Kategoria: 1. Poezja

7

Porzucenia i powroty

Czasem robi się błąd nie dlatego, że się porzuca, ale dlatego, że się wraca.
xxx
Powrót serca

Myślałam: wrócę, będzie lżej,
że czas uleczył to, co złe.
Lecz serce głupie wierzyć chce,
że w nocy można znaleźć dzień.

Paradoks powrotu

Błąd nie tkwi w ostatnim rozstaniu
lecz w chęci powrotu , w staraniu.
Nie każdy, kto wraca się zmienia,
czas nie zapomina cierpienia.

Recykling uczuć

Zebraliśmy resztki dawnych wzruszeń,
by tchnąć w nie życie — jeszcze raz.
Lecz żar, co raz już się dopalił,
nie ogrzeje więcej nas.

xxxxxx

Nie każdy powrót jest mądrością.
Czasem to tylko błąd ubrany w nadzieję.

❤️
4
👍
2
⭐
0
💡
0
❗
1
📖
1
Bez cienia | gl 1

Bez cienia

Bez cienia

Z prozą amerykańską mi nie po drodze. Hemingwaya kocham i na tym koniec. Nie rozumiem, nie kumam amerykańskiego stylu życia. A tym samym nie dociera do mnie tamtejsza proza. W przeciwieństwie do kinematografii. Tak już mam. Zatem do książki „Głos naszego cienia” Jonathana Carrolla podeszłam z rezerwą. Przeczytałam ją. Potem o niej poczytałam. I jak to się często zdarza, jestem w opozycji do większości czytelników.
Najtrafniejszą opinią był zapis, iż proza amerykańskiego pisarza, zamieszkałego w Wiedniu, jest pomieszaniem gatunków. Z tym się zgadzam. Poszukując odpowiedniej formy do wyrażania treści, pisarze wybierają, mieszają, kombinują. Różne utwory z tego powstają. Czy udane, czy nie – rzecz gustu. Czy u Carrolla rzeczywistość miesza się z magią, fantasy i światem drugim, jak twierdzą krytycy? Tu miałabym wątpliwości.
Opinie o książce czytam zawsze po jej przeczytaniu, kiedy mam już jako takie własne zdanie. Magii i fantasy w omawianej książce nie znalazłam. Znalazłam natomiast dość głęboką charakterystykę psychologiczną głównego bohatera. I dla mnie jest to powieść psychologiczna.
Najpierw dzieciństwo, które nas kształtuje. Jego też ukształtowało. Zwłaszcza wielka trauma z powodu śmierci. Czy przyłożył do niej rękę? Czy pomógł mrocznemu kosiarzowi w unicestwieniu życia? Na to pytanie bohater próbuje odpowiedzieć sobie przez całe swoje życie. Jak to bywa, nie uzyskuje jednoznacznej odpowiedzi. Mota się więc między faktami. A te też są różne.
Potem spotyka ludzi, ciekawych ludzi. Nie, nie są z pogranicza światów. Są po prostu ekscentryczni. Przyjmują go do swego świata, bo on też nie jest taki jak wszyscy. Tworzą udaną trójkę. Potem ponownie przychodzi śmierć. Czy to coś dziwnego? Umieranie jest częścią życia – jak powiedziała mama Forresta Gumpa. A pojawiające się po niej zjawy? Czyż widok naszych zmarłych nie odbywa się przede wszystkim „przed oczami duszy mojej” (tym razem Szekspir).
Według mnie mamy w utworze Carrolla typowe zjawiska psychiczne, psychologiczne, które są obecne w życiu każdego człowieka. Nie dorabiajmy zatem ideologii Hogwartu do spraw czysto ziemskich. Głosy z zaświatów często słyszymy.
Ogólnie książka do gustu mi nie przypadła, chociaż nie można odmówić jej wartości powiedzmy, moralnych. Chwilami pogodna. Chwilami trudna. Bohater czasami niezrozumiały. A czasami aż za prosty w swym działaniu. Na tylnej okładce oczywiście krótka recenzja. Mowa w niej o śmieszności. Nie znalazłam niczego, co byłoby humorystyczne. Mowa o seksie. Wiadomo, tak gdzie ludzie, tam seks. Oczywistość od początku świata. Czułość i smutek….tak, nie zaprzeczam, jest.
Ogólnie rzecz biorąc, taka jak większość prozy amerykańskiej, ta nie przypadła mi do gustu. Co oczywiście nie oznacza, że jest zła. I tyle na dziś.

❤️
2
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Nie zamarznie

Nie potrzebują jej miłości, nie dostrzegą wiary.
Przyjaźni nie przyjęli, zabliźnili jej twarz.
Piekło, po którym stąpa, zgotowali sami — a ona
o gorącej twarzy patrzy rozżarzonymi oczami.

Nie potknie się o kamień, stóp nie zrani, nie oparzy —
kamienne węgle tlą się.

Nie zamarznie, lecz pochłonie.

25.10.2025 r.

/wiersz wolny refleksyjno–symboliczny / poezja duchowa/

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Bóg jest miłością

Bóg jest miłością, dobrocią, przebaczeniem.
Każdemu z nas dał wolną wolę,
by żaden człowiek jej nie zabierał.

On pragnie, by każdy z nas podążał swoją drogą.
Skoro każdy opuścić ma ojca i matkę,
to czyż i znajomych nie powinien opuścić?

A jakże —

Nie po to dał nam wolność,
byśmy byli posłuszni tłumowi,
lecz byśmy słuchali szeptu,
którym On mówi w głębi duszy.

Bóg daje wolność i szansę,
a inni powinni to uszanować —
aby pokazać, że Jego wola dziać ma się,
a Jego wolą jest nasza wolność.

25.10.2025 r.
/wiersz wolny refleksyjny —
refleksja nad wolnością człowieka jako darem Boga,
wezwanie do jej poszanowania przez innych/

❤️
4
👍
1
⭐
1
💡
0
❗
0
📖
0
0

Ćwierć wieku ciszy

Twój kumpel nadal grzebie.
Dawno umarłeś, on wciąż cię szuka.
Może nie lubi kobiet? – sarkazm, jak on,
gryzie powietrze.

Pochowano cię dawno temu;
kości przegniły, popiół zmieszał się z ziemią,
a on wciąż nie pogodził się z faktem.

– W złego słowa znaczeniu.

Może to wynik sumienia,
a może jego braku.
Minęło ćwierć wieku –
żywi wciąż grzebią w umarłych.

Pewnie nigdy nie dowiem się, kto cię zabił,
tak samo jak on nie zobaczy twojej ostatniej koszuli.

Irytuje mnie ich egocentryzm,
zrzucanie własnych win,
przysypywanie innych błotem.

Przez lata… ch*j mnie to obchodziło.
Ich popaprane sumienia,
niczym zombie, uganiające się za cieniami.

Groby pomarłych niebawem się otworzą.
Po co im to?

Ich winy i grzechy
przygniotły cmentarz.

22 października 2025
/wiersz wolny, liryka refleksyjno-egzystencjalna z elementami prozy poetyckiej/

❤️
0
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Cisza pamięci

Twoje imię w moich myślach drży,
jak liść, który nie może opaść.
Dawno umarłeś, a pamięć o Tobie
ciągle woła.

Ich słowa krążą wokół innych,
jak cień, który próbuje zakryć własne ręce.
Nie widzą, że prawda płynie w powietrzu,
że milczenie nosi ciężar, którego nie można oszukać.

Ich dłonie — skryte,
pełne lęku i niepokoju —
nie patrzą w oczy.
Czuję ich grzech w oddechu,
w każdym spojrzeniu, w każdym westchnieniu,
w każdym ukrytym słowie.
Próbują ukryć swoje grzechy,

ich oskarżenia wobec innych
są tylko ich mgłą.
Rosną jak ciernie, dogasają na zgliszczach,

i choć groby nie mówią,
słychać ich głos, śmiech
oraz ostatni twój dech.

23.10.2025 r.
/wiersz wolny o strukturze poetyckiej prozy/

❤️

0

👍

0

⭐

0

💡

0

❗

0

📖

0

0

Karolina i brat

Karolina wychowała się w specyficznym społeczeństwie.
Nigdy tego nie chciała. Nie miała wpływu na los.
Od dziecka pragnęła zmiany. Ona — i jej brat Adam.
Szli razem przez życie pomimo gruzu,
pośród niechcianych ludzi, niechciani.

Ten świat był okrutny, jak dla wielu. Może wciąż jest.
Odeszli. On — do innego świata, ona — z gruzowiska.
Żyła za nich dwoje, daleko od nich.
Nigdy nie chciała tam być. I on.
Zawsze pragnęli odejść.
Odeszli. Ona od nich, on — do innego świata.

Wiatr dmuchał w oczy. Szumiało…
Nigdy nie chciała się cofać, nie odwracała się wstecz.
Gonili ją każdego dnia. Stali o krok przed dniem.
Zaprojektowali jej pomnik.

Stała bez słów nad jego grobem. Bez słów.
Rzucali kamieniami. Ich śmiech był echem.
Ten ból ich dwojga nigdy nie zniknie.
Czy zniknie cisza, która skutecznie niszczy?
Bezdech zastanawia się nad każdym rokiem.

Marzyła tylko o ciszy, spokoju, zapomnieniu.
Zniszczyli nawet to. Odebrali bez mała wszystko.

23.10.2025 r.
/Wiersz wolny stojący na granicy pomiędzy poezją a prozą poetycką/

❤️
0
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

wieka

po drugiej stronie lustra
wyrasta świat
ze ściany

coś
przed chwilą jeszcze tu
w następnej nie pozwoli
siebie odnaleźć

jak dusze
– może są rzeczami

❤️

3

👍

1

⭐

0

💡

0

❗

0

📖

0

– 1 – 62 – 63 – 64 – 65 – 66 – 67 – 68 – 96 –