Kategoria: 1. Poezja

1

oczami słów

le­piej ci było
nie zaczy­nać
tej gry szaleństwa
słów bez opamiętania

nieważne…

gu­biąc ramiona
co w duszy tkwią
ot­wierając pragnienia
na zawsze

ważne…

nie dla ciebie
pla­ne­ty moich słońc
w kwitnącym ogrodzie
jed­nej róży

miej­scu
na je­den
naj­cen­niej­szy kwiat
i mos­ty uchy­lone wstecz
gdyż li­tość bólu
w korze­niach miłości
wy­tycza dob­re ścieżki
łagodzi każdy kli­mat przerażenia
smut­ku i ra­dości łez
by żyć

———————-
widziałem na spacerze

❤️
8
👍
0
⭐
1
💡
2
❗
1
📖
0
2

Kto inny

Kto moje serce otworzył
I kto garściami może z niego brać
Pełne dłonie trosk
Komu bez obawy mogę dać

Komu innemu miałbym powiedzieć
Że czasem płyną mi łzy
Komu miałbym opowiedzieć tę historię
Kto inny miałby wypełnić te wszystkie dni

Kto mi przypomniał
Że miłość nadaje wszystkiemu sens
Kto chciał żebym jeszcze raz napisał
Kolejny, czasem smutny wiersz

Kto inny pozwoliłby sobie zaufać
Kto inny chciał razem ze mną stać
Muzykę utkaną z pięknych słów
Kto inny mógłby mi dać

Kto dostrzegł we mnie nadzieję
Kto przypomniał, co jest ważne
Kto dał mi drugą szansę
Kto potraktował moje życie poważnie

Ale już się nie boję
Uśmiechem złapię każdy wiatr
Bo tylko Ciebie kocham
I robię wszystko, by być tego wart

❤️
2
👍
1
⭐
0
💡
1
❗
1
📖
1
0

Futro dla kóry

Futrzany stwór zjeżdżał z gór
Zakosy kreślił słomiany wór
A worze piór zdartych z kur
Wkurzał tym chór wkurzonych kur

Nie zostawiajcie samotnych kór.

❤️
2
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
1
📖
0
0

Pewnego razu na wyspach brytyjskich….

Pewnego razu na wyspach brytyjskich….

Hura! Jestem the best, znaczy się po polsku „jestem debeściara” czyli najlepsza. Oczywiście w swoim mniemaniu, po dokonaniu czynu czytelniczego, który jeszcze niedawno przekraczał moje możliwości! Przeczytałam książkę Waltera Scotta! No, tego angielsko – szkockiego pisarza z pierwszej połowy XIX wieku. A ten pisał dużo i namiętnie. Nie, nie, naszego Kraszewskiego nie przebił. Ale każda książka Scotta, która trafiała w moje ręce, swoje ważyła. Nie dość, że treści było dużo, czcionka mała, to jeszcze papier tzw. klasy V czyli gruby. Słowem, twórczość Szkota bliska mi nie była. Jednak w końcu udało się. Przebrnęłam przez „Kenilworth”, powieść uznawaną za jedną z najlepszych, jak głoszą recenzje.
Tytułowe Kenilworth to miasto w Anglii, w hrabstwie Warwickshire, leżące 7 km na północ od miasta Warwick i 136 km na północny zachód od Londynu. W 2001 liczyło 22 582 mieszkańców. Znaczy się taka sobie mieścina. Jest w niej jednak Zamek Kenilworth datowany na X wiek, przebudowany w XIII w. Stał się popularny właśnie dzięki opowieści Waltera.
Wiemy zatem, gdzie udamy się w historyczną wycieczkę. Kogo na niej spotkamy? Postacie historyczne oczywiście. Akcja rozgrywa się za czasów panowania Elżbiety I 1558 – 1603. Oczywiście Ela jest, chociaż nie tworzy postaci pierwszoplanowej w konstrukcji powieści, bo w Anglii oczywiście panuje jako królowa – dziewica. Kolejną ważną postacią jest Robert Dudley, hrabia Earl Leicester, rezydujący w naszym Kenilworth, przynajmniej w powieści. Jest też hrabia Sussex i kilka jeszcze innych postaci, które zapewne mają historyczny rodowód. Chcecie, przeczytajcie, poszukajcie.
Historia oczywiście jest jednym wielkim romansem. Mamy tajemnicę, mamy zbrodnię, może nawet nie jedną, mamy nieszczęścia i opis rządów królowej. Właśnie, opisy…. Tych nie brakuje w książkach historycznych. Każdy pisarz tzw. historyczny stara się przekazać w swych opowieściach nie tylko własną wizję wydarzeń zwanych historycznymi, ale również próbuje oddać koloryt epoki. Tak więc brniemy przez opisy sukien, komnat, balów czy nawet umaszczenia koni. Czasami oczywiście opisy omijamy, zwłaszcza jak jesteśmy uczniami i książka jest lekturą obowiązkową. Ze mną bywało różnie. Czasami opisy czytałam, czasami przelatywałam swym słabnącym wzrokiem, tłumacząc, że to tak w imię ochrony owego wzroku. W każdym razie Scott nie odbiega niczym od naszego Sienkiewicza czy nawet Kraszewskiego.
Czytanie „Kenilworth” nie uważam jednak za czas stracony. Podczas dyskusji o literaturze pochwaliłam się oczywiście swym wyczynem i…. Okazało się, że twórczość Szkota o losach Anglii jest już praktycznie nieznana. Ktoś tam coś słyszał, ale nie czytał. W każdym razie ja dołączyłam do tego grona, które czytało i wie. I dobrze mi z tym!

❤️
1
👍
0
⭐
1
💡
1
❗
1
📖
1
0

Na tropie Tomka

Na tropie Tomka

Mówią, iż osoby płci żeńskiej czytają więcej niż osoby płci drugiej. Moje życiowe obserwacje to potwierdzają. Na spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki przychodzą seniorki. Seniorów brak. W dalekiej przeszłości było podobnie. Mój brat za czytaniem książek nie przepadał. Wolał kopać piłkę. Tata? Czytywał. W toalecie, bo tam miał spokój i były to słynne „tygrysy”. Koledzy ze szkoły, tej podstawowej oczywiście? Unikali czytania, a jeśli już czytali, to były to „Tomki”. Oni czytali owe „Tomki”. A my dziewczęta zaczytywałyśmy się wówczas w „Aniach”. Każda płeć twierdziła, że jego lektury są najlepsze. Oczywiście mój rocznik domyśla się, czym były „Tomki” i „Anie”, młodszemu należą się wyjaśnienia.
Dziewczyny czytały opowieści o Ani Shirley, czyli „Ani z Zielonego Wzgórza”, serii powieści napisanych przez Lucy Maud Montgomery. Chłopcy zaś pochłaniali serię przygód Tomka Wilmowskiego, bohatera cyklu powieści podróżniczo – przygodowych napisanych przez Alfreda Szklarskiego. Ot i tajemnica rozwiązana. W owych czasach podjęłam próbę przeczytania jednego z „Tomków”, ale do gustu mi nie przypadł. Wówczas nie dorastał „Aniom” do pięt. Po latach postanowiłam sprawdzić, czy rzeczywiście powieści Szklarskiego były gorsze…. Może inaczej – dlaczego moi rówieśnicy płci drugiej tak chętnie je czytali?
W ręce wpadł mi jeden z ostatnich tomów cyklu „Tomek w Gran Chaco” czyli krainie geograficznej w Ameryce Południowej, na pograniczu Boliwii, Paragwaju i Argentyny. Tytułowy bohater jest już dorosły i ma żonę, z którą podróżuje po świecie. (Ania Shirley tez rosła wraz z książkami). Połowa książki jest jednak o towarzyszach praktycznie wszystkich wypraw. Jan Smuga i kapitan Nowicki są uwięzieni przez Indian. Udaje im się jednak uciec i przemierzają kontynent zmierzając do celu, czyli spotkania z Tomkiem. To spotkanie oczywiście następuje.
Oczywiście w czasach mego dzieciństwa moim kolegom na pewno spodobały się niebezpieczne przygody, które spotykały bohaterów. Każdy chciał być bohaterem. Zwłaszcza wędrując po obcych kontynentach. Dopiero jednak teraz zdałam sobie sprawę, iż książki Szklarskiego zawierają ogrom wiedzy geograficznej i moi koledzy doskonale wiedzieli, gdzie jest owe Gran Chaco. Dokładne opisy, duża ilość przypisów objaśniających nieznane pojęcia, ba – ilustracje ze szczegółowymi opisami np. małp. Słowem kopalnia wiedzy.
Kochana młodzieży, ongiś internetu nie było. Wiedze o dalekich krajach czerpaliśmy z książek i wcale nie były to szkolne podręczniki. Do dziś pamiętam telewizyjny „Klub Sześciu Kontynentów”, z podtytułem „Kawiarenka pod globusem” – program popularnonaukowy poświęcony podróżom, emitowany w latach 1969–1988. Program prowadził Ryszard Badowski.
W programie znani podróżnicy i dziennikarze opowiadali o swoich ekspedycjach. Gośćmi Ryszarda Badowskiego byli m.in.: Stanisław Szwarc-Bronikowski, Olgierd Budrewicz, Jerzy Kukuczka, Wanda Rutkiewicz, Leonid Teliga, Tony Halik, Krzysztof Baranowski i Teresa Remiszewska. W ciągu 19 lat emisji program obejrzało 4,5 miliarda widzów”– to nie ja, to wikipedia.
Takie zatem to były czasy…. A opowieści o barwnych przygodach Tomka przede wszystkim uczyły….

❤️
1
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Post nie_bo

“Nie samym chlebem żyje człowiek,lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”

Chlebek bananowy
i Słowo Boże
Nie.dziela
Za oknem deszcz
A wewnatrz?
nie_bój się człowiek
Boża Miłość
nie dzieli
Boża Miłość
zaprowadza wewnątrz porządek

❤️
2
👍
2
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
1

martwe oddechy

dla włas­nej przyjemności
cho­re og­ra­nicze­nie
zechce ubezwłas­no­wol­nić
bo­daj muchę w locie

trze­ba ateis­tom kawę na ławę
inaczej nie dos­trze­gają
sen­su w sen­sie

ry­my słów i wstydu
sku­tecznie ra­nią serca

stro­fy czar­nych skrzydeł
nie do­cierają do brzegów pragnień
gdyż kar­mią od­dechem niepewności
każde­go dnia do­pisują niewiadome

for­my potępień samotności
po­mijają światło ra­mion – które chroni
przed bólem roz­dy­gota­nych głośno bijących
roz­pa­dających się serc

o zachodzie i wschodzie
do­ba ma dziesięć przykazań
i dwadzieścia czte­ry godzi­ny kłamstw

❤️
7
👍
1
⭐
1
💡
1
❗
1
📖
0
0

krople słów

i dłoń twoja

spod pióra
co niesie wersy

sple­ciony deszczy aksamit

w słów la­tar­ni brzmiących
obec­nością skrząc chwile
by uderzyć w serce

mają zawsze
niemy ko­niec
w początku zdarzeń

niczym podmuch
w twój mały świat

i mój

❤️
7
👍
1
⭐
0
💡
1
❗
0
📖
0
– 1 – 38 – 39 – 40 – 41 – 42 – 43 – 44 – 96 –