Autor: blindniemy

0

próbowanki

śpię

le­pię do księżyca
podprogowo
trytonowo

to tak
ho­ryzon­talnie miło

głod­ny chleb ma myśli

❤️
5
👍
2
⭐
1
💡
2
❗
1
📖
0
0

śniość

wy śniłam

mam mowę
ciała
wpływ ogólnoustrojowy

układ rąbko­wy i brzeżny
posłannictwo
do woli
cudzej

mo­ja lim­biczna twarz
cze­ka w ok­nie
zachowań

a obojętne
niewzruszone
roz­chwiane okien­ni­ce na wietrze
sobie

❤️
6
👍
1
⭐
1
💡
2
❗
1
📖
0
1

oczami słów

le­piej ci było
nie zaczy­nać
tej gry szaleństwa
słów bez opamiętania

nieważne…

gu­biąc ramiona
co w duszy tkwią
ot­wierając pragnienia
na zawsze

ważne…

nie dla ciebie
pla­ne­ty moich słońc
w kwitnącym ogrodzie
jed­nej róży

miej­scu
na je­den
naj­cen­niej­szy kwiat
i mos­ty uchy­lone wstecz
gdyż li­tość bólu
w korze­niach miłości
wy­tycza dob­re ścieżki
łagodzi każdy kli­mat przerażenia
smut­ku i ra­dości łez
by żyć

———————-
widziałem na spacerze

❤️
8
👍
0
⭐
1
💡
2
❗
1
📖
0
1

martwe oddechy

dla włas­nej przyjemności
cho­re og­ra­nicze­nie
zechce ubezwłas­no­wol­nić
bo­daj muchę w locie

trze­ba ateis­tom kawę na ławę
inaczej nie dos­trze­gają
sen­su w sen­sie

ry­my słów i wstydu
sku­tecznie ra­nią serca

stro­fy czar­nych skrzydeł
nie do­cierają do brzegów pragnień
gdyż kar­mią od­dechem niepewności
każde­go dnia do­pisują niewiadome

for­my potępień samotności
po­mijają światło ra­mion – które chroni
przed bólem roz­dy­gota­nych głośno bijących
roz­pa­dających się serc

o zachodzie i wschodzie
do­ba ma dziesięć przykazań
i dwadzieścia czte­ry godzi­ny kłamstw

❤️
7
👍
1
⭐
1
💡
1
❗
1
📖
0
0

krople słów

i dłoń twoja

spod pióra
co niesie wersy

sple­ciony deszczy aksamit

w słów la­tar­ni brzmiących
obec­nością skrząc chwile
by uderzyć w serce

mają zawsze
niemy ko­niec
w początku zdarzeń

niczym podmuch
w twój mały świat

i mój

❤️
7
👍
1
⭐
0
💡
1
❗
0
📖
0
0

lazurowy świt oczu

codzien­ność
to łapa­nie chwil
które so­bie ce­nisz
by żyć

doznania skłaniają
do ciągłego kosztowania

pocieszenie
pobudza do dalszej drogi
by nie wystudzić serca

warkoczem słów
zaplata się najpiękniej

widzieć człowieka
jest dob­rze tak – by czasem
nie przy­bić mu rąk

dotykiem skrzydeł mów
sercem wyszeptaj

otwarte dłonie

❤️
7
👍
2
⭐
2
💡
1
❗
1
📖
0
1

zamyślenie

ma się to co się kocha
mniej­sza o szczegóły
wte­dy wszys­tkim* to jest

co zap­ragnąłem w tobie
wzro­kiem zja­dam co dnia
chłonę każde spojrzenie

wpi­suję żar­tem powagą
niemym pragnieniem
między dłońmi bliskość

przepływa prze­ze mnie
jak me­lodia w s z y s t k o

wgry­zam się w te myśli
poczułem chłód i żar
drasnąłem zębem śmierć
przym­rużyła oczy

zro­zu­miała że kocham

od­puściła na potem

❤️
8
👍
2
⭐
1
💡
3
❗
1
📖
2
0

krawędź bieli

zawsze
gdy jes­teś w swoim świecie
dłonie przy­tulają moc­niej
ges­tem i mową umysłu najprościej

chwilą – wy­razić pragną wszys­tko
i słów nie pot­rze­ba gdy tak blisko
usta po­całun­kiem mówią
ro­zis­krzo­ne oczy każdy gest śledzą

gdy przym­knięte tą chwilą
jaszcze więcej mówią
i wciąż bez lęku do­tyk czują
na­wet to – cze­go już nie widzą

gdy ciągle jeszcze w bieli
po­woli wiat­rem zni­kam w czerni
w odcieniu – głębokiego wejrzenia
znowu podnoszę pierwsze
słowo
…
najważniejsze

❤️
7
👍
0
⭐
0
💡
2
❗
0
📖
2
– 1 – 3 – 4 – 5 – 6 – 7 – 8 – 9 –