Déjà vu – KOMU OCZY
do wiosny oczu
była zaledwie chwila
ciągnąca się latami sekund,
w których Bóg, znudzony liniowością czasu,
zaczął zwijać godziny w ciasne spirale,
by zmieścić w nich cały Twój szept i każde niewypowiedziane ,,czekaj,,
niejedną skargę
szron położył na usta,
kropkami wspomnień
spadającymi nisko,
aż zaczęły wyrastać z nich szklane kwiaty,
których płatki dzwoniły przy każdym oddechu,
karmiące się chimerycznym strachem
strzępów uniesień.
opisem przyjaznym,
ale napisanym atramentem z mgły i zapomnienia,
kreśliliśmy bezpieczne strony,
pełne połamanych serc,
które w lustrze obłędu dojrzeń
zaczęły nagle bić w rytmie odwróconym,
pompując czyste światło zamiast krwi,
aż staliśmy się przezroczyści dla siebie nawzajem.
to nic, gdy boli uśmiech,
gdy zadrży powietrze
ciepłem umykających słów,
które Bóg łapał w niewidzialną sieć,
by wyświetlić zalążki dobra
na wewnętrznej stronie Twoich powiek,
tworząc tam kino z naszych najskrytszych pragnień.
początkiem zdań trafiały w serce duszy,
przebijając je igłą z gwiezdnego pyłu,
szyjąc na nowo rozdarcia w tkance istnienia,
by nie uciekało z nas to, co w nas najkruchsze.
jakże jasno świecą krawędzie szczęścia,
wplecione w każdy wysiłek wyciągniętych dłoni,
które w pewnej chwili stały się korzeniami,
wrastając w beton ulicy spojrzeń.
Tam, wejrzeniem dnia pośród domów,
gdzie okna są oczami, a drzwi – otwartymi ustami,
gdy wszystkie zegary w jednym momencie
wybiły epilog pragnień,
a wskazówki wygięły się w znaki zapytania,
pytając o cenę jednej sekundy bez Ciebie.
Bóg wtedy uśmiechnął się szeroko,
rozrywając horyzont jak stary arkusz papieru,
krusząc nieprzygotowane myśli,
z których sypał się srebrny piasek,
zasypując ścieżki prowadzące do wczoraj,
by nie było już drogi powrotnej do samotności.
odmierzyły chwile niewczesne,
odmierzyły dystans między szeptem a krzykiem,
między dotykiem a wspomnieniem dotyku,
a po drugiej stronie,
po błękit – skąpany przystanek,
gdzie czas stoi w kolejce po bilet do wieczności,
czekają Twoje usta,
zakwitłe nagle błękitnym mchem,
pachnące deszczem i pierwszym świtem świata.
——————————
widziałem… na spacerze,
jak Bóg zawiązywał sznurowadła Twoim cieniom,
byś nie uciekła zbyt szybko
z krawędzi tego snu,
zanim nauczę się czytać z Twoich oczu
całą mapę nieba.
the tadalafil reference the tadalafil reference
... Będzie tęsknotą... ukrytą pomiędzy wierszami... Pozdrawiam :)
sildenafil treatment contexts sildenafil treatment contexts
this guide to how sildenafil works this guide to how sildenafil works
information on sildenafil and ED information on sildenafil and ED
Your observation, "Wnuk słucha z zainteresowaniem, czeka na dalszy ciąg, znakomicie pamięta fabułę." makes me wonder whether the continuing adventure…
Ciekawy wiersz. Podoba mi się! Pozdrawiam :)
Czytając Twoje wiersze mam podobne odczucia jak Lydia. Pozdrawiam :).
Cieszę się i pozdrawiam.
Bardzo mi bliski. To juz Twój kolejny. Pozdrawiam ciepło.
Sildenafil vs Avanafil Onset Profile Sildenafil vs Avanafil Onset Profile
Bez znajomości matmy ani rusz... a ja już nie pamiętam równań...
W Twojej myśli wszystko się zgadza... Tak jest po prostu...
🧡