Autor: silvershadow

0

zasłona

ekran jak własna skóra
z nieobszytego kroju
nieba
wylewają się
echa półśnionych słów

ginąc na peryferiach
palców
czas przechodzi w fiolet

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

nurt

w skreślonym oknie klaun
jak czas
stojący w wodzie
od połowy

za maską zrywa się świat
spod stóp

❤️
1
👍
2
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

tafla czasu

lękamy się dróg
częściowo odkrytych wróżbą

rosnący w dół las
zamieszkują odmowne istoty

na chwilę
wypełniające się nami

❤️
4
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
1

zbieżność

jeśli śmierć istnieje
jest tylko chwilą

niemy film
jak przez dziurkę od klucza
uchwycony w dogasaniu świat
sprzed odsłonięcia

zanurzamy się sennie
w osobliwym punkcie drzwi
pośrodku równania
i nierówności wyrazów

❤️
4
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
0

zabieg

może tylko uciąć
wyrosłą z głowy gałąź
podnieść liść
zawieruszony pośród myśli

jak wyschnięty zalążek
przytrzymać pod światło
pozaziemskiej wyroczni

i wyglądać jej
za zasłoną dnia
na którejś z kruchych dróg promieni

❤️
3
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

ścisk

w odłamku chwili
bezmiar uniesień

między nami raj
niczym bagaż

na wątłych plecach
ostatniego tchnienia

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
1

drogi deszczu

w spiętrzonym cieniu
Hekate

jak spojrzenia widziane od środka

do lustra chwili
wpadają słońca
wszystkich dni

❤️
4
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

vis-à-vis

głosy szerokie
i kruche
jak pierścienie ze szkła

przecinają się
w cichych punktach

– małe miejsce w rozszerzonej chwili
skąd przed pociąg

wybiegają nasze ślady

❤️
3
👍
0
⭐
0
💡
1
❗
0
📖
2
– 1 – 3 – 4 – 5 – 6 – 7 – 8 – 9 – 15 –