Autor: silvershadow

0

względnie

jesteś bardziej w nas niż w sobie
kiedy wieszasz się za ostatnie słowa
głowę spuszczając w głębię
gdzie wiruje film o ludzkiej twarzy

moja głowa – cyrk
z artystami którym przyglądam się tysiącosobową widownią
z zewnątrz leśna chatka
której wejścia strzeże biały motyl
od środka zaś czarna ćma wypełnia ramy

złapani
w dawnych rolach
gramy w sobie – nakręcanym teatrzyku wspomnień
gdzie leżąc w chorobie
przypominasz stojący dumnie monument

natchnienia sny obawy
są jak nasłuchiwanie
wewnątrz
rozmów zmarłych

❤️
3
👍
4
⭐
2
💡
1
❗
3
📖
2
0

przybór

porasta trawą
zapadnięta szafa

przez linię dzielącą bezmiar
świat wlewa się drugiego

niczym nasycona kropla
rozkładu

❤️
2
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

koma

przedojrzało słońce
schowane w kieszeni

czuję cień twojej dłoni
powracam

do snu pod ochroną dali

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

rys

księżyc jak iskrząca róża
pustyni
w podniebnym ogrodzie

oddycham przecinkami

❤️
2
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

bieżąca aporia

kanki napełniane Bogiem
jak wodą z osadem
eupelagicznym pierwszych dusz

płacz ukryty w zenicie
zamkniętych gondoli
niesionych przez raj

w ciemności
u końca ramion
jeszcze raz
obierasz mnie ze szkieletu

❤️
2
👍
2
⭐
0
💡
1
❗
1
📖
1
0

ciąg

mózg oblicza
we śnie ruch
cienia na skamieniałej twarzy

okrążam witrynę z okien
na świat
w pokoju z czasu

rozgęszczającego się
z twoim oddechem

do dna

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
1
📖
1
0

budzik

po nocy słonecznej
burzy
zrywam się ze snu
poza czasem
w radiu deszcz

klucz twojej dłoni
odmawia posłuszeństwa

❤️
3
👍
1
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
– 1 – 2 – 3 – 4 – 5 – 6 – 7 – 15 –