Miłość ukryta pod dłonią
Kolejny raz gaszę światła
Miłość biorę cicho w dłonie
By sił nie traciły moje słowa
I mój świat bez Ciebie nie spłonął
W tych obcych miejscach
Nie znam domów ani nad nimi nieba
Świat jest zimny i bezlitosny
Tak bardzo mi Ciebie w nim potrzeba
Na zatłoczonych odludziach
Gdzie kolejna bitwa
Celnie zadaję ostateczne ciosy
I Twoje imię szepczę jak modlitwę
Rozsypane życia okruchy
Które chciałyby oddychać każdą chwilą
Ciągle błądzę w swoich snach
Żeby chociaż tam odnaleźć miłość
Więc jeśli czasami bez przyczyny się uśmiechniesz
Lub poczujesz ciepły podmuch wiatru
To tylko moja miłość wysunęła się spod dłoni
I przez tą chwilę jest mi łatwiej
Smok ma i tak ciepło ale i te kilodżule przyjmie czule bo gdzieś w sieni słuchać już kroki jesieni
Educational Pharmacology Hub Educational Pharmacology Hub
Alcohol Pharmacodynamics Alcohol Pharmacodynamics
Czas nie czeka... pędzi jak szalony... Pozdrawiam ciepło smoka... :)
🙂
Bywa, że chodzi krętymi drogami :)
Dziękuję Smoku! Wszystkiego dobrego życzę :)
Mijają noce i dnie, wieczory bez poranków czas ciągle płynie nie robi sobie przystanków starczyła tylko mała chwilka żeby Kapturek…
Smok też zagląda. Lubi ją taką, w samej ciszy...
Ono dość nieśmiałe jest i słabo zorganizowane w czasie. :))
Wiemy, wiemy też,że jak już nasyci oczy, to czyta też ciekawe recenzje. :))
Dobrze,że mnie nie widać, nikt nie reaguje torsjami, ani innymi dolegliwościami. A przecieź nie wszystko można zrzucić na ciążę Miłego…
Piękny, jak wszystkie Twoje wiersze. Całe życie czegoś się uczymy... Pozdrawiam :)
Piękne strofy! Zachwycasz... Pozdrawiam :)