Kategoria: 1. Poezja

0

Nie potrzebuję dotyku

Jestem rozczarowana własną duszą.
Jestem zniesmaczona ciałem,
co wciąż czeka w kolejce.

Schowana za ścianą, wzniesioną
na wysypisku ludzi,
na palcach odmawiam popularną modlitwę.

Pęka nić, utkana z łez świata –
wychodzę na spotkanie szaleństwu.
Pewnego dnia przekroczę granicę
między niebem a ziemią – sen zapamięta
tę bezduszną chwilę.

Pragnę nauczyć cię własnej modlitwy,
własnego rozrachunku sumienia –
brak zrozumienia
nosi w sobie zeszłoroczną,
używaną noc.

Nie zliczę nagich pocałunków,
które pragnąłeś mi zostawić – nie potrzebuję
dotyku, nudzi mnie mantra.

Z sercem na ramieniu, wyruszam dziś
w podróż po własnym pokoju.
Został tu bezkształt, w jaki nie wierzę.

❤️
2
👍
2
0
💡
0
0
📖
0
Na trzech granicach | troj 0

Na trzech granicach

Na trzech granicach

Nie da się ukryć…. Historia ludzkości to historia wojen. Atakowania. Zabijanie. Przekraczania granic. Wszelkiego rodzaju. Dziś o tych państwowych, których strzegą żołnierze. Strzegą nawet wówczas, kiedy państwa żyją ze sobą w przyjaźni i pokoju. Bo to nigdy nic nie wiadomo. Ech ludzkości, ludzkości…
Kto ustala od zawsze granice między narodami, wiadomo. Władcy, politycy. W zaciszu gabinetów rysują, dziś zapewne komputerowo, że właśnie tu i tam będzie granica między państwem X a Y. Bo tak im pasuje. Bo mają w tym jakiś interes. Obecnie patrzymy na granicę wschodnią naszego państwa. Są tacy, którzy każą patrzeć również na zachodnią. O tej drugiej mówi się jednak niewiele w przeciwieństwie do pierwszej. O tej właśnie opowiada książka Aleksandry Domańskiej „Trójstyk. Gawęda o granicach”.
O trójstyku na wschodzie nie mówi się natomiast praktycznie nic. W ogóle jakoś mało wiemy o Przesmyku Suwalskim, obszarze na którym znajduje się granica polsko – litewska, a także jeden z sześciu granicznych trójstyków w Polsce, trójstyk Polska – Rosja – Litwa, koło Bolci (gmina Wiżajny) i Wisztyńca. Właśnie o tym terenie, praktycznie nieznanym, opowiada książka Domańskiej. Ma ona osobisty charakter. Autorka zna teren, który opisuje i nie ukrywa tego. Szpera w historii ziemi zapomnianej. Sięga do czasów Jaćwingów, ludu spokrewnionego z Litwinami i Prusami. Już wówczas budowano, nakreślano granice między ludzkimi siedzibami. Potem stało się to normą. A tereny, na których stykały się różne, najpierw plamiona, potem narody, zawsze były terenami trudnymi. Brniemy zatem z autorką przez kolejne lata, setki lat życia na trójstyku. W momencie opisywania starych dziejów Domańska powołuje się na Sienkiewicza, a kiedy dochodzimy do lat II wojny światowej, na prozę Omiljanowicza (patrz moją recenzja pt. „Problemy z książką”). Obaj autorzy dla mnie nie są źródłem wiedzy historycznej. Obaj oczywiście świetnie pisali, ale czy należy im wierzyć? Książka, którą właśnie omawiam, ma jednak w tytule słowo „gawęda”, a ta jak wiadomo, fikcją posługiwać się może.
Doszliśmy zatem do formy utworu. Na pewno nie jest to pozycja o charakterze historycznym. Zawiera jednak sporo wiedzy na temat Wiżajn i okolic. Cenna zwłaszcza dla tych, co to pojęcia o owym trójstyku nie mają. Odwoływanie się do faktów sprawia również, iż „Gawęda o granicach” do końca gawędą nie jest. Zbyt mało w niej opowieści ludzi z tamtych stron, którzy być może mieliby więcej do powiedzenia niż historycy. Zwłaszcza na użytek gawędy.
Ale nie czepiajmy się. Książka Domańskiej jest książką bardzo potrzebną. Przybliża część naszego kraju, o której się praktycznie nie mówi, a tym samym wie niewiele. Skąd bierze się owe milczenie? Są tacy, co twierdzą, iż jest to milczenie militarne. Przesmyk Suwalski ma strategiczne znaczenie dla NATO…. Tu Białoruś, tu Litwa, a tu Rosja… „Przesmyk suwalski jest kluczowym korytarzem, który łączy państwa bałtyckie (Litwę, Łotwę i Estonię) z resztą państw NATO. W przypadku konfliktu zbrojnego, zablokowanie tego obszaru przez Rosję i Białoruś mogłoby odciąć kraje bałtyckie od wsparcia sojuszników, co czyni go jednym z najbardziej wrażliwych punktów w polityce bezpieczeństwa międzynarodowego” – Wikipedia.

❤️
3
👍
1
0
💡
0
0
📖
0
*** | 1689 0

***

Rozkwitła wiosna
Widziałam na spacerze –
Świat kolorowy

❤️
5
👍
0
0
💡
1
1
📖
1
1

Nie potrzeba mi

Nie potrzeba trudnych słów
Ani zimnych, pustych dni
Potrzebuję tylko Twoich myśli
Bym na nowo znów mógł żyć

Obiecać mogę Ci
Że jeszcze będzie lepszy czas
Złapię tylko oddech Twój
I wygramy jeszcze raz

Nie potrzebuję niczego więcej
Niż dotyku Twoich rąk
Może zgasnąć każda z gwiazd
Jak iskra, która wpadła w mrok

Dalej wszystko jedno
Co przynieść zechce los
Bo wtedy będę już czuł
Twój uśmiech, wzrok i głos

Nie wrócę już do milczenia
Do popiołu dawnych słów
Wolę zginąć od tej miłości
Niż żyć bez Ciebie znów

❤️
2
👍
1
0
💡
1
2
📖
1
Jak dobrze zorganizować zamach? | psy 1

Jak dobrze zorganizować zamach?

Jak dobrze zorganizować zamach?

Któż nie zna Fredericka Forsytha…. Mistrz powieści sensacyjnych, zwanych czasami „political – fiction”, bo historie niby to prawdziwe, a jednak fikcyjne, opowiadać potrafił. Praktycznie każda jego powieść to bestseller. I o takowym będzie dziś mowa.
Oto w moje ręce wpadły „Psy wojny”. Oczywiście, że wcześniej czytałam. Tym razem był to jednak egzemplarz z 1990 mroku totalnie rozsypujący się, kartka po kartce. To jak dobrze wiemy, mówi dużo o utworze. Trudno się takiemu czemuś oprzeć. Zabrałam zatem książkę do domu, przytuliłam mocno i zaczęłam czytać. Treść oczywiście wcześniej znałam, zaczęłam przyglądać się formie. Właśnie to jej czepiają się współcześni czytelnicy. Ich zdaniem Forsyth czyni „wstęp zbyt długim”. Ma być zamach stanu w bananowej republice afrykańskiej? Ma być. A tymczasem mamy żmudny, dokładny opis przygotowania do niej. Ponoć co niektórych znużył i usnęli. Cóż, można i tak. Ja mam jednak inne zdanie.
Rzeczywiście, ponad siedemdziesiąt procent treści to opowieść o przygotowaniach do owego zamachu. Ale ma to swój sens i logikę. Na wstępie bowiem poznajemy głównego bohatera, najemnika Shannona. Następnie mamy odkrycia Jacka Mulrooney’a, które staje się podstawą działań wielkich i bogatych biznesmenów. A potem zaczyna się działanie. Żmudne, precyzyjne przygotowanie do zamachu stanu, obalenia i zamordowania prezydenta oraz przejęcia bogactw naturalnych. Nie, to żadem spojler. Od razu wiadomo, o co chodzi w „Psach wojny”. Rzeczywiście, nie ma tu dreszczyku emocji ma zasadzie, co będzie dalej. Zaraz, zaraz, jest taki przerywnik, bo trzeba kogoś jednak zabić. Pęta się takie coś pod nogami, zatem zgodnie z zasadami, trzeba go po prostu zlikwidować. Jego wina, że stracił głowę. W każdym razie na kolejnych stronicach otrzymujemy przepis jak przygotować obalenie niechcianych przez wielki biznes przywódców. Bo to widzicie i statek trzeba kupić, odpowiedni rzecz jasna. Luksusowy jacht nie wchodzi w rachubę. O mapy również trzeba się postarać. To jeszcze nie czasy GPS-ów, które uroczym babskim głosem informują: „Za dwieście metrów skały. Zatrzymaj motory”. O czymś takim jak broń do ataku nie wspomnę. O odpowiednich ludzi, których trzeba skaperować też nie będę mówić. Ale na pewno nie jest to cała armia. Nie wspomnę o pięknej dziewczynie, która mogłaby być tylko kwiatkiem do kożucha, ale jednak na coś się przydaje. W sumie więc, jeśli mamy na oku jakiś kraj i mamy ochotę go podbić, poczytajmy Forsytha. O dziwo, kibicujemy naszemu głównemu bohaterowi. Trzymamy kciuki, żeby mu się udało.
Sam zamach nie trwa długo. Precyzyjnie przygotowany, wykonany przez fachowców to kilka godzin. Tu postrzelali z karabinów, tam postrzelali z moździerza. Zakończenie jest jednak zaskakujące, jak na „political – fiction” przystało. Tym razem obywa się bez analiz, badań i rozważań. Ma być tak, jak każą zwycięzcy!

❤️
1
👍
1
0
💡
0
1
📖
1
0

vis-à-vis

głosy szerokie
i kruche
jak pierścienie ze szkła

przecinają się
w cichych punktach

– małe miejsce w rozszerzonej chwili
skąd przed pociąg

wybiegają nasze ślady

❤️
3
👍
0
0
💡
1
0
📖
2
0

przysłona

chcąc nie chcieć
życie jest przy sobie

w walce
z pożądaniem o spełnienie

okna przesuwają się
zatrzymując w sobie obrazy
jak przy święcie
(bożego ciała)
rzucają głębokie cienie
do wnętrz

rzeźby zostały same
lżejsze od powietrza
skłamanego na krzyż

❤️
2
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
0

Całun

Gdy patrzy jak przez dziurkę w oku
widząc mnie więcej
o chwilę która nie przeminęła

wdycham szarość nieba
nóż obracany pomiędzy żebrami
na przekór czasom
leżę na ścianie przewróconego domu

w zgniatanym szkielecie kiełkuje roślina
wegetacja przeciwstawiająca się prawu
grawitacji w twoim wszechświecie

całuję twarz umęczonego Chrystusa
jemu zawierzam co odcięte
fantomowy ból kobiety

całuję twarz w lustrze

❤️
3
👍
0
0
💡
0
0
📖
0
11819202122232490