Królestwo z tego świata, Eksplozja w katedrze
Eksplozja
Znacie literaturę kubańską? Ja nie. To znaczy nie znałam, póki nie przeczytałam dwóch powieści Alejo Carpentiera „Królestwo z tego świata” oraz „Eksplozja w katedrze”. Obie znalazły się w jednej książce Wydawnictwa Literackiego z 1986 roku.
Pierwsza opowieść liczy 105 stron. Jej treścią są losy niewolnika z Afryki, żyjącego na Haiti na przełomie XVIII/XIX wieku. Nie da się ukryć, opowieść jest magiczna, pełna tajemniczości, znaków zapytania. Twórczość kubańskiego pisarza określa się terminem „realizm magiczny”. Taka właśnie jest ta opowieść. Być może w naszej świadomości Haiti też jest tak postrzegane? Magia voodoo kojarzy się na pewno z tą wyspą. Kojarzy się raczej negatywnie, z obrzędami opętania, wpadania w trans. Tymczasem w omawianym tekście mamy inny obraz owej rzeczywistości. Ma właśnie więcej z magii niż opętania, kojarzonego przez nas ze złymi duchami.
Jako ciekawostkę należy przypomnieć, że mniej więcej w tym samym czasie, kiedy rozgrywa się akcja utworu Carpentiera , na Haiti przybywają oddziały Legionów Polskich i przywożą ze sobą obraz Czarnej Madonny. „Ten wizerunek został na zawsze zaadoptowany do religii Vodou jako reprezentacja Loa Erzulie Dantor, czyli kobiecego ducha wojny. Dantor jest postrzegana jako matka rewolucji haitańskiej. (…) Po dziś dzień, Czarna Madonna z Częstochowy (jak i jej różne wersje czy kopie) znajduje się na wszystkich ołtarzach Vodou jako reprezentacja Erzulie Dantor” – pisze Wikipedia. Chyba trzeba jej wierzyć…
Druga powieść jest tekstem obszerniejszym, liczy ponad trzysta stron. Akcja również obejmuje Karaiby, tym razem skupia się na wydarzeniach w Gwadelupie i Gujanie Francuskiej oraz we Francji, w czasach Rewolucji Francuskiej. Bohaterem jest historyczna postać Wiktor Hugues, namiestnik Francji w wymienionych krajach. Jego losy obserwujemy przez pryzmat trójki rodzeństwa, które świadomie lub też nie, ociera się o życiorys kontrowersyjnej postaci.
A jaka jest owa proza kubańska? Na pewno trudna. Opowieści pisane są praktycznie bezdialogowo. Nie usłyszymy słów bohaterów. Wszystko spoczywa w rękach narratora. To on prowadzi nas przez dawny świat Ameryki Łacińskiej. I czyni to bardzo dobrze. Tekstów nie da się czytać tak od razu, wszystkiego. Tego typu literaturę trzeba smakować, delektować się każdą stroną. Dziś przeczytam dziesięć stron, ale jutro tylko jedną… Tu wszystko ma znaczenie. Tu wszystko ma właściwe miejsce. Akcja oczywiście jest istotna, ale nie do końca. Najważniejsze są postawy ludzkie wobec rzeczywistości, w której przyszło żyć, a której się nie wybierało.
Twórczość Carpentiera odbierana jest wyjątkowo pozytywnie, jak na stopień jej trudności w odbiorze. To cenne zjawisko. Potrafimy czytać również prozę wymagającą od nas zaangażowania i myślenia przy sylabizowaniu wyrazów…
Czas nie czeka... pędzi jak szalony... Pozdrawiam ciepło smoka... :)
🙂
Bywa, że chodzi krętymi drogami :)
Dziękuję Smoku! Wszystkiego dobrego życzę :)
Mijają noce i dnie, wieczory bez poranków czas ciągle płynie nie robi sobie przystanków starczyła tylko mała chwilka żeby Kapturek…
Smok też zagląda. Lubi ją taką, w samej ciszy...
Ono dość nieśmiałe jest i słabo zorganizowane w czasie. :))
Wiemy, wiemy też,że jak już nasyci oczy, to czyta też ciekawe recenzje. :))
Dobrze,że mnie nie widać, nikt nie reaguje torsjami, ani innymi dolegliwościami. A przecieź nie wszystko można zrzucić na ciążę Miłego…
Piękny, jak wszystkie Twoje wiersze. Całe życie czegoś się uczymy... Pozdrawiam :)
Piękne strofy! Zachwycasz... Pozdrawiam :)
Dziękuję 🧡
Lubię czytać Twoje wyjątkowe, piękne myśli. Pozdrawiam serdecznie :)
Dziękuję za ciekawy komentarz :))