Autor: silvershadow

0

przysłona

chcąc nie chcieć
życie jest przy sobie

w walce
z pożądaniem o spełnienie

okna przesuwają się
zatrzymując w sobie obrazy
jak przy święcie
(bożego ciała)
rzucają głębokie cienie
do wnętrz

rzeźby zostały same
lżejsze od powietrza
skłamanego na krzyż

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Całun

Gdy patrzy jak przez dziurkę w oku
widząc mnie więcej
o chwilę która nie przeminęła

wdycham szarość nieba
nóż obracany pomiędzy żebrami
na przekór czasom
leżę na ścianie przewróconego domu

w zgniatanym szkielecie kiełkuje roślina
wegetacja przeciwstawiająca się prawu
grawitacji w twoim wszechświecie

całuję twarz umęczonego Chrystusa
jemu zawierzam co odcięte
fantomowy ból kobiety

całuję twarz w lustrze

❤️
3
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

cry

nocą na rzece wśród śnieżnych brzegów
jak zgubionym na mrozie szalu
ścieżce z kilku garści popiołu

chmury z wywróconego nieba
skrzepnięte w ostre kształty szklanych kier
przepływają pod krzywą gałęzią czasu

– zogniskowane na oku
w symbol
gwiazdy widzianej przez łzę

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

przez palce

kwiat
zwraca wyziębioną twarz
ku słońcu

miast słowa
wyrastając ponad granit
dni spoglądających w nieobecność nieba

czy boli

w miejscu serca
szorstki fiolet

mądrość snu
pośród pajęczyn
stłuczonego szkła

jeśli wszystko ma sens
na końcu drogi

❤️
2
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

przy kominku

szum
napływającej do oczu
krwi

cień delikatnie
unoszący ku sobie
źrenice

drżący z zimna płomień
w tle

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

akt

schowani jak śnieg
w miejscu cieni
od nowa trwamy

pośród ciał
kwitnących na niebie
niewidoczni

między lustrami

❤️
7
👍
1
⭐
1
💡
0
❗
1
📖
0
0

wcielenie

ślady
jak słowa i pragnienie
przekazujemy sobie znak
by iść

po powierzchni
jak bańka
rosnącej chwili

❤️
3
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Kiedy…

w obrocie wokół nas
zetrą się już gwiazdy
usiądź obok na dachu nieba
powiedz: jestem
– to wystarczy

❤️
5
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
– 1 – 4 – 5 – 6 – 7 – 8 – 9 – 10 – 15 –