzenia” i poszła sobie. Rodzice ponownie zamknęli się w pokoju. Brat usiadł na taborecie w kuchni. Spojrzał na stertę brudnych naczyń. Potem na rząd pustych butelek pod kolejnymi taboretami.
– Cholera, tyle gorzały poszło na marne….
Dziwne czasy….
Sprawa wkrótce się wyjaśniła. Oto osiemnastego października Rada Ministrów przedłużyła o 2 miesiące służbę wojskową żołnierzy wojsk lądowych, którzy kończyli drugi rok służby. Mówiąc normalnie – stary rocznik do domu nie wrócił i został w koszarach, w związku z czym zabrakło miejsca na nowy rocznik.
Stary rocznik wył i płakał. Nowy pił z radości. Przynajmniej do osiemnastego grudnia miał spokój. Liczył również na to, że przed świętami nikt nie będzie miał czasu na zajmowanie się młodymi żołnierzami. Odpowiednie służby zajmą się sprzątaniem koszar po starych żołnierzach. Zagrożenie zasadniczą służbą wojskową nadejdzie w styczniu. A do tego czasu wiele się jeszcze może wydarzyć.
Autorem powieść - fragmenty "Żyłam sobie w PRL - u (29)" – jest Grazyna KS. Wszelkie prawa autorskie do powieść - fragmenty należą do autora. Kopiowanie, rozpowszechnianie, publikowanie lub jakiekolwiek wykorzystanie utworu w całości lub w części, bez uprzedniej pisemnej zgody autora, jest zabronione. Niniejszy utwór został opublikowany na portalu poezja-proza.pl w celu promocji twórczości autora oraz dla bezpłatnej lektury czytelników. Zachęcamy do zapoznania się z innymi publikacjami portalu, takimi jak wiersze, haiku, opowiadania, dzienniki, listy, recenzje, oraz myśli autorów.