Przemiał
Tynkuję twarz.
Krew na ustach.
Wciskam stopy
w imadła szpilek.
Ruszam w tryby miasta.
Przedzieram się
przez arterie
z betonu.
Nad głową
żelbetonowe szczęki
przeżuwają
resztki nieba.
Domy
z obdartą skórą
odsłaniają blizny murów.
Tłum –
bezimienna masa
miażdży własne cienie.
Mój powolny krok
to dla niej obelga.
Słyszę tylko własne kroki –
jedyny żywy rytm:
Stuk.
Stuk.
Stuk.
Dziękuję 🧡
Lubię czytać Twoje wyjątkowe, piękne myśli. Pozdrawiam serdecznie :)
Dziękuję za ciekawy komentarz :))
Nareszcie szczęście to powiedziało :)
Poszedł do Grażyny KS ponieważ chciał poczytać ciekawych recenzji książek :)
Miło Ciebie widzieć i czytać dowcipny smoku :) Pozdrawiam serdecznie :)
Zamiłowanie. :))
_ Mam dość szukania, zapraszam - powiedziało szczęście. :))
Był u Grażyny KS od kiedy zasłaniasz okna. ;)
Zamykanie oczu nic nie da, nie warto też regulować odbiorników. Już taki yestem. :P Zimny smok.:D
Piękny wiersz. Razem... każda droga staje się lepsza, łatwa, bardziej prosta... Pozdrawiam :)
😁
U mnie wtedy jest....
Słowa proste są najlepsze, najpiękniejsze, najprawdziwsze, są naj... Pozdrawiam :)