Żyłam sobie w PRL-u (3)

Żyłam sobie w PRL-u (13)

1976 (2)

Kawa z Bogatyni (1)

W owych czasach ludziom powodziło się całkiem nieźle. Mama przestała robić przetwory na zimę, bo się nie opłacało. Taniej było w sklepie. Wyglądało na to, że Polska rośnie w siłę, a ludzie żyją dostatniej – jak mawiał towarzysz Gierek. Co prawda zniknęło gdzieś słynne „Pomożecie?” z odzewem – Pomożemy!”, ale w sumie spokojnie było. Ja w każdym razie w takowym błogim spokoju sobie żyłam w miasteczku Polski B….
Owego historycznego dnia, 24 czerwca spokojna nie byłam. Raczej podniecona. Tak normalnie jak na nastolatkę przystało. Rodzice poszli na imieniny do jakiegoś Jana lub Janiny, brat zamknął się w swoim pokoju, a ja pakowałam się w wielką torbę podróżną. Rano miałam ruszyć na wakacje do rodziny w dalekim Kłodzku i Wałbrzychu.
Tego samego dnia, w sejmie, ówczesny premier Jaroszewicz ogłosił drastyczną podwyżkę cen podstawowych artykułów spożywczych. Ogłosił również system rekompensat za owe podwyżki. Nowe ceny miały wejść w życie od poniedziałku 28 czerwca 1976 roku, po konsultacjach społecznych. Żarcie mięsne miało podrożeć o 69 procent, drób o 30 procent, masło i nabiał o 50 procent, a cukier o 100 procent. Zarabiający najmniej, a więc poniżej 1300 złotych, mieli otrzymać 260 złotych rekompensaty, a ci z najwyższymi pensjami powyżej 8000 złotych – nawet 600 zł więcej.
Po wielu latach ekonomiści i historycy sprzeczali się o to, czy owa podwyżka nie była po prostu …. konieczna. Dziś bowiem wiemy, że to tzw. „rynek” reguluje ceny. Wtedy robił to komitet centralny wiadomej partii. Gdyby w 1970 podwyżka przeszła, mniejsza byłaby w 1976….
Czy to prawda, czy nie – nie wiem.
Co by nie było, o planowanej podwyżce nie wiedziałam. Rodzice z imienin wrócili późna nocą, a ja z rana ruszyłam w podróż.
Najpierw pociągiem do stolicy. Tu czekała na mnie nie lada atrakcja. Miała na imię Ryszard i była wysokim przystojnym blondynem. Poznaliśmy się na placu zabaw, kiedy zimą byłam z wizytą u rodziny i kazano mi zająć się małymi dziećmi. Od tamtej pory pisaliśmy do siebie namiętne listy, zdarzyło się nam również kilka razy porozmawiać telefonicznie. Dwudziestego piątego czerwca 1976 roku mieliśmy spotkać się ponownie. Opracowaliśmy nawet dwa plany.
Pierwszy nie wypalił już po wyjściu z pociągu na dworcu Warszawa Wschodnia. Ryszarda nie było. Widocznie nie dostał wolnego w pracy, wszak był już osobą pełnoletnią i zarabiał sam na siebie.
Plan B przewidywał wykonanie przeze mnie telefonu do jego zakładu pracy.
Wielką torbę oddałam do przechowalni bagażu. Odnalazłam czynny automat telefoniczny. Wyciągnęłam jedną z przygotowanych na tę okoliczność monet i notatnik z numerami. Wybrałam numer.
– Wielkie zakłady w stolicy. Słucham – odezwał się beznamiętny damski głos.
– Wewnętrzny 35 proszę.
– A w jakiej sprawie?
A co panią to obchodzi – chciałam zapytać. Wszak nigdy nikt mnie o coś takiego nie pytał, jeśli dzwoniłam i prosiłam o połączenie z podanym tzw. numerem wewnętrznym.
– Prywatnej.
Zdecydowałam się na odrobinę kultury. Po chwili odezwał się kolejny damski głos, nieco łagodniejszy.
– Słucham.
– Proszę z Ryszardem B.
– A w jakiej sprawie?
Uwzięli się na mnie, czy co?
– Prywatnej.
– A jak pani się nazywa?
Przesłuchanie? KGB? CIA? Mosad? Kapitan Kloss?
– A co to panią obchodzi? – zapytałam zachowując nadal kulturę.
– Przykro mi, ale muszę o to wszystkich pytać… – głos w słuchawce stał się nieco cieplejszy.
Skoro mus, to mus. Przedstawiłam się.
– Kim jest pani dla Ryszarda B?
– No, dziewczyną, znaczy się narzeczoną….
– Proszę poczekać. Zaraz wywołam.
Przez słuchawkę usłyszałam wypowiadane do fabrycznego głośnika nazwisko Ryszarda. Szybko podszedł do telefonu. Był w pobliżu, bo wiedział, że będę dzwonić.
– Cześć Rysiu…. – przywitałam go zalotnie.
– Cześć. Słuchaj, nie mogę długo rozmawiać. Przyjedź pod zakłady. Kończę pracę o czternastej.
– Ale….
– Wszystko ci wyjaśnię. Wiesz, jak tu dojechać?
– Nie.
– To zapamiętaj. Z Alei Jerozolimskich tramwajem nr ….. tu jest pętla. Teraz muszę kończyć.
Co się stało? Skąd ten urzędowy ton? Żadnej czułości? Żadnego „kocham cię, stęskniłem się”? Cóż, nie pozostało mi nic innego, jak udać się na zwiedzanie stolicy, którą i tak dobrze znałam…
Po zjedzeniu lodów i „ambrozji” w słynnym Hotexie na Marszałkowskiej, wjechaniu po raz enty na trzydzieste piętro Pałacu Kultury i Nauki, wsiadłam we właściwy numer tramwaju i pojechałam do pętli.
O oznaczonej godzinie z zakładu wysypali się robotnicy. Ryszard szybko podbiegł do mnie:
– Spier…. stąd! – syknął nad uchem, chwycił mnie za rękę i pociągną w stronę jednego z tramwajów.
– Dlaczego mamy spier…?
– Bo ja się nie chcę do tego mieszać.
W tramwaju szybko zajęliśmy miejsca siedzące. Wagon równie szybko wypełnił się ludźmi. Byli bardzo podnieceni i nie miało to żadnego związku z seksem. Próbowałam zapytać o co chodzi, ale mój chłopak nie był skory do wyjaśnień. Dowiedziałam się tylko, że jedziemy do niego do domu i tam mi wszystko wyjaśni.
Jakiego domu? Miał być romantyczny obiad w Łazienkach, Królewskich do tego? Wokół mnie działo się coś, czego nie kumałam.

❤️
1
👍
0
0
💡
0
0
📖
0

Autorem fragmenty powieści "Żyłam sobie w PRL-u (3)" – jest Grazyna KS. Wszelkie prawa autorskie do fragmenty powieści należą do autora. Kopiowanie, rozpowszechnianie, publikowanie lub jakiekolwiek wykorzystanie utworu w całości lub w części, bez uprzedniej pisemnej zgody autora, jest zabronione. Niniejszy utwór został opublikowany na portalu poezja-proza.pl w celu promocji twórczości autora oraz dla bezpłatnej lektury czytelników. Zachęcamy do zapoznania się z innymi publikacjami portalu, takimi jak wiersze, haiku, opowiadania, dzienniki, listy, recenzje, oraz myśli autorów.
Subskrybuj
Powiadom o
guest
8 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

lasix for dogs over the counter

lasix for dogs over the counter

macrobid 100mg dose for uti

macrobid 100mg dose for uti

lasix furosemide injection

lasix furosemide injection

lasix water pill generic

lasix water pill generic

doxycycline vibramycin 100 mg capsule

doxycycline vibramycin 100 mg capsule

antibiotics for sinus infection

antibiotics for sinus infection

linezolid antibiotic cost

linezolid antibiotic cost

remeron 7.5 mg for sleep

remeron 7.5 mg for sleep

8
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x