WYBÓR
WYBÓR
wyjście z tego syfu nie zaczyna się od wielkich deklaracji
zaczyna się od jednej cholernie trudnej decyzji
dzisiaj nie
odplunąć tę gorycz i pozwolić sobie na to
żeby bolało na trzeźwo
bo ból przynajmniej prowadzi do jakiegoś brzegu
współczesna twórczość literacka w świetle historii
WARTA
Ty która stoisz na warcie
jak mogiły naszych najbliższych.
Ty która kolorami tęczy się mienisz.
Zamknęłaś mnie w czterech ścianach
z dala od wigoru dnia.
Ślizgasz się po języku
do gardła wpływasz
Jakże kochana i znienawidzona.
Robisz ze mną co chcesz.
Upadlam się , na kolana padam
tarzam się we własnych wymiocinach
wołam do Ciebie -”puść”
Lecz ty dalej królujesz nade mną
Szepczesz
„ weź mnie jeszcze i jeszcze
do tańca we dwoje „
O co kaman (come)?
Kiedyś napisałam recenzję książki, która była o niczym. Potem trafiłam na książkę, która była nie wiadomo o czym. Nie podam ich tytułów, żeby nie reklamować tego, co moim zdaniem poniżej poziomu wodorostów. Staram się tego typu literatury unikać, ale nigdy nie wiadomo na co się trafi. Czasami coś, co się kiepsko zaczyna, potem się rozkręca. Zatem, żeby coś o książce powiedzieć, trzeba ją przeczytać. A jeśli do tego jest cienka, to ryzyko niewielkie. Ot, dwie , trzy godziny wyjęte z życiorysu.
Wiecie już do czego zmierzam. Do tekstu, któremu owe godziny poświęciłam. „Apokalipso” – Max Cegielski, 170 stron, format bliski kieszonkowemu, reklama na tylnej okładce oczywiście zachęcająca. Niby ma być o miłości, niby o Warszawie.
Zaczyna się niewinnie. Od ślubu. Kościelnego. Akurat nie jest to takie oczywiste, bo młodzi biorą go ze względu na tradycję i rodziców. Potem mamy rodzinne spotkanie, ale nie jest to wesele. Wszystko też tradycyjne. Jednak bohaterom opowieści owa tradycja nie odpowiada. A potem ponoć ma być trójkąt, taki miłosny. Nie, nie żeby od razu we trójkę razem. Ten trójkąt ma być też tradycyjny i chyba tym razem wszystkim odpowiada. A potem to już nie wiem, o czym to jest. Jakaś agencja reklamowa, jakiś produkt, który sprzedać trzeba i trzeba wymyślić jak go sprzedać. Potem ktoś śpiewa. A wszystko dzieje się w Warszawie.
Parę miesięcy temu byłam w stolicy. Na meczu koszykówki. Całe trzy dni, bo zatrzymałam się u koleżanki na ploty. Nawet na spacerze byłam. Stolica jak stolica. Ciągle taka sama. Tymczasem w tekście Cegielskiego w Warszawie roi się od korporacji, urzędasów, ćpunów i innego badziewia, zwanego ludzkim. Brrrr…. Taki od takiego korpo dzień zaczyna od porządnego kielicha podejrzanego płynu lub ścieżki nie mniej podejrzanego towaru. Potem siada za fajerę i jedzie. O dziwo, dojeżdża do celu. Potem udaje, że pracuje, bo pracują za niego inni, podczas gdy on ponownie pije i wciąga.
Niedawno po raz drugi obejrzałam film „American psycho” nakręcony na podstawie powieści Breta Eastona Ellisa z 1991 roku. Film niezwykły, przerażający i ciekawy jednocześnie, analizujący postawę człowieka wobec rzeczywistości i jej wpływ na kształtowanie obrazu samego siebie.
Jaki ma to związek z omawianą książką? Pozornie jest podobnie. I tam i tu mamy do czynienia z wizją, ze stanem umysłu, który nas samych może przerazić. Jednak jest wielka różnica między słynnym filmem a kiepską mini powieścią. Tej drugiej zupełnie nie czuję. Ot, jakby ktoś używał kiepskiego alkoholu i takowych samych narkotyków, w przeciwieństwie do innego, tego od luksusowych środków uzależniających.
Aha, część z Was nie wie, o czym właściwie jest ta recenzja…. Ja nie wiem, o czym była książka, o której piszę.
more at clindamedx.com more at clindamedx.com
SemaGLP product overview SemaGLP product overview
😊
Przeczytałam też od końca do początku - pięknie się uzupełnia 👋
Dziękuję🧡 Pozdrowienia 👋
Dzisiaj sobota i świeci piękne słońce, więc dajmy jej szansę. Pozdrowienia 👋
tadalafil exposure over time tadalafil exposure over time
read about online tadalafil access read about online tadalafil access
Piękna myśl/wiersz :) Pozdrawiam serdecznie.
Myślałam podobnie, jak m.M, że to byłoby nadużycie wpisywanie swoich przemyśleń w kategorię wierszy. Pozdrawiam :)
tadalafil ED information tadalafil ED information
Swoich przemyśleń, nie traktowałam nigdy jako wierszy, bo uznałam, że to spore nadużycie, chociaż forma zapisu może na to wskazywać.…
Piękny tekst. Piękna muzyka Szeptuchy. Miałam okazję zobaczyć i usłyszeć zespół na żywo. Są cudowni.
Miło Ciebie widzieć i czytać... Pozdrawiam :)