Kategoria: 1. Poezja

0

***

Odnaleźć siebie
W życiowym labiryncie
Pomaga miłość

❤️
3
👍
1
1
💡
0
1
📖
0
1

Dzień Samotności

W pustym domu
Patrzę przez okno
Zamykam za sobą drzwi
By w deszczu już nie moknąć

W radiu ktoś wymienił Twoje imię
Szklanka gorącej herbaty
Chleba kęs ma Twój smak
Jak zapach truskawek latem

Czarne niebo podczas dnia
Do rąk biorę ciszę
Wyświetliłem o Tobie film
By przez chwilę Cię usłyszeć

W dni takie jak ten
Gdzie na nowo uczę się wierzyć
Próbuję utrzymać tylko bicie serca
By bez Ciebie móc go przeżyć

Przed wszystkimi udaję
Że wszystko rozumiem
Ale bez Ciebie
Nawet oddychać już sam nie umiem

❤️
2
👍
2
0
💡
0
0
📖
2
0

Hrabina prawie na Książu

Hrabina prawie na Książu

Do hrabiny Cosel czyli Anny Konstancji von Brockdorff, kochanki Augusta Mocnego, mam słabość. Z powodu filmu, który na ekrany kin wszedł w1968 roku. Dzieckiem oczywiście byłam, ale pobiegłam do „swego” kina „Oaza” w Wałbrzychu, w dzielnicy Nowe Miasto, by film obejrzeć. Powód był jasny. Część zdjęć kręcono właśnie w moim rodzinnym mieście, w zamku Książ. Książ robił za Drezno. Do dziś uwielbiam ten film, często włączam go i „przewijam” do miejsc, w których jest właśnie wałbrzyski zamek…. Oprócz tego film ujął mnie bogactwem barw, pięknymi kostiumami i historią miłosną. Bo zrozumiałam ją po dziecięcemu i po babsku. Wstrętny król uwiódł piękną hrabinę, a kiedy władza ponownie uderzyła mu do głowy, porzucił Annę dla innej.
Z tych tez powodów „Hrabinę Cosel” Józefa Ignacego Kraszewskiego przeczytałam po raz drugi.
Powieści tej nigdy nie traktowałam jako odkrywanie historii. Znałam ją przecież. Czytałam ją jako ciekawostkę, sprawdzając, jakie zmiany w treści wprowadzili realizatorzy filmu. Czytając po raz drugi, już je znałam, zatem lektura była po prostu sentymentalnym kaprysem na jesienne dni…
I jak to się zdarza…. Czasami powroty do starych opowieści są udane…. Czasami nie. Tym razem był to powrót udany. Do tego stopnia udany, iż postanowiłam odwiedzić Rodzinną Ziemię i pospacerować po „wałbrzysko – drezdeńsko – książowych” komnatach.
„Hrabina Cosel” należy do grupy najbardziej popularnych powieści naszego pisarza. Uznawana jest również za utwór bardzo wiarygodny, napisany z niewątpliwą znajomością postaci i epoki. Nic dziwnego. Kraszewski w Dreźnie spędził dwadzieścia lat. O ile jego pozostałym powieściom historycznym można zarzucić „żonglowanie” historią, o tyle w omawianym utworze wszystko raczej gra zgodnie ze źródłami historycznymi. Oczywiście cała opowieść ma charakter epicki i jest literaturą piękną, nie zaś faktu.
Czy oparła się czasowi? Nadal zachwyca? Nadal ciekawi jesteśmy losów Anny? Myślę, że nie do końca. Jest tekstem pisanym w starym stylu i nie należy po nim spodziewać się językowych fajerwerków. Oczywiście taki styl pisania może wzbudzić zainteresowanie, sentyment (jak u mnie), ale raczej dziś nie zachwyca. Losy hrabiny mogą zainteresować jedynie tych, co historii nie znają. W sumie dzięki Kraszewskiemu Anna Cosel stała się najsłynniejszą kochanką Augusta Mocnego. Oczywiście historycy sprzeczają się o to, czy rzeczywiście tak było, ale przy legendarnej ilości ukochanych, które posiadał ponoć słynny Sas, trudno znaleźć tę najważniejszą.
W każdym razie jeśli nie czytaliście tej powieści Kraszewskiego, a lubicie tego typu literaturę, sięgnijcie po nią. To jedna z ciekawszych i bardzo dobrze napisanych książek naszego multipisarza.

❤️
1
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
0

Obyczajowo

Obyczajowo

Słownik języka polskiego podaje cztery definicje słowa „menażeria”. Po pierwsze, znaczenie pierwotne są to „dzikie zwierzęta zgromadzone w celu pokazywania ich publiczności”, coś w rodzaju ZOO lub dawnego cyrku. Drugie znaczenie wynika z pierwszego – „miejsce lub pomieszczenie, w którym trzymane są takie zwierzęta”. Trzecie ma już znaczenie metaforyczne, gdyż oznacza „grupę osób o różnorakich charakterach i różnym wyglądzie”, kiedyś miało znaczenie bardziej negatywne niż pozytywne, dziś raczej jest nieużywane. Zaś czwarte znaczenie to „zbiór dziwacznych lub śmiesznych przedmiotów”.
W przypadku niewielkiej książeczki Gabrieli Zapolskiej, wydanej w słynnej ongiś serii „Koliber” mamy do czynienia z trzecią definicją. I wcale nie byłabym pewna, iż to właśnie Zapolska nie przyczyniła się do jej sformułowania, a następnie rozpowszechnienie. Zawarte w książeczce nowele lub nawet opowiadania są tekstami o ludziach w różnych sytuacjach życiowych.
Zapolska często porównywana jest do słynnego Emila Zoli, głównego przedstawiciela naturalizmu w literaturze. A ten jak wiadomo był wielkim wstępem do literatury współczesnej i odegrał olbrzymia rolę w sposobie prezentacji literackich bohaterów. Zola jest popularny na całym świecie, o Zapolskiej trochę zapomnieliśmy. A szkoda….
W wydaniu „Kolibra” mamy jedynie sześć tekstów, w oryginale „Menażeria….” liczy ich dwanaście. Każdy z nich opisuje sytuację, o której zwykliśmy mówić, że jest „z życia wzięta”. Ktoś pewnie zauważy, że owe życie toczyło się pod koniec XIX wieku, czyli prawie przed lub zaraz po potopie. Dawno temu…. A jednak… Mamy tu do czynienia z określonymi postawami bohaterów, którzy wydają się być ponadczasowi. Czasy, w których żyją, nie determinują ich postępowania. Równie dobrze mogliby żyć dzisiaj i postępować tak samo. Jedynie dekoracje wokół nich byłyby inne. Ileż mamy wokół siebie „Żabuś” wychodzących na spacer i szukających wrażeń? Ileż kobiet uzależnionych od swych koteczków… a jeśli nie kobiet, to może w dzisiejszych czasach mężczyzn? Kim jest „kozioł ofiarny”? Czy wychowywanie dzieci opisane przez Zapolską czegoś nam, ludziom z lat dwudziestych dwudziestego pierwszego wieku, nie przypomina?
I tak moglibyśmy analizować każdy z tekstów, i gwarantuję, odnaleźlibyśmy w nich współczesność, opisaną nieco innym językiem. Wszak język to twór żywy i zmienia się wraz z czasami (czasem). Szczerze mówiąc nigdy nie przepadałam za prozą Zapolskiej. Tym razem też nie będzie ochów i achów. Warto jednak zerknąć do „Menażerii….” chociażby po to, by uświadomić sobie, że człowiek jest tylko i aż człowiekiem. Nie zmienia się aż tak bardzo.

❤️
1
👍
0
1
💡
1
0
📖
0
0

Jak sroka

Dzień czarno-biały
jak sroka na gałęzi
czarno-białe chwile
jak sroka kradnę
cieniuję zieloną kredką
nim czas jak sroka
skradnie mnie do reszty
nim upchnie mnie
w kieszeń niepamięci

❤️
2
👍
1
1
💡
0
0
📖
0
0

sklejka

w domu nagim
tak jak księżyc
o niezgodnych oknach
koturnowe słońce

rotując powstrzymuje przed zaśnięciem
zgasły czas
i pytanie

czy mi opowiesz
wiedząc że wtedy znikną
twoje sny

❤️
3
👍
1
0
💡
0
1
📖
1
0

bieda

po zmierzchu
uciekam przez granatowe ogrody

jak złodziej
ściskając w dłoni wibrujące ostrze
precyzyjnej tęsknoty

❤️
2
👍
1
0
💡
0
0
📖
2
0

obwódką chwili

miejsce pełne ludzi
wszystkich czasów

jesteśmy zawsze
dawni w małym oknie
wspomnień

wzruszanych dreszczem
niespełnionego oczekiwania
bólu

❤️
2
👍
3
0
💡
0
0
📖
1
14142434445464790