próbowanki
śpię
lepię do księżyca
podprogowo
trytonowo
to tak
horyzontalnie miło
głodny chleb ma myśli
współczesna twórczość literacka w świetle historii
śpię
lepię do księżyca
podprogowo
trytonowo
to tak
horyzontalnie miło
głodny chleb ma myśli
lepiej ci było
nie zaczynać
tej gry szaleństwa
słów bez opamiętania
nieważne…
gubiąc ramiona
co w duszy tkwią
otwierając pragnienia
na zawsze
ważne…
nie dla ciebie
planety moich słońc
w kwitnącym ogrodzie
jednej róży
miejscu
na jeden
najcenniejszy kwiat
i mosty uchylone wstecz
gdyż litość bólu
w korzeniach miłości
wytycza dobre ścieżki
łagodzi każdy klimat przerażenia
smutku i radości łez
by żyć
———————-
widziałem na spacerze
dla własnej przyjemności
chore ograniczenie
zechce ubezwłasnowolnić
bodaj muchę w locie
trzeba ateistom kawę na ławę
inaczej nie dostrzegają
sensu w sensie
rymy słów i wstydu
skutecznie ranią serca
strofy czarnych skrzydeł
nie docierają do brzegów pragnień
gdyż karmią oddechem niepewności
każdego dnia dopisują niewiadome
formy potępień samotności
pomijają światło ramion – które chroni
przed bólem rozdygotanych głośno bijących
rozpadających się serc
o zachodzie i wschodzie
doba ma dziesięć przykazań
i dwadzieścia cztery godziny kłamstw
i dłoń twoja
spod pióra
co niesie wersy
spleciony deszczy aksamit
w słów latarni brzmiących
obecnością skrząc chwile
by uderzyć w serce
mają zawsze
niemy koniec
w początku zdarzeń
niczym podmuch
w twój mały świat
i mój
codzienność
to łapanie chwil
które sobie cenisz
by żyć
doznania skłaniają
do ciągłego kosztowania
pocieszenie
pobudza do dalszej drogi
by nie wystudzić serca
warkoczem słów
zaplata się najpiękniej
widzieć człowieka
jest dobrze tak – by czasem
nie przybić mu rąk
dotykiem skrzydeł mów
sercem wyszeptaj
otwarte dłonie
ma się to co się kocha
mniejsza o szczegóły
wtedy wszystkim* to jest
co zapragnąłem w tobie
wzrokiem zjadam co dnia
chłonę każde spojrzenie
wpisuję żartem powagą
niemym pragnieniem
między dłońmi bliskość
przepływa przeze mnie
jak melodia w s z y s t k o
wgryzam się w te myśli
poczułem chłód i żar
drasnąłem zębem śmierć
przymrużyła oczy
zrozumiała że kocham
odpuściła na potem
zawsze
gdy jesteś w swoim świecie
dłonie przytulają mocniej
gestem i mową umysłu najprościej
chwilą – wyrazić pragną wszystko
i słów nie potrzeba gdy tak blisko
usta pocałunkiem mówią
roziskrzone oczy każdy gest śledzą
gdy przymknięte tą chwilą
jaszcze więcej mówią
i wciąż bez lęku dotyk czują
nawet to – czego już nie widzą
gdy ciągle jeszcze w bieli
powoli wiatrem znikam w czerni
w odcieniu – głębokiego wejrzenia
znowu podnoszę pierwsze
słowo
…
najważniejsze
cephalexin pharmacy guide cephalexin pharmacy guide
Piękny wiersz! Pozdrawiam :) PS. Dopóki żyjemy... dużo możemy...
Twoje haiku zachwyca:) muzyka również :) Pozdrawiam jesiennie 🍁
ABXMedX prescription resources ABXMedX prescription resources
Flagyl and generic metronidazole Flagyl and generic metronidazole
more at clindamedx.com more at clindamedx.com
SemaGLP product overview SemaGLP product overview
😊
Przeczytałam też od końca do początku - pięknie się uzupełnia 👋
Dziękuję🧡 Pozdrowienia 👋
Dzisiaj sobota i świeci piękne słońce, więc dajmy jej szansę. Pozdrowienia 👋
tadalafil exposure over time tadalafil exposure over time
read about online tadalafil access read about online tadalafil access
Piękna myśl/wiersz :) Pozdrawiam serdecznie.