W ciszy zegarów

Przeszłość była prawdziwa,
to zazdrość kłamała.
Teraźniejszości już nie ma;
pozostał tylko popiół.

Zegary stanęły razem z nami.

Idąc ulicą, widzę zimę
i szron na głowie —
tylko twarzy nie mogę dostrzec.

Poznaję Cię po głębi,
zarysowanej nie tylko w tle:
w oddechu nocy,
szepcie wiatru,
i tym spojrzeniu,
które roztapia ostatnie kawałki.

Twoja obecność szepcze dreszczem,
przechodząc subtelnie przez ciało.
Wszystko, oprócz milczenia,
zniknęło.

12.12.2025 r.

❤️
5
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1