Miniatura miłosna
Miniatura miłosna
Któż dziś zna, a przede wszystkim czyta utwory Iwana Turgieniewa? Proszę o podnoszenie rąk do góry…. Ktoś podniósł? Brawo! To zapewne koneser sztuki literackiej, bo taki przeciętny czytelnik pewnie zapyta, a kto to jest ten Turgieniew, pachnie z rosyjska, a to, co ze wschodu to ostatnio be…. Z literaturą stało się to już dawno.
Kiedy w szkołach obowiązkowym językiem obcym był rosyjski, za moich czasów oczywiście, uczyliśmy się o wielkich pisarzach „rosyjskich i radzieckich”. W oryginale czytaliśmy niewielkie fragmenty z Tołstoja, Dostojewskiego i oczywiście Szołochowa. Turgieniew też się przewijał. Potem bratni Związek Radziecki się rozpadł, a społeczeństwo wyżyło się na literaturze, filmie i w ogóle kulturze znad Wołgi. Radzieckie produkcyjniaki zlały się z wielkimi dziełami. Cudem ostał się Tołstoj i Dostojewski. Z naszym dzisiejszym autorem było już nieco gorzej. Tymczasem jest on twórcą rosyjskiej powieści psychologicznej. Jego utwory akurat do najłatwiejszych nie należą. Mówią, że przebił go Dostojewski, ja bym podyskutowała…
Zatem przejdźmy do tej twórczości na podstawie niewielkiej opowieści, wydanej w 1968 roku w serii „Koliber” – „Pierwsza miłość”.
O pierwszej miłości pisali chyba wszyscy literaci. Ma ona w sobie coś ciepłego, chociaż spokojna nie jest. Pierwsze porywy serca z reguły wypełniają rozterki i tragedie na miarę nastoletniego życia. Tym razem opowieść o swym pierwszym porywie snuje mężczyzna dojrzały. Wydawać by się mogło, iż patrzy na wszystko z dystansem czasu. A jednak nie potrafi obiektywnie ocenić sytuacji sprzed lat. Bo dystansu do pierwszego ważnego uczucia nie ma. Ono nadal tkwi w człowieku. Nadal jest ciepłe i niespokojne. Nieustannie niepokoi. Przyprawia serce o drżenie i kołatanie. I chociaż wypadałoby potępić tych, co zawsze taką miłość niszczą, bohater naszej opowieści tego nie czyni. „I pamiętam, że wtedy, przy łożu tej ubogiej staruszki, ogarnął mnie lęk o Zinaidę i zapragnąłem pomodlić się za nią, za ojca i za siebie.” – kończy swą opowieść.
Są tacy, którzy porównują „Białe noce” Dostojewskiego z tym opowiadaniem i wskazują „Białe…” jako utwór lepszy. Jak zwykle w takich przypadkach sprawa do dyskusji. Mnie bardziej do gustu przypadła „Pierwsza miłość”. Jest bardziej prawdziwa, naturalna, pokazuje rozterki młodego chłopaka w sposób bardziej współczesny, nie tylko dla czasów, w których powstawała. Jest bardziej bliższa współczesnemu człowiekowi. Ma oczywiście dużo z epoki romantyzmu, ale również zahacza o ideały pozytywizmu, a tę epokę literacką bardzo sobie cenię.
Sięgajmy zatem od czasu do czasu do literatury lat minionych. Nawet jeśli jest to literatura rosyjska…
more at clindamedx.com more at clindamedx.com
SemaGLP product overview SemaGLP product overview
😊
Przeczytałam też od końca do początku - pięknie się uzupełnia 👋
Dziękuję🧡 Pozdrowienia 👋
Dzisiaj sobota i świeci piękne słońce, więc dajmy jej szansę. Pozdrowienia 👋
tadalafil exposure over time tadalafil exposure over time
read about online tadalafil access read about online tadalafil access
Piękna myśl/wiersz :) Pozdrawiam serdecznie.
Myślałam podobnie, jak m.M, że to byłoby nadużycie wpisywanie swoich przemyśleń w kategorię wierszy. Pozdrawiam :)
tadalafil ED information tadalafil ED information
Swoich przemyśleń, nie traktowałam nigdy jako wierszy, bo uznałam, że to spore nadużycie, chociaż forma zapisu może na to wskazywać.…
Piękny tekst. Piękna muzyka Szeptuchy. Miałam okazję zobaczyć i usłyszeć zespół na żywo. Są cudowni.
Miło Ciebie widzieć i czytać... Pozdrawiam :)