Otagowano: wiersze refleksyjne

2

Przemiał

Tynkuję twarz.
Krew na ustach.
Wciskam stopy
w imadła szpilek.
Ruszam w tryby miasta.
Przedzieram się
przez arterie
z betonu.

Nad głową
żelbetonowe szczęki
przeżuwają
resztki nieba.

Domy
z obdartą skórą
odsłaniają blizny murów.

Tłum –
bezimienna masa
miażdży własne cienie.
Mój powolny krok
to dla niej obelga.

Słyszę tylko własne kroki –
jedyny żywy rytm:
Stuk.
Stuk.
Stuk.

❤️
3
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
0

od.waga

światło syci zbiory
wyblakłe u schyłku nocy

obracając w ziarnko
smukłą falę słońca

odbija nas
od okien

❤️
2
👍
0
2
💡
0
1
📖
1
0

krój

drzewo zadomowione w arkadii
pochylone nad drzewem
unoszącym ziemię

wkraczamy w światło
przez sieci splecionych rąk

zrastając bezpowrotnie
z urwanym krzykiem

❤️
0
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
0

Mój wiatr

Nie zbieram już dłonią wiatru,
nie proszę o deszcz,
uczę się patrzeć, jak ptaki odlatują,
choć skrzydła zostają we mnie.

Zazdrość była jak mróz, zostawiła biel,
barwy otuliła swetrem.
Nie podejmuję walki z losem,
on płynie niczym rzeka, mi pozostał brzeg.

Serce, które pękło, stało się jedynie echem.

❤️
0
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
0

śnieg

północ
pozostało tylko światło wygasłych dni
zbieramy je
do oczu jak łzy rozsypane na drodze dookoła słońca
śpiącego jak na dłoni
w księżycowej tęczy
w bladości źrenic
podglądamy nasze sny

❤️

0

👍

2

0

💡

0

0

📖

0

0

szczęście

ołów
w lesie zamrożonych błyskawic
pęka
niczym wiśnia otulona letnim deszczem
na cztery
jak obce serce

❤️

1

👍

0

0

💡

0

0

📖

1

0

równanie

dzień przechodzi na stronę muru

jak negatyw
spalone drzewa
w oknie czuwania

nad końcem
rozpościera się czas
zbyt daleko na zbawienie

❤️

1

👍

1

0

💡

0

0

📖

1

1

uścisk

świat ma puste ręce
z którymi nas zostawia

najgłębszy głos
spał
jak powoli nakręcany zegar

każdy jest innym kolorem
na niespokojnym jeziorze
przychodzisz do mnie po krwi

jej pulsu w mojej dłoni

❤️

2

👍

0

0

💡

0

0

📖

0

15678910