drogi deszczu
w spiętrzonym cieniu
Hekate
jak spojrzenia widziane od środka
do lustra chwili
wpadają słońca
wszystkich dni
współczesna twórczość literacka w świetle historii
w spiętrzonym cieniu
Hekate
jak spojrzenia widziane od środka
do lustra chwili
wpadają słońca
wszystkich dni
To maleńkie dziecko które dopiero uczyło się pisać,
zostało okryte misternie utkanym kocem,
przez który nie prześwitywało nic z jego dotychczasowych pragnień.
Czarni panowie ubrani w wyrafinowane skóry z biesa uśmiechali się szyderczo
na wszelkie oznaki błogości i entuzjazmu.
Wiedzieli z jakiego powodu przyszli i po co, po czyją duszę.
Dziecko nie wiedziało.
Jego maleńki opór nie przesuwał ścian, pomimo iż wmawiano, że może przenosić góry.
Z czasem zmieniło wielkość i chociaż nadal nie mogło przenosić się w czasie,
przeniosło wymiar duszy, aby stąpała w wyznaczonej przestrzeni.
Hartowanie ciała niczym stali przyniosło inne od zamierzonych skutki.
Dusza wstała z krzesła, ciało obumarło. Na ziemi pozostała tylko stal,
niezdolna do reakcji spodziewanej przez wszystkich wichrzycieli.
Jedynym jej odpoczynkiem jest cisza, temperatura każdego dnia spada niżej.
Gdzie jest granica pomiędzy życiem a śmiercią, przejściem na inne tory?
Płomienie ognia, piekła, są tylko wspomnieniem. Teraz wszystko paruje,
tworząc mgłę unoszącą się ponad przestrzenią.
Jestem rozczarowana własną duszą.
Jestem zniesmaczona ciałem,
co wciąż czeka w kolejce.
Schowana za ścianą, wzniesioną
na wysypisku ludzi,
na palcach odmawiam popularną modlitwę.
Pęka nić, utkana z łez świata –
wychodzę na spotkanie szaleństwu.
Pewnego dnia przekroczę granicę
między niebem a ziemią – sen zapamięta
tę bezduszną chwilę.
Pragnę nauczyć cię własnej modlitwy,
własnego rozrachunku sumienia –
brak zrozumienia
nosi w sobie zeszłoroczną,
używaną noc.
Nie zliczę nagich pocałunków,
które pragnąłeś mi zostawić – nie potrzebuję
dotyku, nudzi mnie mantra.
Z sercem na ramieniu, wyruszam dziś
w podróż po własnym pokoju.
Został tu bezkształt, w jaki nie wierzę.
Gdy patrzy jak przez dziurkę w oku
widząc mnie więcej
o chwilę która nie przeminęła
wdycham szarość nieba
nóż obracany pomiędzy żebrami
na przekór czasom
leżę na ścianie przewróconego domu
w zgniatanym szkielecie kiełkuje roślina
wegetacja przeciwstawiająca się prawu
grawitacji w twoim wszechświecie
całuję twarz umęczonego Chrystusa
jemu zawierzam co odcięte
fantomowy ból kobiety
całuję twarz w lustrze
kwiat
zwraca wyziębioną twarz
ku słońcu
miast słowa
wyrastając ponad granit
dni spoglądających w nieobecność nieba
czy boli
w miejscu serca
szorstki fiolet
mądrość snu
pośród pajęczyn
stłuczonego szkła
jeśli wszystko ma sens
na końcu drogi
... Będzie tęsknotą... ukrytą pomiędzy wierszami... Pozdrawiam :)
sildenafil treatment contexts sildenafil treatment contexts
this guide to how sildenafil works this guide to how sildenafil works
information on sildenafil and ED information on sildenafil and ED
Your observation, "Wnuk słucha z zainteresowaniem, czeka na dalszy ciąg, znakomicie pamięta fabułę." makes me wonder whether the continuing adventure…
Ciekawy wiersz. Podoba mi się! Pozdrawiam :)
Czytając Twoje wiersze mam podobne odczucia jak Lydia. Pozdrawiam :).
Cieszę się i pozdrawiam.
Bardzo mi bliski. To juz Twój kolejny. Pozdrawiam ciepło.
Sildenafil vs Avanafil Onset Profile Sildenafil vs Avanafil Onset Profile
Bez znajomości matmy ani rusz... a ja już nie pamiętam równań...
W Twojej myśli wszystko się zgadza... Tak jest po prostu...
🧡
Sildenafil vs Cialis Duration Overview Page Sildenafil vs Cialis Duration Overview Page