Kategoria: 1. Poezja

1

Pod ziemią

Świat wstrzymał oddech
a w piwnicy
zaczęło się lato.

Na dłoni
zamiast zabawki —
pierwszy oddech.

Światło świecy
odcina cień matki
od cienia gruzu.

Pierwszy krzyk
rozrywa powietrze,
które pachnie pyłem.

W ciemności
pulsuje światło,
jeszcze nie wie, że jest kruche.

Dostaje od Boga
betonową
linię życia.

❤️
0
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
Prochybicja | lo 0

Prochybicja

Prochybicja

Nie wiem dlaczego niektórym książkom, które nie wzbudzają mego zainteresowania po przeczytaniu trzydziestu stron, daję szansą, niektórym nie. Te z szansą czytam do końca, pokonując jakże często trudy i znoje. Potem próbuję w nich coś znaleźć, żeby całkowicie autora nie pogrążyć w depresji (zauważyliście, że prawie wszyscy ją mają?), że napisał gniota, kicz lub inne badziewie. Co mną kieruje? Pogoda, ciśnienie, humorki? Jestem przecież kobieta po menopauzie i zmiany nastoju już mnie nie dotyczą… W każdym razie zjawisko to zaczęło mnie niepokoić, bo może wskazywać na jakieś zmiany w mózgu. Niepokój wzrósł po przebrnięciu (bo trudno to nazwać czytaniem) przez książkę Zadie Smith „Łowca autografów”…
Kiedyś pisałam recenzję z książki, co to według mnie była o niczym. Teraz wiedziałam, że powieść jest o czymś, tylko o czym?
Zaczyna się ona od zabrania trzech synków przez ich ojców na walki zapaśnicze. Synkowie są Żydami różnego koloru skóry. Jako że nie przepadam za sportami walki, pomyślałam, iż skrytykuję tatusiów i to będzie punkt zaczepienia. Bo kto prowadza dzieci na pokaz mordobicia? Do tego rozdział zwany prologiem zawierał co kawałek tajemnicze litery. Nie, nie, jakie tajemnicze. To po prostu słynne imię Boga, zapisane w księgach. Ale co ono robi przy tym MMA? Zwłaszcza pisane w języku hebrajskim?
Potem jest historia królowej Wiktorii i ponownie imię boże. A potem synkowie dorastają. Stają się dorosłymi wyznawcami religii mojżeszowej. I jeden z nich jest tytułowym łowcą autografów, ale takim co łowi i sprzedaje. Zupełnie tak jak rybak, który łowi ryby, sam ich nie je, ale robi na nich dobry interes. Alex, bo tak się nazywa ten chiński Żyd (a może trzeba pisać małą literą?) ma jednak obsesję na punkcie autografu gwiazdy filmowej o imieniu Kitty. Rozumiem. Obsesja rzecz ludzka. Mnie też mówią, że mam obsesję na punkcie pewnego klubu sportowego. Zatem książka jest o obsesji?
Im dalej przebijam się przez treść, tym więcej mam przedziwnych skojarzeń. Przypomina mi się nasz swojski serial „Ranczo”. Stary Japycz z ławeczki, grany przez nieżyjącego już świetnego aktora Leona Niemczyka powiedział, że w Ameryce (czytaj – Stanach Zjednoczonych) nie ma alkoholizmu, ale są prochy i dlatego jest prochybicja. I teraz coś zaczyna się zgadzać. Bo jakże inaczej zinterpretować taki tekst….: „Alex odniósł wrażenie, że hotel lekko się pochyla, a jakaś siła wysysa całe powietrze z sali (…) wszyscy obecni zostali wciągnięci przez próżnię, która pojawiła się ze swą świtą przy barze.”
W końcu przy końcu tekstu dochodzę do wniosku, że jest on właśnie o prochach. A te jak wiadomo, różne wizje mają, to znaczy ludzie je łykający, mają. Z prochami jest niebezpiecznie. Niedawno moja koleżanka pomstowała na lekarza, że dał jej na nadciśnienie prochy, po których miała wizje. Okazało się, że takie ja łykam od dwóch lat i wizji nie mam.
Zatem proch prochowi nie równy, tak samo jak pacjent pacjentowi. Dlaczego więc książce dałam szansę? Może to efekt prochów na cukrzycę?

❤️
1
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
1

*******

pod ziemią
nasiono pęka

łodyga drży
lecz wspina się ku górze

liść rozwija się
choć nie wie
czyje dłonie
go dosięgną

kwiat rozchyla płatki
bez pewności
że spotka spojrzenie

korzeń w popiele
zielony oddech
w stronę nieznanego

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

***

Jakbym tu już był
znika mi świat, ścina czas
sierpieniem tych lat

❤️
4
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
2

Retrospekcja

Chodzę w mroku sama i znam dobrze tę drogę,
Gdzie niepokój w korzeniach oplata mi nogi.
Moje kroki – szelest dręczących słów,
Które cisza usypia wśród wilgotnych mchów.

I wiem, że w tobie też tkwi ból
A pod powiekami spoczywa zmęczona miłość.
Że u ciebie też jest to, co we mnie.

Bo kiedy kocham,
To jakbym odchodziła.
I kiedy odchodzę,
To jakbym kochała.
I nie rodzi się nic.
I krwawię, i tkwię,
Jakbyś był mi obcy.
I tęsknię, i wracam,
Jakbyś był mi bliski.

Idę dalej,
choć każdy krok wydaje się już czyjś.

❤️
0
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
1

Wystarczy

 

wrzucony między dwa światy

między snem a rzeczywistością

próbuję odnaleźć miejsce

w którym czekałem na ciebie

życie cale

cokolwiek się dzieje

jestem tylko po to żeby cię kochać

muzyka sfer tunele w czasoprzestrzeni

ucieczki fotonów i róża którą ci przyniosłem

cokolwiek

tak mało znam słów żeby ci powiedzieć

twoja głowa na moim ramieniu

szept i oddech nim zasnę

dla mnie wystarczy że jesteś

 

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
0

Spotkanie nieliryczne

Idziemy milcząc, znajomą ścieżką
kładzie się światło blaskiem na włosach,
srebrzystoświetlnym cieniem układa –
między słowami naszych zabłąkań

Rozsnuwasz wizje przyszłym zdarzeniom,
którym odwaga wyznacza drogę
– ale zwątpienie i mroczna rozpacz
gasi nadzieję, powleka chłodem.

Chcesz wskrzesić bajkę, dawno umarła,
zabrała z sobą skryte marzenia.
Teraz ją wzbudzasz żeby się wdarła,
już nie mam siły niczego zmieniać.

Milczące słowa kończą ten spektakl.
W pamięci ślad twój pewnie zostanie,
jak liść co w ciszy na wodę spada
i znika wolno w gasnącym świetle.

❤️
1
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
Na scenicznych deskach | igor 1

Na scenicznych deskach

Na scenicznych deskach

Chyba pamiętam… „Igoraszki z Melpomeną” Igora Śmiałowskiego zostały wydane po raz pierwszy w 1978. Autor został zaproszony do pierwszego polskiego talk show, czyli „Tele echa” i rozmawiał z prowadzącą program Ireną Dziedzic. Opowiadał tym razem nie o swojej pracy, był znanym aktorem, ale o powstaniu owej książki. Pana Igora jako aktora lubiłam, ale do jego opowieści dotarłam po wielu, wielu latach. Jak zatem po owych latach jest?
Na pewno – ciepła. To praktycznie historia teatru polskiego od czasów jego początku czyli czasów króla Stasia – Stanisława Augusta Poniatowskiego, wielkiego mecenasa sztuki, miłośnika literatury i artystów. Historia pionierów teatru opowiedziana jest niczym gawęda o starych dobrych czasach. I zapewne dlatego tak łatwo się ją czyta, tak łatwo wpada w przysłowiowe ucho. Na kolejnych stronach poznajemy kolejne postacie, głównie aktorów, którzy polski teatr tworzyli. Właśnie… czy potraficie wymienić najbardziej znanych aktorów teatralnych, zwłaszcza z czasów zamierzchłych? Jeśli nie z XIX wieku, to przynajmniej z pierwszej połowy XX? Podać nazwiska tych, na przedstawienia których tłumy waliły do teatralnych budynków, a przedstawienia z ich udziałem oglądano kilkakrotnie?
Na pewno nie. To dopiero film ukształtował zawód aktorski jako popularny, przynoszący sławę i pieniądze. Aktorzy ze scenicznych desek nie byli znani i popularni, tak jak późniejsze gwiazdy srebrnego ekranu. Książka pana Igora wypełnia zatem tę lukę w wiedzy przeciętnego człowieka. Opisuje wybitne postacie polskiej sceny greckiej muzy Melpomeny. Czyni to w sposób spokojny i niezwykle sympatyczny. Krytycy mówią o anegdotach z życia ówczesnych ludzi sztuki scenicznej. Opowieści te salwy śmiechu nie wzbudzają. Wzbudzają sympatię czytelnika do opisywanych wydarzeń i osób. Zdają się mówić: „Widzisz, taki sławny byłem, a ileż we mnie prostoty”.
Poprzez karty opowieści widać, iż autor ceni swych poprzedników, a przede wszystkim bardzo ich lubi. To jest właśnie owe ciepło, które wyczuwany czytając gawędy o czasach i ludziach, którzy przeminęli…Ludwik Osterwa, Wojciech Bogusławski, Stefan Jaracz, Helena Modrzejewska… Nastrój budowany przez autora tekstów prowadzi nas do fotela przy kominku…
Nie, nie jest to książka rewelacyjna. Chwilami, jak to podczas słuchania starych historii opowiadanych przez dziadka przy kominku, można się zdrzemnąć. Jest jednak cenna dla naszej literatury, gdyż zbiera w jednym miejscu dzieje aktorów z czasów przedfilmowych. Ktoś napisał, iż „Igoraszki…” powinny być szkolną lekturą pełniąca funkcję podręcznika o dziejach polskiego teatru. Jako były nauczyciel potwierdzam. Opowieść nadaje się do takiego celu. Napisana prostym językiem, spokojna i wyważona jest idealnym źródłem wiedzy dla nastolatka. Dla starszego czytelnika również. I nie mówcie, że znacie dzieje polskiego teatru…

❤️
1
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
– 1 – 77 – 78 – 79 – 80 – 81 – 82 – 83 – 96 –