Kategoria: 1. Poezja

3

lęk oczu… niepokój ust

kładzie słowo cień na zdanie

przym­knięcie oczu ujawnia
że widzisz coś jeszcze

uśmie­chem wy­powie­dziane
mil­cze­nie tych słów
uno­si żal

gdy le­ci anioł
dob­rze wie
iż za­bolą
końcówki skrzy­deł

wśród morza łez Boga
które ma nad światem
widzę te które ma na­de mną

bo jak roz­kwi­tać
tak również gasnąć
można

przy swoim szczęściu

i… jestem

trzecim
gwoździem
w sto­pach Zba­wiciela

❤️
10
👍
0
⭐
0
💡
5
❗
4
📖
6
2

HAiKU

Chłod­ne poranki
Stygną gorączki la­ta –
Je­sień usypia

W pro­mieniach nieba
We­lon liści rozkłada –
Za­sypia ziemia

Gorące stro­ny
Płoną ko­lorem liści –
Miłość jesieni

Liście we włosach
Snu­je się piękna pa­ni –
Prze­nika jesień

❤️
7
👍
0
⭐
0
💡
5
❗
4
📖
4
spojrzenie | niemy00 3

spojrzenie

głodnych kamieni
nie ucz latać

ka­mienie w locie
próbują
naśla­dować anioły

anioły w locie
próbują
złapać oddech

raz jeszcze

by powiedzieć
kocham

❤️
18
👍
0
⭐
0
💡
4
❗
5
📖
11
Zawieruszony London | bell 2

Zawieruszony London

Zawieruszony London

Byłam bardzo zdziwiona, kiedy utwór Jacka Londona „Bellew Zawierucha” znalazłam w zestawie literatury dla dzieci i młodzieży. Czy to możliwe? Małolaty i London? Możliwe. W zakamarkach pamięci odnalazłam moją fascynacje utworami „Zew krwi” i „Biały kieł”. Rzeczywiście byłam wtedy w podstawówce… „Bellew…” to książka tego samego typu.
Tematyka ze starych czasów – gorączka złota nad rzeką Klondike w Jukonie w Kanadzie na przełomie XIX/XX wieku. Poszukiwacze, głównie przybysze ze Stanów Zjednoczonych, ruszają szturmem po bogactwo. Wykopują złotodajny piasek, czasami trafiają im się samorodki. Do tego przeżywają masę przygód. Nie zawsze zakończonych pozytywnie. Niektórzy zamarzają na szlaku. Inni kończą życie w prowizorycznych chatach, wybudowanych nad wodą, w której miał być ukryty skarb w postaci drogocennego metalu. Tu płaci się złotem, a najczęściej workami piasku. Tu najcenniejszą rzeczą mogą być w pewnym momencie jajka, bo czyż kury uchowają się w miejscu, gdzie bywa, jeśli wierzyć Londonowi, minus siedemdziesiąt stopni. Tu okazuje się, kto jest facetem na miarę zbliżającego się dwudziestego wieku. Ale można też być, mówić językiem dzisiejszym, kobieta z jajami i nie o kurze jajka tu chodzi.
Świat opisywany przez Londona to świat ludzi odważnych i zdrowych, pragnących za wszelką cenę zdobyć bogactwo. Każdy z bohaterów opowieści walczy z własnymi słabościami, ale również pomaga innym. Stać go bowiem na humanitaryzm. Najczęściej jednak myśli o wyeliminowaniu konkurencji. Na szczęście nie fizycznie. Zrobić dobry interes, wykiwać kogoś w tychże interesach, zająć lepszą działkę do wydobywania kruszcu – to jest norma.
W sumie więc brniemy w prozie Londona przez nieobcy nam mentalnie świat. Czym zatem zachwycał ongiś młode pokolenie? Na pewno egzotyką. Marzenia o majątku nie są obce żadnemu pokoleniu. A zdobycie go brnąc przez śnieg, mróz, zmarznięte potoki i jeziora, pachnie przygodą i sprawdzeniem własnych możliwości. Nie możemy zrobić tego sami, zatem niech uczyni to pisarz. Wszak czytanie książek to przeniesienie się w inny świat…
I tak moglibyśmy pisać sobie o tej mniej znany powieści Londona, pisać i pisać. Kiedyś zachwycał. Mnie też. Dziś przeczytałam i westchnęłam. „Bellew Zawierucha” chyba nie wytrzymał próby czasu. To, co kiedyś stanowiło o sile tej prozy, dziś jest okazem muzealnym. Można go oglądać, ba, nawet podziwiać, ale emocji już nie wywołuje. Akcja wydaje się zbyt powolna, opisy zbyt szczegółowe, a bohaterowie – archaiczni. Jednak tak jak każda książka z dawnych lat, ta też powinna mieć swoje stałe miejsce w historii literatury. Kiedy powstawała, była bowiem powieścią współczesną. A te zawsze mają w sobie wartość historyczną. Potraktujmy zatem ten utwór Londona jak element historii. Przeczytajcie dzieci, tak kiedyś było na Dalekiej Północy…

❤️
4
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

złoty listopad

groby wypełnia ciepło antycznych wnętrz
bliski sercom zgiełk
śpiew wiosny

zegar przysypia w bujanym fotelu
a w ogniu tańczą cienie

dawnych ludzi

❤️
5
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
0

ulotność

miejsca po wygasłych słowach
zimne jak szkielety

kwiatów
puste kielichy
na artystycznej kartce do przeszłości
cierpniemy

linijka
po linijce
unosząc się piórem

z głowy

❤️
4
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
2
0

Mistrz

W zaułku Świętego Tomasza,
gdzie „Camelot” kusi gęstą czekoladą,
siedział “król” przy okrągłym stoliku,
na dębowym, twardym tronie.

Srebrne włosy opadały na czoło,
jakby same chciały dodać powagi.
W zmarszczkach migotało światło —
reflektor spóźnionej sławy.

Przed nim — pusta filiżanka.
A jednak pił z niej gorycz wspomnień.
Spojrzał na mnie oczami chłopca,
który dawno zjadł ostatnie ciastko.

Wtedy dostrzegł swoje wiersze w moich dłoniach
i cofnął się nagle do dni i nocy,
gdy słowa rodziły się w gorączce
a każdy wers był okrętem,
który miał nigdy nie zatonąć.

Przez sekundę był młody i nieśmiertelny,
potem westchnął teatralnie:
„A miałem umrzeć, nim starość mnie znajdzie.”
Złożył autograf z miną,
jakby sprzedawał bilet do własnej biografii.

Uśmiechnął się naprawdę —
nie jak aktor, lecz jak człowiek,
który właśnie wygrał małą bitwę z czasem.

*”Camelot” – krakowska kawiarnia

❤️
5
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
0

Natura

Nie badam granic świata,
by poznać swoją siłę.
Moja pamięć jest starsza niż drzewa –
jest pamięcią skały.

Nie jestem echem —
jestem wibracją ziemi,
wstrząsem, który rozsadza ciszę.

Kto zechce mnie złamać,
pozna siłę korzeni.
Sięgają głębiej
niż strach
niż chciwość
niż śmierć

Nie proszę o miejsce —
sama je tworzę.
Moja obecność nie zna odwrotu –
twarda jak diament –
a pulsuje życiem.

Nie jestem kwiatem
który trzeba chronić,
lecz ziemią,
która pochłania
i rodzi jednocześnie,
która nie oddaje tego,
co w niej rośnie.

Nie jestem ciszą przed burzą –
jestem burzą,
która nie potrzebuje zgody nieba.

Nie pytaj już, czy przetrwam.
Ja trwam.
Zawsze jestem początkiem.

❤️
9
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
3
📖
3
– 1 – 61 – 62 – 63 – 64 – 65 – 66 – 67 – 96 –