Szpieg w PRL – u
Szpieg w PRL – u
Poprzednią książkę Gertrudy R. Sławek (czyli spółki autorskiej Jerzego Bojarskiego i Romana Jarosińskiego) wychwaliłam, pochwaliłam i zachwalałam. Był to pełnokrwisty kryminał na miarę powieści kieszonkowych w PRL-u, doskonały do czytania w pociągu, który wówczas stukał jadąc po torach, gwizdał przy każdym przejeździe i w ogóle był super. Teraz dotarła do mnie kolejna pozycja duetu – „Portret bez twarzy”. I trochę mi tak głupio, bo muszę się trochę pośmiać.
Opowieść porusza bowiem temat, który zawsze wywoływał u mnie „banana” na twarzy. Szpiegostwo. Oczywiście, macie rację. Taki Hans Kloss też szpiegował. O Jamesie Bondzie nie wspomnę…zaraz, zaraz… chyba jednak wspomnę. Jeśli 007 nie ścigał wyimaginowanych przestępców w stylu doktora No, to inwigilował największego swego wroga czyli ZSRR. W jednym z filmów to nawet jakąś maszynę, deszyfrującą chyba (i nie była to enigma) jakaś Rosjanka wyniosła z ambasady i mu dała. Jednym słowem, Zachód, nazywany przez pewien czas Zgniłym Zachodem, bez nowoczesnej technologii socjalistyczno – komunistycznej obejść się nie mógł. Z tego tez powodu każda tematyka szpiegowska nawiązująca do dawnych czasów, rozśmiesza mnie. Bo według propagandy owego zachodu (tym razem przez małe z) w krajach demoludu panował smród, brud i ubóstwo, a na półkach stał tylko ocet.
Wróćmy do omawianej książki. Treść tradycyjna. Obcy wywiad werbuje do współpracy młodą Polkę. Ta dostaje zadanie przekraczające jej możliwości – musi oczarować i uwieść inżyniera – naukowca. Facet konstruuje urządzenie, bez którego technika nawet w Berlinie Zachodnim nie ruszy z posad. Oczywiście robi to w Polsce, już w epoce octu (książka wydana w 1979) i pustych sklepów rzeźniczych. Ma siłę ten polski ocet, wegetarianizm też swoje robi. Niestety, facet jest brzydki i zadanie jest praktycznie nie do wykonania. Dziewczyna woli przystojnych. Ale akcja jakoś powoli się toczy. Tak jak te pociągi w PRL-u. W końcu jest długo oczekiwany trup. Wszak książka wydana w serii kryminalnej „Labirynt” więc ktoś umrzeć musi. Oczywiście pojawia się dzielny milicjant, który we współpracy z innymi dzielnymi, mordercę ujmuje i zatrzymuje. Morderca też pokazuje się być agentem, który szpiegował i przemycał na Zgniły Zachód bezcenne zdobycze polskiej myśli technicznej, które ten zachód miały ratować.
I dlatego kochani mam „banana” na twarzy. Zastanawiam się, skąd wzięły się u nas opowieści o niezliczonej ilości szpiegów, przemycaniu owej „myśli technicznej” lub unikalnych wyników badawczych. Na prawdę byliśmy aż taką potęgą w epoce panowania socjalizmu? Jeśli tak to brawo my. Jeśli nie, to oznacza, że opowieściami o szpiegowaniu i werbowaniu leczyliśmy własne kompleksy…. No to głosujemy…. Kto za pierwszą opcją, kto za drugą?
amoxicillin for sinusitis amoxicillin for sinusitis
Nie można wysłać tekstu na podany adres. Czyżby był nieaktualny?
amoxicillin reaction guide amoxicillin reaction guide
Piękna korespondencja... Pozdrawiam :)
pneumonia fever pneumonia fever
penicillin allergy false positives penicillin allergy false positives
otitis media key information otitis media key information
amoxicillin interaction with probiotics amoxicillin interaction with probiotics
bronchitis complications bronchitis complications
augmentin vs amoxicillin safety augmentin vs amoxicillin safety
augmentin clinical facts augmentin clinical facts
... taki sam... tak i nie :) zawsze coś się zmienia... Pozdrawiam miło.
amoxicillin general information amoxicillin general information
Masz rację. Proza życia.. Dzień za dniem taki sam.. Ale cóż,tak już jest. Pozdrawiam serdecznie.