Kategoria: 1. Poezja

0

Jesień

Jesień, jesień, jesień.
Przyszła wielkimi krokami,
ogród przekopany,
liście zagrabione.
Słońce coraz słabsze
chowa się za chmurami.
I szmer wiatru
pomiędzy opustoszonymi gałęziami.
Czerwone korale
wiszące gdzieniegdzie,
jak złoty liść,
który nie opadł.
I mała kropla rosy
czekająca na zamarznięcie,
błyszcząca
w ostatnich promieniach jesieni.
—
21.11.2025 r.
Wiersz wolny, impresyjny, nastrojowy, jesienny

❤️
4
👍
3
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
2

Wieczorna cisza

Słucham wieczornej ciszy
Okrytej płaszczem nocy
Gwiaździstej, księżycowej
Czasami mgłą osnutej

Lubię patrzeć w jej głębię
Oswajać wspomnieniami
Podsycać marzeniami
Nadzieją podszytymi

W tej ciszy widzę Ciebie
Siedzisz i piszesz wiersze
Spoglądasz w moją stronę
Taka cisza wieczorna

Rapsodia księżycowa…

❤️
3
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
3
Drugi fenomen | chata 0

Drugi fenomen

Drugi fenomen

Najpopularniejszą książką Józefa Ignacego Kraszewskiego jest niewątpliwie „Stara baśń”. Sprawa prosta – to opowieść o czasach niehistorycznych, w latach życia pisarza zupełnie nieznanych. Natomiast drugą w kolejności popularności jest „Chata za wsią”. Sięgnęłam po nią po raz drugi. Czytając, próbowałam wyjaśnić sobie jej fenomen. Skąd ta wielka popularność? Utwór opowiada przecież historię praktycznie naiwną, prostą, z wątkami spotykanymi praktycznie w każdej literaturze, u każdego pisarza? Jednoznacznej odpowiedzi nie uzyskałam.
„Chata…” jest rzeczywiście utworem prostym, ale nie prostackim. Napisana mieszaniną języków, chłopskiego, „pańskiego” i cygańskiego wprowadza nas w świat, w którym mieszkają ludzie różnego pochodzenia. Cyganie zjawiają się wszak regularnie i znają tubylców. Tak więc język powieści jedynie pozornie jest stary, nieaktualny. W obecnych czasach to on dodaje utworowi autentyczności. Zalicza się go bowiem do literatury współczesnej oczywiście czasom Kraszewskiego.
Czy historia też jest współczesna tylko tamtym czasom? Wielu czytelników twierdzi, że nie. Odnajduje w niej elementy naszej współczesności, sposób życia w małej społeczności, jej wpływ na losy jednostki, różnorodności charakterów, pozycji majątkowych i ocenę postępowania innych. Zupełnie jak dzisiaj. Co z tego, że krajobraz inny, ludzie inaczej się ubierają. Już wówczas więzy rodzinne rozrywała tzw. opinia społeczna, sprawy majątkowe, a biedni okazywali się lepsi niż bogaci. Mamy zatem kolejny plus dla powieści Kraszewskiego.
Następnym zapewne jest utrzymanie fabuły w formie sagi. Może nie jest ona najszersza, największa, ale opowiada o losach trzech pokoleń. I nie przegina. Królewicz nie żeni się z Kopciuszek. I jedno i drugie odnajduje swoje szczęście w ramach, które odpowiadają rzeczywistości ukazanej. Jej symbolem jest tytułowa chata, stojąca przy cmentarzu. Łączy symbolicznie świat żywych ze światem umarłych, pokazuje kim jesteśmy i kim będziemy.
Plusów można jeszcze sporo odnaleźć w przedziwnej opowieści sprzed lat. Niektórzy czytelniczy piszą, że jest wzruszająca i powoduje łzy w oczach. Inni zauważają, że praktycznie nie ma w niej totalnie złych bohaterów. Nawet ci, którzy „zasługują” na potępienie, takowego nie otrzymują. Bardziej im współczujemy niż ganimy. Ot stwierdzenie, że takie jest życie, tacy są ludzie. Prosta życiowa prawda.
„Chata za…” jest rzeczywiście tekstem wartym uwagi. Wzrusza, porusza, na pewno czegoś uczy. Ot taka mała perełka w całokształcie twórczości pisarza multitwórczego (wikipedia podaje tytuły 305 utworów pisarza), która w tym nawale nie zginęła i trwa nadal.

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
9

Na obrzeżach dziczy

Co jakiś czas, spacerując po puszczy albo jej obrzeżami, spotykam dzikie zwierzęta. Różnorakie. I te, które określane są mianem łagodnych, bezpiecznych, choć bezpośredni kontakt i dotyk mógłby się stać niebezpieczny, jak i te, do których zbliżać się jest niewskazane — te, które sieją wokół strach. Nigdy nie stanowiły niebezpieczeństwa dla odwiedzających ich dom czy też mieszkańców okolic. Może gdzieś, kiedyś, może w baśniach, legendach, może na skrajach większej, prawdziwej dziczy, do której wdarł się nieproszony człowiek. Może…

Tak więc spaceruję bezpiecznie po lesie, nie bojąc się dzikiego, który spogląda na mnie zaciekawionymi oczami, nie psując jednak jego spokoju, nie wchodząc dalej, do jego sypialni z której wygląda, uciekam przed każdym cieniem człowieka, przed zdziczałym psem oraz wypuszczonym z obejścia.

Nie, nie mam większych powodów, by bać się psów. Dają mi posłuch nawet wtedy, gdy je spotykam po raz pierwszy. Niemniej świadomość zagrożenia powoduje, iż zapalają się wszystkie lampki ostrzegawcze. „Nie bój się, lecz nie przekraczaj granicy ich strachu” — myślę i idę dalej, nie naruszając ich przestrzeni.

Szanuję zwierzęta, podobnie jak siebie. Dzięki temu współistniejemy. Znają mój zapach, decyzje, myśli. W zamian poznałam ich piękne oczy, spojrzenia, widziałam zaledwie z kilku metrów.

17.11.2025 r.
Dziennik osobisty pisany prozą poetycką.

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

okładka

czas wszystko rozciąga
wydłuża śmierć
kiedy zasypiam
wypływa

ze mnie stając się skórą
coraz dalszą
między słowami

książka z początkiem obrazu
po ostatnim słowie
czas

łamie kropkę

❤️
5
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

3 o świ(e)cie

aleja

białe oddechy pośród drzew
– zbierają czas
błyskając śmiercią

i znikąd pocieszenia
instrumenty płakałyby z bólu
gdyby mogły czuć

z każdej strony
możemy spaść

&

sami

różowy ptak nad miastem
atomowym
przypięty do nieba z grubych włókien
zwiniętego w komin

wymiany półoddechów
na słowo
w trzydzieści sekund
generujące światy
spośród których nie trzeba wybierać

&

tymczasowi

dalecy w bałaganie wydarzeń

pociągamy za nić
jak za rzekę
pełną odzwierciedleń drugiej strony

dostrzeżonych z opóźnieniem
zwierzętopodobnych
obojętnych na obiekty
poza ich światami

za które płacimy
zegarkami

❤️
0
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Późna miłość

Późna miłość…

Miłość zapukała do drzwi.

Delikatnie.
Ostrożnie.
By nikogo nie wystraszyć nadmiarem uczuć.

Była
cicha, pokorna,
z białymi włosami
opadającymi na ramiona.
Na oczach miała
okulary plus dużo.
Stałą pochylona,
chroniąc swe skrzywione plecy.

Zapukała raz
swą spracowaną dłonią.

Zapukała drugi,
licząc na zgrzyt klucza w zamku.

Zapukała trzeci,
wierząc,
że nie przyszła za późno.
z nadzieją,
że ktoś otworzy drzwi….

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

…

W dojrzewaniu, które tak naprawdę trwa całe życie, najfajniejsze jest to, że przychodzą takie momenty w których zdaję sobie sprawę, że się myliłam i dzisiaj zmieniam zdanie…Tak zmieniam, bo doświadczenie pozwoliło mi zobaczyć inną perspektywę (…)

To tak na okrągło mówiąc… (pisząc)
A idąc do brzegu: Jeżeli Pan Bóg pragnie mojego (naszego) ludzkiego szczęścia, a wierzę, że pragnie, to zwykłe przyznawanie się do tego, że nie wyrosłam z romantyzmu, niczego nie psuje w moim życiu (nie muszę go odrzucać).

Bo skoro Bóg jest Miłością, jest też Mądrością, a miłość (mądrość) pomaga nam być przy swoim sercu i jednocześnie widzieć szerzej, głębiej i w różnych odcieniach, bez radykalizmu, który tak czesto wykrzywia i bardzo zubaża to, co wciaż jest tajemnicą Bożego działania (…)

❤️
1
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
– 1 – 56 – 57 – 58 – 59 – 60 – 61 – 62 – 96 –