Dzienne archiwum: 6 lutego, 2026

0

***

Radość i smutek
Przeplatają się ciągle
Życiowe wątki

❤️
4
👍
2
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
1
0

Kto kogo kochał

Patrzeć prosto w ścianę
Na boku podkurczyć kolana
Zamknąć myśli w kapsule
Przetrwać jeszcze chwilę, jeszcze do rana

Rano zgasić księżyc
I słońce znów włączyć
Z termosem zimnej kawy
Lawiny przypadków jeszcze nie kończyć

Kwantów już nie podzielić
Wytłumaczyć tylko stany splątane
Wyślę tylko wiadomość przez ocean
Koniecznie o czwartej nad ranem

Na końcu świata wojny nie wygram
Po upadku nie poda nikt dłoni
Tam wszyscy przeciwko nam
Tam też już mnie nie obronisz

Jeśli zniknie ten świat
Co komu wtedy pisane
Ostatni do Ciebie list
Na zawsze w plecaku schowany?

Kto kogo kochał otwarcie
Kto tylko mógł wiersze pisać
Kto dzielił z Tobą świat
Kto dzięki Tobie mógł oddychać

Kogo uchroniłaś przed ucieczką
Kogo już nigdy nie stracisz
Kto będzie na zawsze Twój
Choć już go nigdy nie zobaczysz

❤️
2
👍
1
⭐
0
💡
1
❗
1
📖
1
0

Zajrzyj do Psalmu 139

“Panie przenikasz i znasz mnie”
Każde moje znamię na skórze i każdą ukrytą
rysę (gdzieś tam głęboko)
Pan zna też Ciebie
Każde twoje znamię na zewnątrz
I każdą Twoją rysę, uktrytą (gdzieś tam głęboko)
…
Ty jesteś Bogiem z nami
Miłością obecną
w każdym z nas
🧡

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0
0

Klasyka śledztwa

Klasyka śledztwa

Stara jestem. Na każdego przyjdzie pora i fajnie jak będzie mógł się pochwalić PESELEM. Bo jak mam taki numer, w którym data urodzenia jest widoczna. Mój wniosek potwierdziła książka Jeana Luca Bannaleca „Śmierć w Pont-Aven”. Młodzi ludzie rozczytują się we współczesnych kryminałach, o których zdanie mam wyrobione (profilerzy, laboratorium, trup w częściach), a ja nadal zachwycam się utworami, w których najważniejszy jest umysł detektywa. Tak jest w przypadku wymienionej książki. Wydana w 2014 roku jest tradycyjnym kryminałem w najlepszym tego słowa znaczeniu.
Oto takie sobie miasteczko we francuskiej Bretanii szykuje się do sezonu, bo jedynie w sezonie letnim ożywa. Na co dzień jest cichą i nudną mieściną. Do niej, niejako za karę zostaje „zesłany” komisarz Dupin. Nudzi się, bo nic się nie dzieje. Stara się, ale ciągle uważany jest za „obcego” , bo Bretania tak szybko obcych nie akceptuje. Może nie akceptuje ich wcale? Tu trzeba się urodzić. Przyjezdny zawsze zostanie przyjezdnym. I nagle, ni stąd, ni zowąd pojawia się trup. Zamordowany trup, nie jakiś tam zawał czy śmierć naturalna. Fakt, nieboszczyk liczył sobie ponad dziewięćdziesiąt wiosen, ale normalnie nie zszedł z tego padołu. Rozpoczyna się śledztwo. Takie zwyczajne. Policjanci zbierają dowody, komisarz przesłuchuje i obserwuje. Czy wszyscy są podejrzani? Raczej podejrzanych nie ma. Każdy ma alibi i brak motywów do zabicia jurnego jeszcze staruszka. Jednym słowem w postaci wielu – brak punktu zaczepienia. Co prawda ten nie lubi tego, a tamten podpadł kiedyś temu i zabić powinien właśnie tego, a nie właściciela hotelu.
I tak sobie brniemy poprzez śledztwo. Przyglądamy się również słynnej Bretanii. Niektórzy recenzenci uważają, iż właśnie opis tej krainy jest największą wartością powieści. Mnie akurat nie wciągnęły, ale to rzecz gustu. Przypomniałam sobie natomiast kto to był Paul Gauguin. Dowiedziałam się również, iż malarska „szkoła z Pont-Aven” istniała naprawdę i nie jest to fikcja kryminalnej powieści.
W końcu intryga zostaje rozwiązana. Oczywiście dzięki przenikliwemu umysłowi komisarza, który korzysta głównie z pomocy historyka sztuki. Żadnych profilerów. Żadnych badań DNA. Żadnych komputerów, przepraszam – raz był wykorzystany – tylko umysł człowieka. Umiejętność kojarzenia faktów, dociekliwość w przesłuchaniach, myślenie, myślenie, jeszcze raz myślenia.
I to mi się najbardziej w kryminałach podoba. Bo co to za frajda złapać mordercę jak się ma całe współczesne laboratorium w sąsiednim pokoju, zdobycze nauki, wszechobecną inwigilację, kamery na każdym kroku, logowania telefonów komórkowych i tym podobne cuda wianki. Złap przestępcę bez tego. Potrafisz?

❤️
2
👍
0
⭐
0
💡
0
❗
0
📖
0