Miesięczne Archiwum: grudzień 2025

Jak to z milionami bywa | te 0

Jak to z milionami bywa

Jak to z milionami bywa….

Jeśli bierzesz do ręki książkę Johna Grishama, przygotuj swój ulubiony napój w dużej filiżance, legnij w ulubionym fotelu lub ukochanym miękkim miejscu, bo czeka cię długi czas w tej pozycji. Od powieści tego pisarza, znanego jako pisarz „sądowy”, nie sposób się oderwać. Tym bardziej jeśli trafiasz na „Testament” – powieść inną niż pozostałe. No, dobrze, nie do końca inną. Wszak tutaj też mamy prawnicze zawiłości, ale akcja nie rozgrywa się głównie na sali sądowej, a potyczki prawników obu stron nie stanowią jądra powieści. Są efektem działań, z którymi mamy do czynienia wcześniej.
„Zaczynając czytać „Testament”, mamy wrażenie, że czytamy Marqueza” – informuje cytat na okładce. I niewiele się myli. Wiadomo, początek dobry być musi, żeby czytelnika wciągnąć w tok wydarzeń, przykuć do fotela tak, by krzyczał do współmałżonka, dzieci lub psa „Zrób mi kolejną kawę!”. I tu tak mamy. Potem następuje moment, w którym oczy robią się coraz większe, włosy stają dęba, a zaskoczenie zaskakuje. Nie, tego to się nikt nie spodziewał.
To jednak ani koniec, ani początek, który już przecież był. Potem ruszamy do Brazylii i nie na mecz piłkarski. Pojawia się nam wątek religijny. Wy wszyscy niewierzący, agnostycy i inni nie martwcie się. Tu nikt nie przegina. Wam wierzącym pewnie się spodoba. Wszystko w normie. Wszystko spoko i w porzo.
Trudno jednoznacznie określić kto jest głównym bohaterem. Postać bez skazy jest jedna. Pozostali swoje za uszami mają. Podstawowemu bohaterowi negatywnych cech nie brakuje, a życiorysem nie zachwyca. Pozostałe osoby zniszczone są przez system i pieniądze, które tym razem zupełnie szczęścia nie dają, wszak forsa to nie wszystko. Są jeszcze wartości słusznie zwane wartościami, ponieważ z nich składa się ludzki żywot. Ten w amazońskiej dżungli przede wszystkim.
W sumie trudno nie zgodzić się z opinią, że powieść Grishama łączy wątki prawnicze z przygodą w dawnym stylu. Dziś już zapomnieliśmy o wyspach skarbów, Robinsonie czy przygodach bohaterów powieści Verne’a w jego świecie fantazji. „Testament” daje nam namiastkę tego. Trudno chwilami uwierzyć, iż powieść powstała w 1999 roku.
Czy jest wątek miłosny? Nie do końca. Oczywiście jest odpowiednia kobieta i takiż sam mężczyzna, ale ich uczucie odbiega od klasycznego romansu. Obserwujemy rodzącą się wieź, lecz nie jest to tak, jak bywa w najpiękniejszych tekstach o miłości. Tu kocha się człowieka, nie faceta czy facetkę. Tak więc ponownie mamy coś nowego, coś innego.
Zakończenie powinno czytelnika zaskoczyć, ale nie musi. Po przeczytaniu książki stwierdziłam, że przecież to było do przewidzenia. Autor wybrał jedną z wielu bardzo prawdopodobnych wersji rozwiązania intrygi. Finał jakiś musi być. Warto dobrnąć do końca.

❤️
1
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

vantablack

piekło potrafi być słońcem
zmartwychwstaniem w szklanym kamieniu
– wchłaniającym światło hermetycznym grobie
kropką vantablack przed niewypowiedzianym słowem
a przecież to bez znaczenia w jakim momencie zatrzymam film
on nie czuje
pośpiechu, napięcia, lęku
jak ja
boję się bo wiem
bo czuję się źle z tym, że czuję
kiedy wiem podświadomie że mam coś do zrobienia
ale czy w życiu nie chodzi właśnie o to
aby zawsze mieć coś do zrobienia?
gdy najgrubszy lód potrafi przełamać
czasem tylko grzech

❤️
3
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
1

0=1

2d box – lustro czarno białe
w nim jeden równa się zero

na ścianie robak
walczy z własnym cieniem
uaktywniona plama migocze

kiedy jednakowy dystans do wszystkich
to za mało

czarna szpilka w bladości mapy
paznokciem przesuwasz po grzebieniu nocy
nabrzmiałej do ostatniej na łuku sekund
z głębi chłodna w gotyku

w studni drzwi wiotczeje staccato

pod ciężarem ostatniej kropli lodu
morze papierowych kropel
oddycha przez taśmę
cierpkimi płatkami śniegu

zawsze bądź choć trochę
przeciw sobie
albo zabaw mnie do złego
nie proszę

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
1
❗
0
📖
1
0

biel

rozpryskuje się czerwoną tęczą igieł
wewnątrz wystawnej skorupy

drżący koral z kamienia księżycowego
na strunie szarpanej szponem niemocy

pijany śpiew starszego młodego pana

rozbija się o skałę

krzyk pustynnego ptaka
– garść popiołu jej gwiazdy

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
0

basen

unoszę się łukiem
pomiędzy niebem i ziemią
płatek śniegu wystrzelony ze śnieżnej armatki

serce wypełnione lekką watą
którą zlizujesz z palców

gdy po morzu płynę basenem
spomiędzy luster
uśmiechem olśniewa mnie zbawiciel

ukrzyżowana na czterolistnej koniczynie
proszę zjedz moją duszę
ciało będzie żyło milion lat

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
1

Blizny zakryte Twoją dłonią

Oczy koloru kawy
Ciepłe jak letni poranek
Budzą mnie nadzieją
Nawet o czwartej nad ranem

Za rękę mnie wtedy potrzymaj
Lub na księżyc ze mną popatrz
Choć znów nie wiem gdzie dziś jestem
Ale tu też bardzo Cię kocham

Gdybyś na zawsze mogła
Moje rany wyleczyć
Swoją dłonią zakryć blizny
Bym nie musiał niczego już nie czuć

Nie chcę prosić nikogo innego
Nie chcę życia więcej tracić
Spełnić marzenie
I znów się z Tobą zobaczyć

Posłuchać bicia Twego serca
Po raz ostatni i pierwszy
Kocham Cię tak bardzo
Teraz, na zawsze i po mojej śmierci

❤️
1
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
2
📖
1
0

…

Kiedy kumuluje we mnie życie i te wszystkie trudne emocje, po prostu wychodzę na spacer.

Lubię ten kadr – mijam kolejne latarnie i zapadam się w ciszy(…)
Czasami włączam muzykę i sobie idę.

To piękne, że dusza się nie starzeje(…)

❤️
3
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
2
0

Sercem i Duchem

Czasami dobre słowo – jest po prostu milczeniem(…)

❤️
3
👍
1
⭐
1
💡
0
❗
1
📖
2
– 1 – 3 – 4 – 5 – 6 – 7 –