zakorzenione kamienie
Déjà vu – optyka / wariant C — subtelny
Zakorzenione kamienie — milczące ciężary pamięci.
Mówią o braku skrzydeł, kiedyś skrzętnie połamanych;
o usuniętych aksamitnych sercach — pamięć ich jedynym zapachem.
Wypatrują motyli w nieruchomej pozie, jak kto wypatruje świateł w oknach.
By wyrosły im słoneczne trawy — obrazy zaszyte w starych snach,
pachnące polnym kwiatem; zapisane w starych dłoniach.
Rozpamiętują pocałunek róży — suchą perłę radości pozostawioną.
Przepadły, nie wiadomo dokąd; zostawiły tylko ślad światła.
Mówią o słowach, o chwilach niewinności, o jabłku w raju;
o ptasiej elegii — cieniu melodii, co nie chce odejść.
Mają psa lub kota, ciszę czarnych motyli i grę sepiowych cieni;
i tyle jeszcze w sercu, by wyśnić w i e c z n o ś ć.
Widziałem na spacerze — to zostało we mnie; ciche.
****************************************
Déjà vu – optyka / wariant B — rytmiczny
zakorzenione dłonie — dłonie jak sęki drzew.
Mówią: brak skrzydeł — echo odpowiada: brak skrzydeł.
Kiedyś skrzętnie połamanych; kiedyś starannie schowanych.
Usuniętych aksamitnych serc — aksamitnych od kurzu dawnych dni.
Wypatrują motyli, wypatrują światła — wypatrują powrotu.
By wyrosły słoneczne trawy; pachniało polem, pachniało latem,
pachnące polnym kwiatem — pachniało jutrem, co nie nadeszło.
Rozpamiętują pocałunek róży; perły radości rozsypane.
Perły rozsypane, nie wiadomo dokąd — wirują bez celu.
Mówią o słowach; mówią o chwilach niewinności, o jabłku w raju.
O ptasiej elegii — o śpiewie, który zamarł między drzewami.
Mają psa lub kota, mają ciszę czarnych motyli, mają grę cieni;
wspomnienia w sepii. I… tyle jeszcze w sercu, by wyśnić w i e c z n o ś ć.
Widziałem na spacerze: powtarzające się straty.
************************************
Déjà vu – optyka / wariant A — dosadny
zakorzenione kamienie — skały, co nie znają przebudzenia.
Mówią: skrzydła połamane, łamane bez żalu.
Usunięte aksamitne serca — odcięte i rzucone na brzeg.
Wypatrują motyli, stojąc jak słupy soli; bez ruchu, bez nadziei.
Oczekują, aż wyrosną im słoneczne trawy — podróbki życia,
pachnące polnym kwiatem; z pamięci, nie z zapachu.
Rozpamiętują pocałunek róży; perły radości rozsypane.
Leżą gdzieś, nie wiadomo dokąd — porzucone przez pamięć.
Mówią o słowach, mówią o chwilach niewinności;
o jabłku w raju, o ptasiej elegii — słowa kruche jak skorupki.
Mają psa lub kota, ciszę czarnych motyli, grę cieni —
wspomnienia w sepii. I… tyle jeszcze w sercu, by wyśnić w i e c z n o ś ć.
Widziałem na spacerze: udawane tęsknoty; kamienie, które nie chcą iść.
————————————————
Napisałem ten wiersz po jednym z takich spacerów — gdy widziałem ludzi trzymających w sobie ciężar wspomnień.
To zapis drobnych scen: codzienności i utraty, pocałunków, uśmiechów, łez, psów, kotów… sepiowych cieni — i tego, co nie chce już polecieć.
ABXMedX prescription resources ABXMedX prescription resources
Flagyl and generic metronidazole Flagyl and generic metronidazole
more at clindamedx.com more at clindamedx.com
SemaGLP product overview SemaGLP product overview
😊
Przeczytałam też od końca do początku - pięknie się uzupełnia 👋
Dziękuję🧡 Pozdrowienia 👋
Dzisiaj sobota i świeci piękne słońce, więc dajmy jej szansę. Pozdrowienia 👋
tadalafil exposure over time tadalafil exposure over time
read about online tadalafil access read about online tadalafil access
Piękna myśl/wiersz :) Pozdrawiam serdecznie.
Myślałam podobnie, jak m.M, że to byłoby nadużycie wpisywanie swoich przemyśleń w kategorię wierszy. Pozdrawiam :)
tadalafil ED information tadalafil ED information
Swoich przemyśleń, nie traktowałam nigdy jako wierszy, bo uznałam, że to spore nadużycie, chociaż forma zapisu może na to wskazywać.…