Cudowna podróż
Cudowna podróż
Jeśli wierzyć Wikipedii, Selma Lagerlof napisała „Cudowną podróż” na zamówienie, jako podręcznik do nauki geografii Szwecji, oczywiście dla dzieci. Musiał być genialny, skoro przetłumaczona go na ponad 50 języków. „Cudowna…” ukazała się w 1907 roku, a pierwsze jej wydanie w języku polskim było w 1910. Niezwykle szybko jak na początek dwudziestego wieku. Od tego czasu napisano o niej bardzo dużo. Autorka w 1909 otrzymała literacką nagrodę Nobla i jako pierwsza kobieta została członkinią Akademii Szwedzkiej, przyznającej od 1901 właśnie Nobla w dziedzinie literatury. Czy można więc napisać coś nowego, odkrywczego o przedziwnej opowieści o podróży Nilsa, zamienionego w krasnoludka, niesionego na skrzydłach gąsiora Marcina przez Szwecję? Na pewno należy potwierdzić, że jest to książka genialna, niezwykły podręcznik pozwalający na poznanie swego kraju przez dzieci w czasach, kiedy internetu nie było, ba, kiedy wynalazek braci Lumiere, zwany filmem, dopiero raczkował.
Ubranie wiedzy w płaszcz legend i baśni nowością właściwie nie był nawet wówczas. Właśnie tego typu opowieści uczyły dzieci odpowiedniego zachowania, pokazywały świat „za górami, za lasami”. Baba Jaga z opowieści o Jasiu i Małgosi, spisanej w 1812 roku przez braci Grimm, nadal straszy dzieci i uczy – „Nie rozmawiaj z nieznajomymi”. Mądrość ważna do dziś. Utwór Lagerlof idzie o kilka kroków do przodu. Autorka umieszcza w nim opowieści związane bezpośrednio z obszarem Szwecji, który opisuje. Oprócz świata fantazji, jest również świat realny. Oto gęsiarka Aza i jej braciszek Mats szukają swego ojca. W czasie długiej wędrówki chłopiec umiera. Ale dobrzy ludzie wskazują dziewczynce kierunek dalszej wędrówki. Docieramy wraz z nią do Laponii. Patrzymy na ciężka pracę rybaków, poznajemy dobrych ludzi i odnajdujemy Jona Assarssona. Wzruszająca opowieść o miłości, tęsknocie i radości odnalezienia.
Po „Cudowną podróż” sięgnęłam będąc już … na emeryturze. Dlaczego tak późno? Jako dziecko przerażała mnie objętość książki, dwa duże tomy formatu prawie A4, stały na półce z baśniami w dzielnicowej bibliotece. Pani bibliotekarka wielokrotnie zachęcała mnie, bym wypożyczyła, bo warto, bo to piękna opowieść. A potem przestałam czytać baśnie, bo to obciach. Wiadomo człowiek był już w wyższych klasach szkoły podstawowej. Często patrzyłam na wznawiane wydania, czytałam o książce, ale po nią nie sięgałam.
Dobrze się stało. Jako dziecko zapewne nie uchwyciłabym pełnego sensu opowieści. Do nich trzeba po prostu dorosnąć lub czytać je powoli. Co jakiś czas jedną, dwie… Najlepiej gdyby robił to jakiś dorosły, który usypia dziecko czytaniem bajek. Jest wtedy czas na spokojne delektowanie się pięknym tekstem. Są bowiem utwory, które trzeba czytać tylko w dzieciństwie i takie, do których dziecko musi dorosnąć…
Kolejna perełka! Pozdrawiam :)
Tak :)
Adiunkt, czy dotarła do Ciebie na poczcie w. moja odp.?
Wyjątkowy, jak zawsze. Pozdrawiam. PS. Proszę o polecenie kolejnej pozycji książkowej :)
Pozdrawiam.
orlistat drug price orlistat drug price
liraglutide cost plus drugs liraglutide cost plus drugs
xenical savings card xenical savings card
🙂
Nie jest za późno. Pozdrawiam.
bupropion naltrexone reddit bupropion naltrexone reddit
Pisząc... myślałam o dobrych, pozytywnych, empatycznych uczuciach, o miłości do drugiego człowieka, do innych... Dziękuję za Twój komentarz, pozdrawiam :)
Do miłości trzeba dwojga.... chyba że .... kocha się samego siebie.... to często jest trudniejsze niż kochać kogoś...
acyclovir dosage for herpes suppression acyclovir dosage for herpes suppression